Szef polskiej dyplomacji: Regres w stosunkach z Ukrainą

Były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski, źródło: MSZ

Były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski, źródło: MSZ

Szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski przyznał wczoraj (21 listopada), że po kilku latach rozmów w dialogu z Ukrainą nie tylko nie ma postępu, ale można nawet stwierdzić regres. Zapewnił jednak, że Polska nie toczy sporu z Ukrainą.

 

„Po kilku latach rozmów i dialogu nie mamy postępu, a jak powiedziałem, (jest) nawet regres” – powiedział we wtorek w radiowej Trójce szef MSZ. Według niego to od Ukrainy zależy, czy wróci do rozmów i realizacji wspólnie przyjętych ustaleń.

Nasilają się napięcia w stosunkach Polski z Ukrainą

Warszawa zarzuciła władzom Ukrainy podsycanie antypolskich nastrojów. Szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski oświadczył wczoraj (5 listopada) we Lwowie, że strona polska czeka teraz „na rzeczowe kroki ze strony Kijowa”. Sytuację zaostrzyła zeszłotygodniowa zapowiedź szefa polskiej dyplomacji dotycząca wprowadzenia ograniczeń prawa wjazdu do Polski osobom zachowującym skrajnie antypolskie stanowisko.

„My nie toczymy sporu z Ukrainą, ponieważ na płaszczyźnie politycznej, dyplomatycznej, wojskowej, gospodarczej w dalszym ciągu niewiele się zmieniło” – ocenił Witold Waszczykowski. Zapewnił przy tym, że Polska w dalszym ciągu popiera europejskie dążenia Ukrainy i nie akceptuje aneksji Krymu. „Natomiast my zwróciliśmy uwagę, że Ukraina odchodzi od pewnych ustaleń, nawet cofa niektóre ustalenia, np. w kwestiach ekshumacji” – podkreślił szef polskiej dyplomacji.

Zakaz wjazdu dla ukraińskich urzędników retorsją za antypolskie działania

Waszczykowski powiedział także, że lista ukraińskich urzędników objętych zakazem wjazdu na teren Polski, jest odpowiedzią na wcześniejszy zakaz wjazdu dla Polaków na Ukrainę wydany przez Kijów. „Tak się w polityce dzieje, że są tego typu retorsje, w przypadku, gdy są podejmowane antypolskie działania” – uzasadniał.

Szef MSZ zapowiadał niedawno korektę polskiej polityki wobec Ukrainy w odniesieniu do prawdy historycznej. Poinformował też, że Polska uruchamia „procedury, które nie dopuszczą ludzi, którzy zachowują skrajnie antypolskie stanowisko, do przyjazdu do Polski”. Dodał, że konsekwencje poniosą również osoby, które na poziomie administracyjnym nie dopuszczają do kontynuowania ekshumacji (chodzi o prace poszukiwawcze IPN) i renowacji polskich miejsc pamięci.

Minister Waszczykowski oświadczył wtedy również, że będzie się zastanawiał, czy rekomendować polskiemu prezydentowi wizytę na Ukrainie. Rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy Krzysztof Łapiński powiedział, że wizyta na Ukrainie jest planowana na grudzień. Dodał, że w planach wizyty jest m.in. rozmowa z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką oraz przedstawicielami OBWE.

Polska uruchomiła procedurę zakazu wjazdu do kraju

Szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski poinformował, że w stosunku do jednego z ukraińskich urzędników już została uruchomiona procedura zakazu wjazdu do Polski. Zapowiedział też, że jego nazwisko może niebawem zostać upublicznione.

Ukraiński urzędnik cofnięty z granicy

W sobotę (18 listopada) zakaz wjazdu do Polski dostał sekretarz ukraińskiej komisji międzyresortowej ds. upamiętnień Swiatosław Szeremeta – przyznał tego samego dnia dyrektor Biura Prasowego MSZ Artur Lompart. Według ukraińskich mediów Szeremeta dowiedział się o zakazie w sobotę w południe czasu ukraińskiego na przejściu granicznym w Medyce. Lwowski portal „Varianty” napisał, że ukraiński urzędnik (który miał niemiecką wizę) usłyszał, że ma roczny zakaz wjazdu do Polski i do strefy Schengen. Wcześniej takim zakazem został objęty szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz.

Uzasadniając decyzję o zakazie wjazdu do Polski dla Szeremety Lompart powiedział, że jest ona wynikiem wydanego w kwietniu przez IPN w Kijowie zakazu poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy. „Propagowanie zbrodniczych ideologii, w tym nazizmu, jest w Polsce zabronione” – podkreślił w rozmowie z PAP.

Polski ambasador „na dywaniku” w ukraińskim MSZ

W związku z niewpuszczeniem do Polski Szeremety MSZ Ukrainy wezwało w trybie pilnym ambasadora Polski w Kijowie Jana Piekło. „Wzywamy w trybie pilnym ambasadora Polski na Ukrainie w związku z niewpuszczeniem sekretarza Państwowej Komisji Międzyresortowej Swiatosława Szeremety do Polski” – napisała na Twitterze rzeczniczka ukraińskiej dyplomacji Mariana Beca.

Po spotkaniu w ukraińskim MSZ Piekło oświadczył, że uzgodnienia Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów Polski i Ukrainy ws. poszukiwań i ekshumacji na terytorium Ukrainy pozostają w mocy. „Strona ukraińska wyraziła ubolewanie z powodu niewpuszczenia pana Szeremety na terytorium Polski. Zostałem również poinformowany, że to jest problem, który dotyczy uruchomienia ekshumacji, gdyż Szeremeta jest człowiekiem, który jest za to odpowiedzialny” — cytuje PAP wypowiedź ambasadora. W trakcie rozmowy ustalono, że Polska i Ukraina powinny w dalszym ciągu prowadzić prace dotyczące ekshumacji i upamiętnień wydarzeń historycznych.

Obie strony mają skracać listę Ukraińców z zakazem wjazdu do Polski

Dzień później (19 listopada) wiceszef administracji prezydenta Ukrainy Kostiantyn Jelisiejew poinformował, że na piątkowym spotkaniu Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów Polski i Ukrainy ustalono wspólne działania na rzecz skrócenia listy Ukraińców z zakazem wjazdu do Polski.

Rozmowy w Krakowie prowadzili wiceprzewodniczący Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów RP i Ukrainy: szef gabinetu polskiego prezydenta Krzysztof Szczerski i Kostiantyn Jelisiejew. „Chodzi o znaczące ograniczenie, gdyż uważamy, że nie powinni cierpieć w związku z tym na przykład historycy czy przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego” – ujawnił w niedzielę Jelisiejew w telewizji ICTV. Dał przy tym do zrozumienia, że strona ukraińska zna nazwiska osób, które mają zakaz wjazdu do Polski. Powiedział, że są na niej „nie tylko radykałowie, ale historycy, urzędnicy państwowi i działacze społeczni”.

Spór o historię

Polskę i Ukrainę od wielu lat dzieli ocena wspólnej historii. Spór dotyczy zwłaszcza różnej pamięci o roli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, która w latach 1943-45 dopuściła się ludobójczej czystki etnicznej na ok. 100 tysiącach polskich mężczyzn, kobiet i dzieci.

Strona polska utrzymuje, że była to godna potępienia zbrodnia ludobójstwa (masowa i zorganizowana), ale dla Ukraińców to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Ponadto Ukraińcy chcą OUN i UPA zachować w pamięci wyłącznie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.

Strona Polska chciałaby upamiętnić ofiary OUN-UPA w miejscach ich pochówku i dlatego polski Instytut Pamięci Narodowej chce część ofiar ekshumować, również tych, które nie zginęły na Wołyniu w wyniku czystki etnicznej, ale np. w walkach z Sowietami po 17 września 1939 r. Strona ukraińska jest temu jednak przeciwna, a swoją zgodę uzależnia od odbudowania przez Polaków pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu zdemontowanego w kwietniu tego roku. Jednak dla strony polskiej ten warunek jest nie do przyjęcia.