Rosja zastępuje USA w Syrii

Prezydenci Turcji i Rosji Recep Tayyip Erdoğan i Władimir Putin, źródło twitter

Prezydenci Turcji i Rosji Recep Tayyip Erdoğan i Władimir Putin, źródło twitter

Stany Zjednoczone wycofują wojska z północno-wschodniej Syrii, a swoje pozycje przekazują Rosji. Prezydent USA Donald Trump uspokaja jednak, że pozostanie tam około tysiąca amerykańskich żołnierzy, żeby “zapobiec powtórzeniu się sytuacji z 2014 roku”.

 

W północno-wschodniej Syrii Turcja od tygodnia prowadzi ofensywę wojskową przeciwko kurdyjskim Ludowym Jednostkom Samoobrony (YPG), które Ankara uważa za terrorystów. Stanowią one jednak trzon Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które odegrały decydującą rolę w pokonaniu tzw. Państwa Islamskiego w Syrii, i dotychczas wspierał je Zachód.

UE zawiesi eksport broni do Turcji

Unia Europejska zawiesza eksport broni do Turcji. To odpowiedź państw członkowskich UE na tureckie działania zbrojne w północnej Syrii, które są wymierzone przeciw Kurdom.

 

Niemal tydzień trwa już operacja tureckiej armii przeciw syryjskim Kurdom. W akcji o kryptonimie „Źródło pokoju” wojska …

Rosjanie za Amerykanów

Rosyjska żandarmeria patroluje tereny między syryjskimi i tureckimi wojskami w północnej Syrii – poinformowało we wtorek (15 października) ministerstwo obrony Rosji. Natomiast w mediach społecznościowych umieszczono nagranie pokazujące mówiącego po rosyjsku  mężczyznę, który chodzi po terenie przypominającym bazę opuszczoną niedawno przez Amerykanów w północnej Syrii. Według „New York Times” oznacza to, że Moskwa wypełnia „próżnię bezpieczeństwa” powstałą po wycofaniu wojsk kierowanej przez Stany Zjednoczone koalicji przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu.

Tego samego dnia rzecznik tej międzynarodowej misji przeciwko terrorystom przyznał na twitterze, że jej siły, w skład których wchodzą także oddziały brytyjskie i francuskie, opuściły Manbidż, miasto kontrolowane wcześniej przez Kurdów. „Siły koalicji wycofują się z północno-wschodniej Syrii. Opuściliśmy Manbidż” – napisał na swoim profilu Myles B. Caggins.

Moskwa: Rosyjskie wojsko koordynuje swoje działania ze stroną turecką

Również wczoraj rosyjski resort obrony wydał oświadczenie, w którym podaje, że rosyjska żandarmeria, która dotychczas operowała w innych regionach Syrii, teraz patroluje “północno-zachodnią granicę dystryktu Manbidż, wzdłuż linii kontaktowej między wojskami Syryjskiej Republiki Arabskiej i armią turecką”. Ministerstwo dodało, że „syryjski rząd przejął pełną kontrolę nad miastem Manbidż i pobliskimi obszarami”. Zastrzegło przy tym, że rosyjskie wojsko koordynuje swoje działania ze stroną turecką.

Natomiast “NYT” przewiduje, że niebawem Moskwa i Ankara będą jedynymi zagranicznymi siłami, obecnymi militarnie w tej części Syrii. „Syryjskie i tureckie wojska ścigają się, by przejąć jak największą część północnej Syrii” – pisze amerykański dziennik. Obszar ten kontrolowali syryjscy Kurdowie do zeszłej środy, kiedy to Ankara rozpoczęła przeciwko nim zbrojną ofensywę.

Turcja kontynuuje ofensywę w Syrii

Mimo protestów społeczności międzynarodowej Turcja kontynuuje inwazję w Syrii – do soboty zginęło tam co najmniej 38 cywilów i 81 kurdyjskich bojowników, a ponad 191 tys. osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. 

Porozumienie Kurdów z reżimem Asada

We wtorek regularna armia syryjska weszła bowiem do Manbidżu po raz pierwszy od 2012 roku, gdyż w niedzielę  (13 października) Kurdowie zawarli porozumienie z reżimem prezydenta Baszara al-Asada. Kurdyjskie władze w północno-wschodniej Syrii były zmuszone szukać tego porozumienia po tym, gdy USA dały Ankarze de facto zielone światło dla tureckiej ofensywy i nie odpowiedziały na apele Kurdów o pomoc oraz zamknięcie przestrzeni powietrznej nad północną Syrią dla tureckiego lotnictwa.

Według Reutersa decyzja o wycofaniu amerykańskich oddziałów z północnej Syrii i odejściu od polityki prowadzonej w tym regionie od pięciu lat, dała prezydentowi Turcji Recepowi Tayyipowi Erdoğanowi i jego rosyjskiemu odpowiednikowi Władimirowi Putinowi „wolną rękę do kształtowania pola bitwy w najbardziej krwawej spośród toczących się wojen”.

Podzielone opinie świata ws. sobotniego ataku w Syrii

Podzielone opinie świata ws. sobotniego ataku w Syrii: zarówno UE, jak i NATO poparły atak sił USA, Wielkiej Brytanii i Francji wymierzony w syryjski potencjał broni chemicznej. Podobne stanowisko zajęło wiele państw, w tym Polska. Jednak Rosja, główny sojusznik rządu …

Trump: W Syrii zostanie około tysiąca żołnierzy USA

Tymczasem prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapewnił, że w Syrii pozostanie około 1000 amerykańskich żołnierzy, którzy zgodnie z decyzją administracji USA mieli wkrótce powrócić do kraju. Ich celem ma być kontrolowanie sytuacji w związku z turecką inwazją i reagowanie na ewentualne próby odradzania się tzw. Państwa Islamskiego.

Trump poinformował, że amerykańscy żołnierze „pozostaną w regionie”, aby monitorować sytuację i aby „zapobiec powtórzeniu się sytuacji z 2014 roku, kiedy zaniedbano groźby ze strony tzw. Państwa Islamskiego, które następnie zajęło wiele terenów w Syrii i Iraku”. Dodał, że grupa około tysiąca żołnierzy pozostanie w garnizonie At-Tanf na granicy jordańsko-syryjskiej.

W niedzielę Trump nakazał wycofanie na południe niewielkich sił USA, stacjonujących jeszcze w Syrii, by znalazły się dalej od miejsc, gdzie Turcja prowadzi ofensywę przeciwko syryjskim Kurdom. Tuż potem Ankara rozpoczęła tam ofensywę przeciwko Kurdom, którzy decyzje amerykańskiego prezydenta określili jako „cios w plecy”. Podczas sobotniego wiecu wyborczego Trump bronił swej decyzji o wycofaniu oddziałów USA argumentując, że  USA pokonały tzw. Państwo Islamskie (IS) i tym samym spełniły swoją misję na Bliskim Wschodzie.

Pence: USA nigdy nie dały „zielonego światła” do ataku na Kurdów

Stany Zjednoczone chcą, aby Turcja powstrzymała inwazję, wdrożyła natychmiastowe zawieszenie broni i rozpoczęła negocjacje z siłami kurdyjskimi w Syrii w celu położenia kresu przemocy. USA nigdy nie dały „zielonego światła” do ataku na Kurdów – powiedział następnego dnia wiceprezydent Mike Pence, który dziś – na wniosek Trumpa – rozpoczyna wizytę w Turcji. Mają mu w niej towarzyszyć doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O’Brien i specjalny wysłannik Stanów Zjednoczonych ds. Syrii James Jeffrey.

Pence, który ma namawiać władze w Ankarze do zawarcia rozejmu z Kurdami w północno-wschodniej Syrii, ma na jutro (17 października) zaplanowane spotkanie z prezydentem Erdoganem, przekazał też, że w rozmowie telefonicznej z prezydentem Erdoğanem Trump wezwał do „zakończenia inwazji” w Syrii i zażądał “natychmiastowego zawieszenia broni”. “Powiedziałem już prezydentowi Trumpowi, że Turcja nigdy nie będzie negocjować z organizacją terrorystyczną” – powiedział wczoraj Erdoğan.

Amerykański prezydent podpisał wcześniej rozporządzenie wykonawcze o nałożeniu sankcji na trzech tureckich ministrów. Natomiast szybkim przyjęciem znacznie szerszych sankcji gospodarczych wobec Turcji  grozi – według mediów – Kongres USA. Miałyby one polegać na wstrzymaniu negocjacji ws. umowy handlowej z Turcją o wartości 100 mld dolarów oraz podwyższeniu ceł na turecką stal do 50 proc.

Pompeo: Turcja musi natychmiast zakończyć ofensywę

“Jeśli operacja Turcji będzie kontynuowana, pogorszy to już poważny i narastający kryzys humanitarny, co może mieć katastrofalne konsekwencje” – ostrzegł tymczasem sekretarz stanu USA Mike Pompeo. “Aby uniknąć dalszych sankcji, Turcja musi natychmiast zakończyć jednostronną ofensywę w północno-wschodniej Syrii i wznowić dialog ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie bezpieczeństwa w regionie” – dodał.  “Nie przejmujemy się sankcjami” – zapewnił Erdoğan w rozmowie z tureckimi dziennikarzami.

Świat wobec tureckiej ofensywy w Syrii

UE zagroziła Turcji wstrzymaniem pomocy, a szef KE wezwał do powściągliwości i zażądał wstrzymania ofensywy w Syrii; prezydent USA oświadczył, że „Stany Zjednoczone nie popierają tego ataku”, a szef NATO wyraził nadzieję, że tureckie działania w Syrii będą „proporcjonalne i racjonalne”.