Strajk generalny na Białorusi. Robotnicy krzyczą do Łukaszenki: „odejdź!”

Protest robotników na Białorusi, Pop & Zebra [unsplash.com]

Protest robotników na Białorusi, Pop & Zebra [unsplash.com]

Do protestujących od tygodnia przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich Białorusinów przyłączyli się w poniedziałek robotnicy. O 8 rano rozpoczął się strajk generalny.

 

 

W niedziele 9 sierpnia ogłoszono wyniki wyborów prezydenckich na Białorusi. Aleksandr Łukaszenka wygrał w nich z bardzo dużą przewagą zyskując ponad 80 proc. oddanych głosów. Wywołało to falę oburzenia wśród mieszkańców Białorusi. Twierdzą oni, że wybory zafałszowano.

Setki tysięcy ludzi wyszły na ulice, by wyrazić sprzeciw wobec nieuczciwych – ich zdaniem – wynikom głosowania. Z początku protesty były brutalnie tłumione przez wojsko i policje. Z czasem jednak zamieszki na ulicach przerodziły się w pokojowe protesty prodemokratyczne.

Białoruś: Nawet 500 tysięcy przeciwników Łukaszenki na ulicach Mińska 

Nawet pół miliona osób mogło zebrać się wczoraj w Mińsku w proteście przeciwko dalszym rządom Alaksandra Łukaszenki. Zwolennicy przemian na Białorusi zajęli nie tylko plac, przy którym znajdują się budynki administracji rządowej, ale również przylegające do niego ulice. 

Pracownicy strajkują

Do protestujących przyłączyli się w poniedziałkowy (17 sierpnia) poranek pracownicy dużych zakładów produkcyjnych na Białorusi. Już 10 sierpnia w mediach społecznościowych zamieszczono post „Pracownicy BMZ zaczęli strajkować!”.

To pierwszy zakład pracy, który ogłosił protest. Niezależni białoruscy blogerzy poinformowali, że pracownicy Białoruskich Zakładów Metalurgicznych jeszcze pod koniec lipca zagrozili podjęciem akcji strajkowej, jeżeli wynik wyborów wzbudzi ich wątpliwości.

Kolejnego dnia (wtorek 11 sierpnia) strajk ogłosiły Zakłady Elektrotechniczne im. Kozłowa w Mińsku oraz robotnicy Białoruskiej Fabryki Samochodów (BiełAZ). Ci ostatni zapowiedzieli, że wstrzymają pracę w poniedziałek, jeśli do tego czasu nie zostaną ogłoszone prawdziwe wyniki wyborów.

Jedna z mieszkanek miejscowości Żodzino (na wschód od Mińska) powiedziała TV Biełsat: „Ludzie na ulicach miasta mówią, że obudzenie się BiełAZ-u oznacza zwycięstwo. Większość mężczyzn w mieście pracuje w tym zakładzie. Teraz wszyscy się wspierają. Samochody trąbią. Pojawiła się informacja, że biełazowców popierają pracownicy miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej. W całym mieście ludzie klaskali i krzyczeli “Niech żyje Białoruś!”.

Do piątku (14 sierpnia) lista strajkujących zakładów wydłużyła się. Znalazły się na niej m.in. Mińska Fabryka Samochodów, Mińska Fabryka Traktorów czy fabryka Kieramin zajmująca się produkcją płytek ceramicznych.

W poniedziałek (17 sierpnia) w trakcie wizyty w Mińskiej Fabryce Ciągników Kołowych (MZKT), Łukaszenkę został wygwizdany przez pracowników. Zgromadzony tłum domagał się odejścia prezydenta. Podczas wystąpienia przed robotnikami białoruski przywódca miał przyznać, że policja torturowała aresztowanych protestantów.

Białoruś: Powyborcze protesty ostro stłumione. Polska chce specjalnego szczytu UE

Warszawa apeluje do Brukseli o zwołanie specjalnych spotkań na najwyższych unijnych szczeblach w sprawie wydarzeń na Białorusi. Polski premier apeluje o pilne zwołanie Rady Europejskiej, zaś szef polskie dyplomacji o spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich UE.

Strajk generalny. Dołączają górnicy z ważnej kopalni

Do strajku generalnego przyłączyli się w poniedziałek także pracownicy kopalni Biełaruśkalij w Soligorsku (na południe od Mińska). Jest to jeden z największych producentów soli i nawozów potasowych na świecie. Zdaniem Międzynarodowego Stowarzyszenia Nawozowego przyczynia się do piątej części globalnego wydobycia potasu.

W 2019 r. Białoruś znalazła się na drugim (zaraz z Kanadą) miejscu pod względem produkcji tego metalu. Według białoruskiego Ministerstwa ds. Podatków w 2015 r. kopalnia Biełaruśkalij odpowiadała za ponad połowę budżetu regionu minskiego.

Eksperci podkreślają, że przerwa w produkcji kopalni w Soligorsku może pogorszyć i tak już nienajlepszą sytuację gospodarczą na Białorusi.

Telewizja bez prezenterów

Do protestów dołączyli także pracownicy telewizji, w tym także państwowej BT. W trakcie emisji programów widzowie mogą zaobserwować puste krzesła w studio. W tle leci muzyka. Pracownicy radia nagrali apel, w którym nawołują do rezygnacji z używania przemocy i przeprowadzenia uczciwych wyborów.

Dziennikarze wysłali podanie do prezesa Białoruskiej Kampanii Telewizyjno-Radiowej Iwana Ejsmanta. Informują w nim, że ich strajk ma na celu obronę interesu narodowego.

Amnesty International interweniowało w sprawie dziennikarzy na Białorusi. „Dziennikarze w tym kraju wykonują heroiczną pracę, by zapewnić, że świat wie o brutalnej odpowiedzi władz na pokojowe protesty obywateli” podkreśliła Marie Struthers, dyrektorka do spraw Europy Wschodniej i Azji Centralnej.