Spotkanie Trump-Merkel w Waszyngtonie: Krótko, ale ciepło

Angela Merkel i Donald Trump, źródło: White House

Angela Merkel i Donald Trump, źródło: White House

Angela Merkel spotkała się w piątek (27 kwietnia) w Waszyngtonie z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Kanclerz Niemiec spędziła w amerykańskiej stolicy tylko kilka godzin, ale obserwatorzy odnotowali bardzo dobrą atmosferę rozmów. Merkel i Trump nie we wszystkim się jednak zgadzali.

 

To była ekspresowa wizyta, dłużej od niej trwała nawet podróż w jedną stronę z Europy do USA. Angela Merkel przebywała w Waszyngtonie zaledwie trzy godziny. Prezydent Francji Emmanuel Macron, który odwiedził Stany Zjednoczone w pierwszej połowie tygodnia, spędził w amerykańskiej stolicy trzy dni. Wizyta niemieckiej kanclerz i jej rozmowy z prezydentem Donaldem Trumpem miały bowiem o wiele bardziej roboczy charakter niż wcześniejsze amerykańsko-francuskie spotkanie.

Ciepłe uściski przed Białym Domem

Obserwatorzy mieli także w pamięci poprzednie spotkanie z marca 2017 r., gdy przywódcy USA i Niemiec wyraźnie okazywali sobie chłód, a podczas konferencji prasowej toczyli ze sobą niemalże słowny pojedynek. Tym razem jednak atmosfera była wyjątkowo ciepła. Trump powitał Merkel serdecznie (nie zabrakło uścisków i pocałunków) oraz gratulował jej ubiegłorocznego zwycięstwa w wyborach parlamentarnych. Do niemieckiej kanclerz zwracał się po imieniu. „Mamy wspaniałe relacje. Tak naprawdę od początku były one bardzo dobre, ale niektórzy tego nie rozumieli. Jesteś niezwykłą kobietą. To dla mnie zaszczyt gościć cię w Białym Domu” – mówił.

Angela Merkel podkreśliła natomiast, że Waszyngton jest pierwszą zagraniczną stolicą, którą odwiedziła po zaprzysiężeniu jej na kolejną, czwartą już kadencję na stanowisku kanclerz.

Trump i Macron chcą nowego porozumienia z Iranem

Podczas oficjalnej wizyty państwowej Emmanuela Marcona w Stanach Zjednoczonych obaj przywódcy wezwali do zawiązania nowego porozumienia nuklearnego z Iranem. Miałoby ono zastąpić obecnie obowiązujący pakt, któremu Donald Trump jest przeciwny.
 

Donald Trump wielokrotnie atakował wynegocjowane w 2015 r. – jeszcze podczas …

Merkel lobbowała ws. Iranu

Rozmowy obu polityków dotyczyły głównie sytuacji międzynarodowej, a przede wszystkim Iranu i Półwyspu Koreańskiego. Poruszono także kwestie bezpieczeństwa międzynarodowego w szerszym zakresie oraz transatlantyckiego handlu. Najwięcej emocji budziła jednak właśnie kwestia przyszłości umowy atomowej z Iranem. Zawarte jeszcze w czasach prezydentury Baracka Obamy porozumienie było przez Trumpa ostro krytykowane już w czasie kampanii wyborczej. Obecny amerykański prezydent od dłuższego czasu zapowiada, że nie ratyfikuje go na kolejny okres. Ważność poprzedniej ratyfikacji upływa już 12 maja.

Niemiecka kanclerz broniła porozumienia jakie z Iranem zawarł świat zachodni. Dodała też, że w regionie konieczne są dalsze działania stabilizujące. Wskazała, że oprócz programu nuklearnego zagrożeniem dla tej stabilności jest także irański program rakietowy. Trump krytykuje umowę z Iranem właśnie dlatego, że dotyczy ona jedynie prac nad ładunkami nuklearnymi, a pomija kwestie rakiet balistycznych. „Musimy zapewnić, że ten morderczy reżim nigdy nie zbliży się do posiadania broni nuklearnej” – mówił prezydent USA. Z kolei Merkel argumentowała, że kwestie atomowe to dopiero „pierwszy krok” w kierunku spowolnienia irańskiego programu rozwoju broni jądrowej, który można teraz lepiej nadzorować.

Oboje politycy zgodzili się natomiast, że bardzo istotne jest ograniczenie wpływów jakie Iran ma w Libanie i Syrii. Teheran od dawna wspiera nie tylko reżim prezydenta Baszara Asada, ale także libański Hezbollah. „Musimy ściśle współpracować, aby położyć kres straszliwemu rozlewowi krwi, jaki ma miejsce w Syrii” – mówiła Merkel.

Pozytywnie o koreańskim zbliżeniu

Niemiecka kanclerz pochwaliła natomiast prezydenta USA za to, że jego polityka zdecydowanych nacisków na Koreę Północną przyniosła owoce w sprawie zmiękczenia stanowiska Pjongjangu i rozpoczęcia bezpośrednich negocjacji z Koreą Południową. Po piątkowym spotkaniu północnokoreańskiego przywódcy Kim Dżong Una i południowokoreańskiego prezydenta Mun Dze Ina ogłoszono, że dwa państwa, które formalnie od lat 50. XX wieku pozostają ze sobą w stanie wojny rozpoczną niebawem negocjacje pokojowe. Za miesiąc z Kim Dżong Unem spotka się Donald Trump.

„Nie powtórzymy błędów poprzednich administracji. Maksymalna presja będzie kontynuowana, dopóki nie nastąpi całkowita denuklearyzacja” – mówił prezydent USA. Angela Merkel przekonywała natomiast, że podstawą zbliżenia zwaśnionych państw koreańskich muszą być wspólne wartości. „My Niemcy dobrze potrafimy zrozumieć, co to znaczy, gdy po latach konfliktu znów dochodzi do wzajemnych kontaktów” – powiedziała.

Trump i May planują umowę handlową po Brexicie

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i premier Wielkiej Brytanii Theresa May rozmawiali we wtorek 19 grudnia o dwustronnej umowie handlowej po wyjściu Londynu z UE.
 

Podczas rozmowy telefonicznej liderzy USA i Wielkiej Brytanii rozmawiali o kilku kwestiach, w tym Jerozolimie. Była …

O cłach na stal i aluminium bez konkretów

W kontekście amerykańsko-niemieckiego spotkania zwracano uwagę na jeszcze jedną datę. 1 maja wchodzi w życie decyzja o obłożeniu cłami eksportowanych z Europy do USA stali i aluminium. Spytana przez dziennikarzy podczas konferencji prasowej o to czy uzyskała zapewnienie o wstrzymaniu tej decyzji Angela Merkel odpowiedziała: „To prezydent USA podejmie decyzję. To dla mnie jasne. Wymieniliśmy poglądy, ale decyzja należy do pana prezydenta.” Donald Trump nie dał jednak do zrozumienia czy zmieni swoje stanowisko wobec Europy w kwestii importu wyrobów hutniczych.

Kanclerz Niemiec oświadczyła też, że jest otwarta na projekt nowej dwustronnej umowy handlowej między Unią Europejską a USA. Poinformowała także, że Niemcy w ramach zobowiązań sojuszniczych w NATO zwiększą swoje wydatki na obronność do 1,3 proc. PKB. „Wiemy, że jeszcze zostało dużo do zrobienia. Europa musi stopniowo brać na siebie więcej odpowiedzialność za bezpieczeństwo” – zastrzegała.

Prezydent USA domaga się bowiem, aby wszystkie państwa tworzące Sojusz Północnoatlantycki przeznaczały na obronność przynajmniej 2 proc. PKB. „Nie tylko Niemcy nie płacą wystarczająco dużo. NATO jest wspaniałe, ale Europa korzysta z niego bardziej niż my. Obwiniam o to moich poprzedników, którzy do tego dopuścili” – mówił. Dodał, że nie podoba mu się nierówność w relacjach między USA a UE. Oprócz bezpieczeństwa wskazał także na kwestie handlowe. Pochwalił natomiast Warszawę za inwestycje w obronność. „Polska jest wspaniała. Płaci trochę więcej niż się od niej oczekuje. Bo czuje, że Ameryka bierze na siebie zbyt wielki ciężar. My to bardzo doceniamy” – zapewniał.

Szczyt UE: Bruksela czeka aż Donald Trump oficjalnie wypowie się w sprawie ceł

Kwestia relacji handlowych UE z USA miała być jednym z głównych tematów pierwszego dnia szczytu Unii Europejskiej w Brukseli. Gdy jednak z Waszyngtonu napłynęły informacje o tym, że „sojusznicy USA”, a wśród nich m.in. UE, mają być wyłączeni z amerykańskich …