Rozmowa Łukaszenka-Putin: Rosja pomoże w zagwarantowaniu bezpieczeństwa, jeśli Białoruś poprosi

Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin podczas spotkania w Moskwie, źródło: archive.government.ru (CC BY 4.0)

Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin podczas spotkania w Moskwie, źródło: archive.government.ru (CC BY 4.0)

Prezydenci Białorusi i Rosji odbyli rozmowę telefoniczną. Jak informowały potem obie kancelarie, dotyczyła ona głównie regionalnego bezpieczeństwa. Putin miał Łukaszence obiecać pomoc w tej kwestii.

 

W tym kontekście obaj przywódcy omówili przede wszystkim sytuację wewnętrzną na Białorusi, gdzie od siedmiu dni trwają antyłukaszenkowskie protesty, które mimo prób ich brutalnego stłumienia tylko przybierają na sile. Kolejne osoby wychodzą bowiem na ulice wzburzone właśnie okrucieństwem milicyjnych oddziałów specjalnych.

Do strajków państwowych fabryk i zakładów pracy w ostatnim czasie dołączyli też pracownicy transportu (metra w Mińsku czy państwowej linii lotniczej Belavia) oraz część dziennikarzy państwowej telewizji.

Swój sprzeciw wyrażają także aktorzy – na budynku Teatru Dramatycznego w Grodnie państwową czerwono-zieloną flagę wprowadzoną za rządów Aleksandra Łukaszenki (na wzór sowieckiej flagi) wymieniono na biało-czerwono-białą historyczną flagę Białorusi, którą posługiwała się dotąd głównie opozycja.

Również część białoruskich dyplomatów zaczyna krytykować władze. Ambasador Białorusi na Słowacji Igar Liaszczenia opublikował w internecie nagranie wideo, w którym poparł protesty. „Jak wszyscy Białorusini jestem w zszokowany historiami o torturach i pobiciach obywateli mojego kraju” – powiedział. I dodał, że „na Słowacji reprezentuje Białoruś i białoruski naród, który jest według konstytucji jedynym źródłem władzy w kraju”.

Białoruś: Tarcze w dół, spokojny dzień protestów w Mińsku

Ostatnie protesty były w białoruskiej stolicy zupełnie inne niż w ostatnich kilku dniach. Na ulice Mińska znów wyszli ludzie domagający się ustąpienia rządzącego od 26 lat prezydenta, ale tym razem milicja i służby bezpieczeństwa nie interweniowały.

Rosja dotąd wstrzemięźliwa

Rosja do tej pory zachowywała w kwestii wydarzeń na Białorusi wstrzemięźliwość. Wyraźny kłopot z tą sytuacją miały państwowe rosyjskie media. O ile te niezależne media szeroko informowały o protestach i ich tłumieniu, o tyle większość tych pokornych robiła to raczej zdawkowo, choć i w nich (jak np. w depeszy agencji TASS) pojawiały się też bogate w szczegóły opisy wydarzeń na Białorusi.

Z drugiej strony, gdy pod białoruską ambasadą w Moskwie odbyła się akcja solidarności z Białorusinami, a uczestnicy tego wiecu powiesili na płocie placówki dyplomatycznej biało-czerwono-białe wstążki oraz baloniki w tych samych kolorach, moskiewska milicja natychmiast po zakończeniu demonstracji dekorację usunęli.

Po rozmowie Łukaszenki z Władimirem Putinem (wnioskował o nią ten pierwszy), kancelaria białoruskiego prezydenta poinformowała, że ustalono, że „przy pierwszej prośbie zostanie udzielona wszechstronna pomoc w zagwarantowaniu bezpieczeństwa Białorusi.”

„Jeśli chodzi o wojskowy aspekt, to mamy z Federacją Rosyjską umowę w ramach Państwa Związkowego i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB). Akurat te sprawy wchodzą w tę umowę. Dlatego z prezydentem Rosji miałem długą, wyczerpującą rozmowę o bieżącej sytuacji” – mówił potem w telewizji Łukaszenka.

Wskazał też, że „szczególnie niepokoi go sytuacja na Litwie i w Polsce”. „Tam, jak wiadomo, odbywają się szkolenia natowskich wojsk. To jeszcze nie byłoby nic takiego, ale trwa eskalacja i rozbudowywanie zbrojnego komponentu na tych terytoriach. Ten temat był omawiany w poprzednim roku i opracowano wtedy określony algorytm reagowania na podobne wydarzenia” – dodał białoruski prezydent.

Tym argumentował też decyzję o przesunięciu brygady powietrznodesantowej z Witebska na północnym-wschodzie do Grodna na północnym-zachodzie kraju. Stało się tak – jak wyjaśniał Łukaszenka – „z powodu napiętej sytuacji na zachodnich granicach”.

Podziękował też wojskowym za „utrzymywanie porządku w rejonie Brześcia.” „Niech w Brześciu pozostanie i pracuje nasza brygada desantowo-szturmowa, we współpracy z pogranicznikami, w celu stabilizacji sytuacji na południowym-zachodzie” – powiedział. Brześć leży na samej granicy z Polską.

Wideokonferencja szefów dyplomacji UE. Jest zielone światło dla indywidualnych sankcji wobec Białorusi

Europejska Służba Działań Zewnętrznych ma przygotować projekt dyplomatycznych i finansowych sankcji dla osób odpowiedzialnych za brutalne tłumienie opozycyjnych manifestacji na Białorusi.

Łukaszenka obawia się „żywych łańcuchów”

Łukaszenka dodał też, że niepokoi go „plan utworzenia żywego łańcuch z Wilna do Kijowa”. Chodzi o rodzaj pokojowej manifestacji, która polega na ustawieniu się tysięcy ludzi w jednej linii łączącej różne punkty.

23 sierpnia 1989 r. taki łańcuch o długości ponad 600 kilometrów utworzyli mieszkańcy sowieckich jeszcze wówczas republik Litewskiej, Łotewskiej i Estońskiej. Utworzony przez prawie 2 mln ludzi Bałtycki Łańcuch był wyrazem sprzeciwu Litwinów, Łotyszy i Estończyków wobec sytuacji w ZSRR.

Podobne łańcuchy od kilku dni organizuje także opozycja w Mińsku i innych białoruskich miastach. Aleksander Łukaszenka poinformował, że polecił resortom siłowym, by nie dopuściły do utworzenia żywego łańcucha z Litwy na Ukrainę przez terytorium Białorusi.

Zdaniem białoruskiego prezydenta taki łańcuch „musi niepokoić”. Jego zdaniem planuje w nim wziąć udział 300 tys. ludzi.