Szef unijnej dyplomacji pojedzie do Rosji mimo sprzeciwu Polski i państw bałtyckich

Wysoki przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Josep Borrell / Zdjęcie via twitter @JosepBorrellF

Wysoki Przedstawiciel UE ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa Josep Borrell odwiedzi w lutym Moskwę. Swój sprzeciw wobec tych planów wyrazili na dzisiejszym spotkaniu w Brukseli szefowie dyplomacji Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.

 

O relacjach unijno-rosyjskich rozmawiali dziś (25 stycznia) w Brukseli ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich. Po spotkaniu poinformowano, że szef unijnej dyplomacji poleci do Moskwy w pierwszym tygodniu lutego.

Josep Borrell zapowiedział, że „będzie to okazja, aby przekazać Moskwie negatywne stanowisko Unii Europejskiej wobec tego co dzieje się w Rosji.” „Aresztowanie Aleksieja Nawalnego i rozpędzenie demonstracji poparcia dla niego uznano w gronie ministrów za całkowicie niedopuszczalne. Ministrowie potępili masowe zatrzymania i brutalność policji. Apelujemy do Rosji o wypuszczenie pana Nawalnego i pozostałych zatrzymanych” – dodał.

Pytany przez dziennikarzy o to, czy planuje podczas swojej wizyty w Moskwie spotkań się z Nawalnym, Borrell odpowiedział, że „byłby bardzo szczęśliwy, gdyby mógł się z nim zobaczyć.” Dodał jednak, że to „wizyta składana rosyjskiemu rządowi.” „Na pewno będziemy jednak rozmawiać z rosyjskim rządem o tych wszystkich sprawach, także o Nawalnym” – podkreślił szef unijnej dyplomacji.

Rosja: Protesty w obronie Nawalnego odbyły się w 140 miastach. Ponad 3,2 tys. zatrzymanych

Do manifestacji doszło w związku z tym, że po powrocie do Rosji doszło do aresztowania na 30 dni jednego z liderów antykremlowskiej opozycji Aleksieja Nawalnego. Policja brutalnie rozpędzała protesty, który odbyły się w wielu regionach kraju.

 

Według niezależnych rosyjskich mediów wczoraj …

Na razie bez konkretów ws. nowych sankcji

Dyplomata potwierdził też, że podczas ministerialnej narady nie padła żadna konkretna propozycja nowych sankcji wobec Rosji. W ubiegłym tygodniu apelował o nie w swojej rezolucji Parlament Europejski, który po aresztowaniu Nawalnego włączył debatę na temat sytuacji w Rosji do programu posiedzenia plenarnego.

Teraz, jeszcze przed spotkaniem ministrów w Brukseli, o konieczności twardszego podejścia UE do Rosji mówił nowy minister spraw zagranicznych Litwy Gabrielius Landsbergis. „Unia Europejska musi wysłać jasny i zdecydowany sygnał, że to co dzieje się w Rosji jest niedopuszczalne i nie będzie tolerowane. Musimy użyć reżimu sankcyjnego za łamanie praw człowieka” – powiedział.

Litwa, a także Łotwa, Estonia i Polska sprzeciwiały się pomysłowi wizyty Borrella w Moskwie. W ocenie tych krajów przyjazd szefa unijnej dyplomacji do Rosji zostałby na Kremlu odebrany jako wyraz słabości UE. Inną opinię przedstawiał z kolei szef dyplomacji Luksemburga Jean Asselborn, który oświadczył „UE musi z Rosją rozmawiać, a sankcje to uniemożliwią, choć zwolnienie Nawalnego było najlepszym punktem wyjścia do rozmów”.

Ostatecznie, jak powiedział Borrell, na spotkaniu ministrów do głębszej rozmowy na temat zaostrzenia unijnych sankcji wobec Rosji nie doszło. „Niektóre kraje podniosły tę kwestię, inne nie. Nie było żadnych konkretnych propozycji na stole. Rada jest gotowa do reagowania odpowiednio do okoliczności i podejmowania odpowiednich działań, jeśli okoliczności tego wymagają” – powiedział.

Molly Montgomery będzie zarządzać relacjami USA-Europa. Co myśli o roli Polski?

Zdaniem Montgomery nasz kraj mógłby stać się pośrednikiem w relacjach między Waszyngtonem a Brukselą, gdyby nie problemy z praworządnością.

Rau: Najpierw lepiej odwiedzić Kijów

Polski minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau ocenił jednak już po zakończeniu ministerialnej narady w Brukseli, że wizyta Borrella w Moskwie „powinna się odbyć później”. Jego zdaniem dobrze by było, aby najpierw szef unijnej dyplomacji przedyskutował sytuację w Rosji z nowym sekretarzem stanu USA.

„To wzmocniłoby pozycję Josepa Borrella w rozmowach z rosyjskimi władzami. Ja też podkreślałem, że byłoby lepiej najpierw polecieć do Kijowa biorąc pod uwagę sytuację u naszych wschodnich partnerów. Połowa z nich straciła swoje terytoria z powodu polityki prowadzonej przez Rosję” – zaznaczył szef polskiej dyplomacji.

Antony Blinken, który ma w administracji Joe Bidena pokierować amerykańską dyplomację, nie został jednak na stanowisko sekretarza stanu USA zaprzysiężony. Doszło już co prawda do jego przesłuchań w odpowiednich komisjach w Kongresie, ale wciąż jeszcze nad jego kandydaturą nie zagłosowano.