USA zniosą restrykcje w relacjach z Tajwanem. Chiny potępiły tę decyzję

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo i prezydent Donald Trump, fot. @Secretary Pompeo [Twitter]

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo stwierdził, że od 40 lat w relacjach między Waszyngtonem a Taipei obowiązywały „skomplikowane wewnętrznie restrykcje regulujące kontakty dyplomatów, żołnierzy i innych urzędników z ich tajwańskimi odpowiednikami”. [Zdjęcie via twitter.com/SecPompeo]

Po ponad 40 latach obowiązywania restrykcji w relacjach między USA a Tajwanem, administracja Donalda Trumpa zdecydowała o ich zniesieniu. Decyzja zapadła 11 dni przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta Joe Bidena.

 

 

O zniesieniu ograniczeń poinformował w oświadczeniu amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo. „Nasze demokracje podzielają wspólne wartości, takie jak wolność osobista, praworządność i szacunek dla ludzkiej godności. Relacje USA z Tajwanem nie muszą i nie powinny być skrępowane narzucanymi sobie ograniczeniami”, napisał.

„Nigdy nie pozwolimy, aby jakakolwiek osoba albo siła powstrzymała proces zjednoczenia Chin”, oświadczył w poniedziałek rzecznik chińskiego resortu spraw zagranicznych Zhao Lijian.

USA: Zmiana po 40 latach

Restrykcje sięgały 1979 r., kiedy to przyjęto Taiwan Relations Act. Nie nawiązano wtedy formalnych relacji dyplomatycznych, a Waszyngton zobowiązał się w dokumencie do zapewnienia  wyspie możliwości obronnych.

Ostatnie ograniczenia wprowadzono w 2015 r. i obejmowały one zakaz wywieszania flagi Tajwanu w budynkach administracji USA oraz zakaz wpuszczania tajwańskich dyplomatów do gmachu Departamentu Stanu.

Jak twierdzi Pompeo, od 40 lat w relacjach między Waszyngtonem a Taipei obowiązywały „skomplikowane wewnętrznie restrykcje regulujące kontakty dyplomatów, żołnierzy i innych urzędników z ich tajwańskimi odpowiednikami”.

USA: Kto zostanie nowym szefem CIA?

Przyszły szef CIA w latach 2005-2008 był ambasadorem USA w Moskwie.

Joe Biden podtrzyma decyzję Donalda Trumpa?

Administracja USA podjęła decyzję na 11 dni przed ustąpieniem Donalda Trumpa. Polityka odchodzącego prezydenta względem Tajwanu przyniosła wiele nadziei mieszkańcom wyspy, którzy chcą pełnej niezależności od Chin. Waszyngton zacieśniał relacje z Taipei, w związku z czym wzrastały napięcia w relacjach z Pekinem.

W 2019 r. Trump podpisał Taiwan Assurance Act, w którym Stany Zjednoczone zobowiązały się do dalszego wspierania obronności Tajwanu i jego dążenia do wejścia do organizacji takich jak ONZ, WHO czy Interpol.

Z kolei oficjalne wizyty na Tajwanie składali przedstawiciele dyplomacji amerykańskiej. W sierpniu zeszłego roku na Tajwan udał się sekretarz zdrowia USA Alex Azar, a we wrześniu podsekretarz stanu do spraw gospodarczych Keith Krach. 

Kilka dni temu poinformowano, że w dniach 13-15 stycznia oficjalną wizytę na Tajwanie złoży ambasador USA przy ONZ Kelly Craft. Chiny określiły to jako „igranie z ogniem” i zagroziły, że „Stany Zjednoczone zapłacą wysoką cenę za swoje działania”.

Według niektórych komentatorów decyzja administracji Trumpa o zniesieniu restrykcji mogła być kolejną próbą utrudnienia Bidenowi rozpoczęcia kadencji, poprzez zantagonizowanie Chin wobec Waszyngtonu. 

Jednak nie wydaje się, by prezydent-elekt w najbliższym czasie miał unieważnić decyzję podjętą przez administrację Trumpa. Oczekuje się bowiem, że międzynarodowa polityka Joego Bidena będzie bardziej zrównoważona niż działania podejmowane przez jego poprzednika. Ponadto odwołanie zniesienia restrykcji mogłoby zostać odebrane jako ukłon w stronę Chin. 

Litwa deklaruje wsparcie dla "walczących o wolność" na Tajwanie

Litwa ryzykuje pogorszeniem relacji z Chinami, które nie uznają Tajwanu za osobne państwo?

Chińska polityka względem Tajwanu

W oświadczeniu Pompeo napisał, że obowiązujące dotąd ograniczenia miały na celu „usatysfakcjonowanie komunistycznego reżimu w Pekinie”. Przejawy jakichkolwiek relacji między USA a Tajwanem narażone są bowiem na krytyczne reakcje ze strony chińskich władz.

Kwestia Tajwanu stanowi jeden z bardziej wrażliwych problemów w relacjach USA-Chiny. Władze w Pekinie podtrzymują tzw. „politykę jednych Chin”, zgodnie z którą uznają Tajwan za część swojego terytorium, a jego przywódców określają separatystami. Prezydent Xi Jinping chciałby zjednoczenia wyspy z Chinami i nie wyklucza użycia siły w tym celu.

Tymczasem przedstawiciele Tajwanu wyrażają zadowolenie z takiego obrotu sytuacji. „Dekady dyskryminacji zakończyły się”, napisała na Twitterze przedstawicielka Tajwanu w USA, Hsiao Bi-khim.

Natomiast minister spraw zagranicznych Tajwanu Joseph Wu stwierdził, że „bliższe partnerstwo między Tajwanem i USA jest mocno oparte na wspólnych wartościach i interesach, a także na niezachwianej wierze w wolność i demokrację”.