Szczyt UE-Bałkany Zachodnie: Zapewnienia o perspektywie europejskiej, ale brak konkretów co do akcesji

Uczestnicy szczytu UE-Bałkany Zachodnie w Słowenii, źródło: Twitter/Janez Janša (@JJansaSDS)

Uczestnicy szczytu UE-Bałkany Zachodnie w Słowenii, źródło: Twitter/Janez Janša (@JJansaSDS)

W deklaracji końcowej szczytu Unii Europejskiej i sześciu państw zachodniobałkańskich znalazło się potwierdzenie poparcia dla unijnej perspektywy regionu, ale nie wpisano do niej żadnych konkretnych zobowiązań co do członkostwa. UE oferuje jednak finansowe wsparcie.

 

Szczyt UE-Bałkany Zachodnie na zamku Brdo nieopodal miasta Kranj w środkowej Słowenii nie przyniósł przełomu. W kończącej spotkanie deklaracji znalazł się jednak zapis potwierdzający „jednoznaczne poparcie dla europejskiej perspektywy państw tego regionu”.

„UE z zadowoleniem przyjmuje zaangażowanie partnerów z Bałkanów Zachodnich w perspektywę europejską, która leży w naszym wspólnym interesie strategicznym i pozostaje naszym wspólnym wyborem strategicznym. UE potwierdza swoje zaangażowanie w proces rozszerzenia i podejmowane w nim decyzje, w oparciu o wiarygodne reformy przeprowadzone przez partnerów, sprawiedliwą i rygorystyczną warunkowość” – głosi deklaracja.

Państwa unijne doceniły też dotychczasowe zaangażowanie państw zachodniobałkańskich w walkę z korupcją i zorganizowaną przestępczością, a także w ochronę demokracji, praw podstawowych, praworządności oraz wspólnych europejskich wartości. Jednocześnie jednak mobilizowały do dalszych starań w tym kierunku.

„Wiarygodność tych zobowiązań zależy od właściwego wdrożenia niezbędnych reform oraz od zbudowania solidnych osiągnięć wspartych jasnym i spójnym komunikowaniem publicznym. Wzmocnione społeczeństwo obywatelskie oraz niezależne i pluralistyczne media są kluczowymi elementami każdego systemu demokratycznego. Z zadowoleniem przyjmujemy i wspieramy ich rolę na Bałkanach Zachodnich” – czytamy w dokumencie kończącym szczyt.

Bałkany Zachodnie: UE nie daje już krajom regionu gwarancji członkostwa we Wspólnocie?

6 października w Słowenii będzie miał miejsce szczyt UE-Bałkany.

Deklaracja końcowa bez dat

Nie znalazł się w nim jednak żaden zapis dotyczący konkretnego zobowiązania ze strony UE do rozszerzenia o państwa zachodniobałkańskie. Części państw regionu zależało bowiem na wpisaniu jakiejś daty, a najlepiej 2030 r., ale nie było na to zgody wszystkich państw unijnych.

Nie jest tajemnicą, że niechętne szybkiemu rozszerzaniu UE o resztę Bałkanów Zachodnich są Francja, Holandia i Dania, które stawiają rygorystyczne warunki dotyczące utrzymania praworządności oraz dalszej walki z korupcją, czy przestępczością zorganizowaną.

Jednocześnie Macedonia Północna, która niedawno zakończyła swój wieloletni spór z Grecją o nazwę, teraz jest w sporze z Bułgarią, która żąda zmian w macedońskich podręcznikach, przekonując, że zachodniobałkański kraj przywłaszcza sobie część bułgarskiej historii.

Ponadto Sofia domaga się większej ochrony bułgarskiej mniejszości w Macedonii Północnej. i blokuje macedońskie rozmowy z UE. Na zamku Brdo doszło wiec do spotkania prezydenta Bułgarii i premiera Macedonii Północnej, ale przełomu nie było.

Morawiecki: Nie podawajmy Bałkanom Zachodnim czarnej polewki

Mimo braku konkretów w deklaracji kończącej szczyt szefowie unijnych instytucji zapewniali o unijnym wsparciu dla Bałkanów Zachodnich. „UE jest niekompletna bez Bałkanów Zachodnich. Komisja Europejska dołoży wszystkich starań, by przyspieszyć proces rozszerzania. Chodzi o naszą wiarygodność” – mówiła przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.

I podkreślała, że utrata przez UE wiarygodności na Bałkanach Zachodnich grozi zwiększeniem tam wpływów Rosji, Chin czy Turcji. Na to samo wskazują państwa popierające szybką integrację regionu z UE, w tym Polska.

„Jeżeli UE poda czarną polewkę krajom Bałkanów Zachodnich, to na pewno Rosja, czy Chiny, czy kraje arabskie zainteresują się tym obszarem jeszcze bardziej. Przyjmując państwa zachodniobałkańskie do UE zwiększymy ich szanse rozwojowe i utrzymamy stabilność oraz pokój w Europie” – oświadczył polski premier Mateusz Morawiecki.

UE obiecała państwom Bałkanów Zachodnich większą pomoc finansową oraz dodatkowe inwestycje – łącznie na kwotę 30 mld euro w ciągu najbliższych siedmiu lat. Dziewięć miliardów euro z tej kwoty ma być dotacjami.

„Mamy nadzieję, że te inwestycje odegrają ważną rolę i sprawią, że obecność Unii Europejskiej w regionie stanie się bardziej widoczna i będzie wskazywała jakie są korzyści z naszego partnerstwa” – podkreślił przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.

Merkel w Belgradzie: Rozszerzenie na Bałkany Zachodnie celem UE, ale najpierw reformy i unormowanie relacji z Kosowem

Przyjęcie państw Bałkanów Zachodnich do UE jest naszym absolutnym, geostrategicznym interesem, zapewnia kanclerz Niemiec.

Hiszpania po raz pierwszy nie zbojkotowała Kosowa

Spotkanie za zamku Brdo przyniosło jednak pewien inny drobny przełom. Ponieważ wziął w nim udział premier Hiszpanii Pedro Sánchez, było to pierwsze nie zbojkotowane przez Madryt oficjalne wydarzenie z udziałem szefa władz Kosowa. Hiszpania dotąd nie uznała bowiem ogłoszonej w 2008 r. kosowskiej niepodległości.

Choć hiszpański premier wziął udział w tym samym spotkaniu co kosowski premier Albin Kurti, to jednak Madryt nalegał, aby symbolika państwowa Kosowa nie była w Słowenii eksponowana. Sánchez podkreślił, że stosunek jego kraju do kosowskiej niepodległości nie zmienił się, ale dodał, że ze względu na wagę szczytu na zamku Brdo, nie chciał go omijać.

Hiszpania nie uznaje niepodległości Kosowa ze względu na własnych katalońskich separatystów, których nie chce w ten sposób zachęcać do walki o niepodległość Katalonii.

Sánchez co prawda nie zbojkotował też organizowanego przez sprawującą wówczas unijną prezydencję Chorwację szczytu UE-Bałkany Zachodnie w 2020 r., ale wówczas z powodu pandemii COVID-19 spotkanie to było wirtualne, a wiec hiszpański premier nie musiał oficjalnie witać się ze swoich kosowskim odpowiednikiem, podawać mu ręki lub pozować do wspólnego zdjęcia.

Ponieważ oprócz Hiszpanii kosowskiej niepodległości nie uznają również Słowacja, Rumunia Grecja i Cypr. Dlatego od szczytu UE-Bałkany Zachodnie w Bułgarii z 2018 r. przyjęto zasadę, że przywódcy państw zachodniobałkańskich pojawiają się jedynie pod swoimi nazwiskami, rezygnując natomiast z państwowej symboliki.