Protesty na Białorusi tłumione coraz brutalniej

Niedzielny Marsz Bohaterów w Mińsku, źródło twitter Franak Viačorka

Niedzielny Marsz Bohaterów w Mińsku, źródło twitter Franak Viačorka

W kolejnych protestach na Białorusi w Mińsku uczestniczyło wczoraj ponad 150 tys. zwolenników zmian w tym kraju, a tysiące innych demonstrowało m.in. Brześciu, Grodnie, Homlu, Mohylewie, Pińsku i Witebsku. Zatrzymano kilkaset osób.

 

W 36. dniu protestów przeciwników prezydenta Alaksandra Łukaszenki w Mińsku i innych miastach odbył się w niedzielę (13 września) opozycyjny Marsz Bohaterów. Dzień wcześniej w stolicy Białorusi odbył się wielotysięczny Marsz Kobiet.

Polska i Litwa wzywają Wielką Brytanię do nałożenia sankcji na władze Białorusi

Unia Europejska wciąż nie wprowadziła własnych sankcji.

Coraz większa brutalność sił porządkowych

Kilkaset osób, w tym ponad 400 w Mińsku, zatrzymano wczoraj (13 września) podczas kolejnych protestów – poinformowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Białorusi. Resort potwierdził też, że w stolicy milicjant oddał strzał ostrzegawczy w powietrze. Relacje z tych wydarzeń zarówno opozycyjnych mediów, jak i samych protestujących, ujawniają rosnącą brutalność białoruskich sił porządkowych.

„Strzał w powietrze, brutalność milicji i prawie 500 zatrzymanych” – informował Biełsat. W wielu miejscach Mińska zatrzymywano i rozpędzano ludzi jeszcze po drodze do centrum miasta. W internecie pojawiło się m.in. nagranie, jak uciekający chłopak wskoczył do rzeki, by go nie aresztowano. “Grodno. Chłopak uciekał przed tajniakami i skoczył do Niemna. I Niemen uchronił go przed aresztowaniem” – relacjonował na twitterze Andrzej Poczobut we wpisie towarzyszącym filmikowi Biełsatu.

Białoruś: Aresztowani opozycjoniści uznani za więźniów politycznych

Białoruskie organizacje pozarządowe oficjalnie uznały zatrzymanych w ostatnich dniach działaczy opozycyjnych za więźniów politycznych. Chodzi o jedną z liderek opozycji Maryję Kalesnikawą oraz dwoje wspierających opozycjonistów prawników.

Białoruskie MSW poinformowało natomiast, że w czasie zatrzymań kilku uczestników demonstracji na prospekcie Zwycięzców, co najmniej 100 osób próbowało ich odbić z rąk milicjantów. „W celu przerwania nielegalnych działań oddano strzał ostrzegawczy z broni pump action” – dodał resort.

„Nasza Niwa” podała na komunikatorze Telegramie, że w mińskiej dzielnicy Drazdy, gdzie mieszkają członkowie rządu, użyto granatów hukowych, gdy kilka tysięcy demonstrantów zaczęło się zbliżać do domu szefowej Centralnej Komisji Wyborczej Lidzii Jarmoszyny, skandując: „Baba Lida, przyszliśmy na herbatę” oraz „Wyjdź i policz”.

Natomiast w Brześciu, gdzie zgromadziło się około tysiąca osób,  do rozpędzenia tłumu użyto armatki wodnej, a w Nowopołocku – przekazało Radio Swaboda – podczas przepychanek milicji z protestującymi uszkodzone zostały trzy wozy służbowe.

„Mimo, że protesty są całkowicie pokojowe, Łukaszenka de facto wprowadza stan wojenny” – ocenił na twitterze białoruski dziennikarz Franak Wiačorka. “Komunikacja jest zakłócona. Transport i drogi są zablokowane. W mieście jest obecne wojsko. Wiele pojazdów opancerzonych, specjalny sprzęt. Żołnierze z kałasznikowami. Policja używa armatek wodnych” – relacjonował.

Swiatłana Cichanouska w Polsce: "Białorusinom trzeba dać głos i władzę"

Swiatłana Cichanouska w środę (9 września) będzie przebywać z wizytą w Warszawie. 

Sobotni Marsz Kobiet

W sobotę (12 września)  z Placu Zwycięstwa w Mińsku wyruszył po południu kilkutysięczny Marsz Kobiet domagających się powtórzenia wyborów prezydenckich pod międzynarodową obserwacją. Oddziały OMON-u blokowały uczestniczkom – których mogło być nawet 10 tys. – drogę do centrum miasta i uniemożliwiały dalszy marsz. Zatrzymano ponad 40 osób.

Na liście opublikowanej przez Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna, jest 46 nazwisk, w tym nazwiska dwojga dziennikarzy telewizji Biełsat: Kaciaryna Andrejewa i Maks Kalitouski oraz dwóch osób zatrzymanych w Salihorsku.

Milicjanci, a także mundurowi bez dystynkcji wskazujących, jakie służby reprezentują, w kominiarkach zasłaniających twarze brutalnie zatrzymywali głównie kobiety, które stanowiły większość protestujących. Według radia Swaboda niektóre z nich zostały pobite do krwi, gdy próbowały ściągnąć napastnikom kominiarki. Funkcjonariusze zabierali także ludzi postronnych, jak np. kierowcę samochodu, który zatrzymał auto, by przepuścić kolumnę kobiet na jednej z ulic.

Protesty na Białorusi trwają od wyborów prezydenckich, które odbyły się 9 sierpnia. Według mediów całym kraju zatrzymano dotychczas ponad 7,5 tys. osób, ponad 800 zostało poszkodowanych, a cztery zginęły.

Szczyt V4 w Lublinie: Co Grupa Wyszehradzka proponuje ws. Białorusi i współpracy regionalnej w trakcie pandemii?

Zebrani w Lublinie premierzy V4 zwrócili się ponadto do białoruskich władz o zaprzestanie łamania praw człowieka oraz niezwłoczne uwolnienie więźniów politycznych.

Zgodnie z wynikami Centralnej Komisji Wyborczej, w wyniku sfałszowanych, sierpniowych wyborów Łukaszenka otrzymał  80 proc. poparcia, a jego rywalka, kandydatka opozycji Swiatłana Cichanouska – 10 proc. Oficjalnych wyników wyborów nie uznała jednak nie tylko białoruska opozycja, ale również m.in. UE.