Antony Blinken: Jaka będzie polityka zagraniczna USA po Trumpie?

Antony Blinken, kandydat prezydenta Joego Bidena na sekretarza stanu, przyznał, że choć w większości obszarów polityki nie popiera konkretnych decyzji podejmowanych przez Donalda Trumpa wobec Chin, to zgadza się z jego „bardziej stanowczym” podejściem do relacji z Pekinem. / Fot. Eric Bridiers [Flickr, United States Mission Geneva, CC BY-ND 2.0]

„Pokora i pewność siebie powinny być dwiema stronami monety amerykańskiego przywództwa”, stwierdził kandydat na szefa amerykańskiej dyplomacji w administracji Joego Bidena, Antony Blinken, podczas senackiego przesłuchania. Określił też Chiny jako „największe wyzwanie dla USA spośród wszystkich krajów świata”.

 

Stany Zjednoczone muszą na nowo wzmocnić swój udział w międzynarodowych sojuszach, by zwiększyć wpływy na świecie, stwierdził Blinken odpowiadając na pytania senatorów podczas ponad trzygodzinnego przesłuchania przez senacką komisję spraw zagranicznych.

Odniósł się do swojego stanowiska w sprawach relacji z Chinami, irańskiej aktywności nuklearnej czy Turcji. Zapowiedział także, że jego przynależność polityczna nie będzie wpływała na kierunek prowadzonych działań, a on sam będzie zapobiegał upolitycznieniu Departamentu Stanu.

„Stany Zjednoczone powinny przewodzić siłą przykładu”

Były zastępca sekretarza stanu w administracji Baracka Obamy stanowczo podkreślał rolę multilateralizmu, w opozycji do prowadzonej przez administrację Donalda Trumpa politykę „America First”. „Razem jesteśmy w znacznie lepszej pozycji, by przeciwstawić się zagrożeniom ze strony Rosji, Iranu i Korei Południowej, a także by bronić demokracji i praw człowieka”, powiedział.

„Pokora i pewność siebie powinny być dwiema stronami monety amerykańskiego przywództwa”, stwierdził Blinken, „Pokora – ponieważ mamy wiele pracy do wykonania w kraju, aby wzmocnić naszą pozycję za granicą. A pewność siebie, bo będziemy równocześnie działać z przekonaniem, że Ameryka w najlepszym wydaniu wciąż ma największe możliwości mobilizowania innych do czynienia dobra”, wyjaśnił kandydat.

Podobnie jak podczas pierwszej konferencji prasowej po nominacji przez Joego Bidena na kandydata do stanowiska sekretarza stanu, dyplomata przypomniał również historię swojego ojczyma, polskiego Żyda z Białegostoku Samuela Pisara, który wiosną 1945 roku jako nastolatek uciekł przed niemieckimi nazistami w Bawarii i został uratowany przez amerykańskich żołnierzy. Według Antony’ego Blinkena historia ta stanowi doskonały przykład, że Ameryka może powinna przewodzić światu „nie tylko przykładem siły, ale także siłą przykładu”.

Antony Blinken: To on będzie odpowiadał za politykę zagraniczną w administracji Joego Bidena

Blinken będzie odpowiadał za politykę zagraniczną w administracji USA.

Chiny „największym zagrożeniem” dla Stanów Zjednoczonych

Blinken przyznał, że choć w większości obszarów polityki nie popiera konkretnych decyzji podejmowanych przez Donalda Trumpa wobec Chin, to zgadza się z jego „bardziej stanowczym” podejściem do relacji z Pekinem. „Sama postawa była słuszna”, ocenił.

„W stosunku do Chin musimy działać z pozycji siły, nie słabości”, oznajmił. Dodał, że taka „silna” pozycja powinna opierać się na „współpracy z sojusznikami, a nie oczernianiu ich oraz zaangażowaniu i przewodzeniu międzynarodowym instytucjom, zamiast oddawać pole Chinom, aby to one wyznaczały reguły i podporządkowywały sobie owe instytucje”.

Kandydat na sekretarza stanu wskazał na Pekin jako na „największe obecnie wyzwanie dla Stanów Zjednoczonych spośród wszystkich krajów”. Zapytany o to, czy Chiny zatajały informacje na temat rozwijającej się epidemii koronawirusa, odpowiedział twierdząco.

Na pytanie o wydaną we wtorek przez Departament Stanu ocenę, że Chiny dopuszczają się ludobójstwa na Ujgurach, Blinken odrzekł, że jego opinia jest podobna. „Wpychanie mężczyzn, kobiet i dzieci do obozów koncentracyjnych i próba ich reedukacji w taki sposób, by popierali Komunistyczną Partię Chin – wszystko to wskazuje na próbę popełnienia ludobójstwa”, stwierdził.

Blinken chce powrotu do umowy z Iranem, ale ostrzega przed trudnościami

Kandydat na sekretarza stanu potwierdził też wolę nowej amerykańskiej administracji powrotu do podpisanej w lipcu 2015 r. w Wiedniu przez członków Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz Niemiec pod egidą Unii Europejskiej umowy nuklearnej z Iranem (tzw. „Joint Comprehensive Plan of Action”, JCPoA). Podkreślił, że porozumienie to było „wielkim sukcesem” i uniemożliwiło Teheranowi zdobycie dostępu do bomby atomowej.

W maju 2018 r. prezydent Donald Trump spełnił swoją obietnicę z kampanii wyborczej i formalnie wycofał Stany Zjednoczone z umowy, nazywając ją „najgorszą umową w historii”. Decyzji tej bezskutecznie próbowali przeciwdziałać pozostali sygnatariusze, na czele z UE. Po wystąpieniu USA z porozumienia Bruksela usiłowała skłonić Iran do pozostania przy jego warunkach, jednak przywrócenie przez USA antyirańskich sankcji, zniesionych na mocy umowy, skłoniło Iran do porzucenia złożonych zobowiązań.

Ostrzegł jednak, że powrót do umowy JCPoA nie będzie łatwy, między innymi ze względu na weryfikację obietnic składanych przez władze w Teheranie oraz niepewność co do tego, jakie warunki na chwilę obecną Iran byłby skłonny zaakceptować – tym bardziej, że według doniesień Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) kraj rozpoczął już proces wzbogacania uranu do poziomu 20 proc., znacznie przekraczającego warunki JCPoA.

Blinken oświadczył, że Joe Biden jest gotowy ponownie przyłączyć się do umowy, jeśli tylko Teheran powróci do jej przestrzegania. Zaznaczył jednocześnie, że porozumienie sprzed ponad pięciu lat powinno służyć „jako platforma do dyskusji z naszymi sojusznikami i partnerami, z którymi ponownie znajdziemy się po tej samej stronie, by próbować wynegocjować bardziej długotrwałe i silniejsze porozumienie”, które obejmowałoby także inne aspekty „destabilizującej działalności” Iranu w regionie.

Jak podkreślił, Joe Biden, podobnie jak jego poprzednik, opowiada się za tym, by Iran nie mógł uzyskać broni jądrowej. Stwierdził jednak, że szanse powstrzymania agresji Teheranu i zagrożenia terrorystycznego, jakie może stworzyć Iran, będą niższe, jeśli sprawa potencjału nuklearnego tego kraju zostanie rozwiązana w sposób dyplomatyczny.

Iran wzbogaca uran do 20 proc. Południowokoreański tankowiec zatrzymany w Zatoce Perskiej

Władze w Teheranie zrealizowały swoją groźbę i rozpoczęły wzbogacanie uranu do poziomu pięciokrotnie wyższego, niż przewiduje podpisane przed pięcioma laty z globalnymi mocarstwami porozumienie nuklearne (JCPoA)

Ambasada USA w Izraelu pozostanie w Jerozolimie

Republikański senator Ted Cruz zapytał z kolei Blinkena o jego podejście do konfliktu izraelsko-palestyńskiego, a mianowicie czy zgadza się on z tym, że Jerozolima jest stolicą Izraela i czy opowiada się za pozostawieniem w tym mieście amerykańskiej ambasady, przeniesionej tam z Tel-Awiwu przez administrację Trumpa w grudniu 2017 r. Dyplomata potwierdził, że nie planuje ponownego przenoszenia placówki.

W temacie Izraela i Palestyny Antony Blinken poparł rozwiązanie dwupaństwowe, uznając je za najskuteczniejszą drogę do tego, by „Izrael był żydowskim, demokratycznym państwem, zaś Palestyna miała państwo, które jej się należy”.

Jego zdaniem trudno będzie jednak osiągnąć postęp w tej kwestii. „Najważniejsze, by zapobiec podjęciu przez którąkolwiek ze stron kroków, które mogłyby dodatkowo utrudnić ten już i tak skomplikowany proces”, powiedział.

Izrael: Sekretne spotkanie premiera Netanjahu z następcą tronu Arabii Saudyjskiej

Do spotkania, jego celem miało być przekonanie Rijadu do normalizacji stosunków z Jerozolimą, doszło w niedzielę.

Turcja „nie zachowuje się jak sojusznik”

Wypowiadając się w temacie ostatnich działań Turcji na arenie międzynarodowej, Antony Blinken stwierdził, że Ankara, mimo przynależności do NATO, „jest sojusznikiem, który w wielu kwestiach nie zachowuje się jak sojusznik”.  Potwierdził także, że Stany Zjednoczone rozważą ewentualne sankcje przeciwko Turcji w związku z zakupem przez tamtejszy rząd systemów obrony przeciwlotniczej S-400 od Rosji.

„To nie do przyjęcia, że nasz tak zwany strategiczny partner prowadzi aktywną współpracę z jednym z naszych największych strategicznych rywali, jakim jest Rosja”, powiedział. W jego opinii „należy poddać analizie wpływ obowiązujących sankcji i zdecydować, czy potrzebne jest coś więcej”.

W ubiegłym miesiącu Waszyngton podjął decyzję o nałożeniu restrykcji w związku z nabyciem przez Turcję systemów S-400 na turecką Prezydencję Przemysłu Obronnego (SSB), szefa tej instytucji Ismaila Demira oraz trzech innych urzędników.

Szef NATO wzywa do zawieszenia ognia w Górskim Karabachu i ostrzega Turcję ws. systemów S-400

„Nie ma militarnego rozwiązania sytuacji w Górskim Karabachu”, podkreślił Jens Stoltenberg.

Rosja „bardzo wysoko” w agendzie Waszyngtonu

Za zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych Blinken uznał także postawę Rosji „na wielu frontach”. Potwierdził, że stosunki z Moskwą będą ważną częścią dyplomatycznej agendy administracji Joego Bidena.

Przy okazji wyraził wsparcie dla opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, zatrzymanego w niedzielę na lotnisku Szeremietiewo po powrocie z Berlina. W stolicy Niemiec Rosjanin odbywał rekonwalescencję po sierpniowej próbie jego zabójstwa z użyciem środka bojowego typu nowiczok. O zlecenie zamachu na życie polityka zachodni przywódcy oskarżają rosyjskie władze.

„Nawalny jest głosem milionów Rosjan i ten głos musi zostać usłyszany”, oświadczył, stanowczo potępiając przy tym „próby ze strony Kremla uciszenia tego głosu poprzez uciszenie samego Nawalnego”.

PE: Europosłowie potępili aresztowanie Nawalnego. Wezwali do nowych sankcji przeciwko Rosji

Europosłowie domagają się jednoznacznej reakcji na działania rosyjskich służb.

Nord Stream 2 „szkodliwym projektem”

Blinken zgodził się także ze zdaniem Kongresu, że gazociąg Nord Stream 2 jest „szkodliwym projektem”. Zapowiedział także, że Waszyngton będzie starał się nie dopuścić do jego finalizacji. „Muszę przyjrzeć się obowiązującym przepisom, aby powiedzieć co jeszcze możemy zrobić, żeby zapobiec ukończeniu budowy”, oświadczył.

Dodał, że Stany Zjednoczone podejmą wysiłki na rzecz przekonania zaangażowanych strony do wstrzymania poparcia dla inicjatywy. Przyznał jednocześnie, że „jeśli to nie zadziała, będziemy musieli poważnie rozważyć narzędzia, które nie zostały jeszcze wykorzystane”.

Joe Biden jeszcze jako wiceprezydent ostrzegał Europę przed uzależnieniem od rosyjskiego gazu. Wskazywał także, że Nord Stream 2 pozwoli Rosji ominąć Ukrainę jako kraj tranzytowy, co niekorzystnie wpłynie na sytuację budżetową tego kraju.