Protest MSZ wobec wydalenia z Rosji polskiego historyka

MSZ budynek zimą, źródło: MSZ

Polskie MSZ przesłało wczoraj (27 listopada) notę dyplomatyczną z protestem wobec decyzji o wydaleniu z Rosji polskiego historyka. Naukowiec dostał w sobotę (25 listopada) nakaz natychmiastowego opuszczenia Rosji i tego samego dnia wrócił do Polski. Strona rosyjska wyjaśnia, że jest to odpowiedź na wcześniejsze wydalenie z Polski rosyjskiego naukowca.

 

Wcześniej o wyjaśnienia ws. zatrzymania polskiego historyka, nałożonego na niego nakazu opuszczenia Rosji i zakazu ponownego wjazdu na terytorium tego kraju, zwrócił się do konsula generalnego Federacji Rosyjskiej w Krakowie rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego – macierzystej uczelni Głębockiego – prof. Wojciech Nowak.

Polskie MSZ protestuje przeciwko niezrozumiałej decyzji

W dokumencie, jaki ambasador RP w Moskwie Włodzimierz Marciniak przekazał rosyjskiemu MSZ przez stronę polska wyraża „zaniepokojenie niezrozumiałą decyzją strony rosyjskiej o wydaleniu przebywającego w podróży badawczej w Moskwie historyka UJ i pracownika Instytutu Pamięci Narodowej prof. Henryka Głębockiego„. W poniedziałkowym oświadczeniu biuro prasowe MSZ podkreśla, że „aktywność naukowa prof. Henryka Głębockiego skierowana jest na normalizację stosunków między Polską i Rosją”, a  „bezpodstawne wydalenie polskiego naukowca” nazywa „kolejnym ogniwem w prowadzonej od miesięcy przez stronę rosyjską antypolskiej kampanii propagandowej oraz jeszcze jedno potwierdzenie, że dialog polityczny między naszymi krajami napotyka trudności z powodu jednostronnej aktywności strony rosyjskiej”.

Resort dyplomacji wyraża przy tym przekonanie, że „zachowanie swobody kontaktów i zagwarantowanie nieskrępowanego dialogu polskich i rosyjskich historyków, ludzi nauki i kultury, ma szczególną wartość, którą powinniśmy chronić, a nie administracyjnie ograniczać”.

Zatrzymanie o północy

O tym, że Głębocki został zatrzymany w Moskwie przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa, która nakazała mu opuszczenie Rosji w ciągu 24 godzin, poinformował wczoraj IPN. W ocenie Instytutu oznacza to zablokowanie mu możliwości prowadzenia badań w rosyjskich archiwach. Sam Głębocki powiedział PAP, że do zatrzymania doszło na dworcu w piątek około północy, gdy wrócił z Petersburga do Moskwy. Dodał, że już od soboty jest w Polsce.

Rosyjskie MSZ: Decyzja w ramach retorsji

Funkcjonariusze FSB zatrzymali polskiego historyka na dworcu kolejowym w Moskwie w nocy z 24 na 25 listopada i wręczyli mu nakaz natychmiastowego opuszczenia Rosji. Dokument nie zawierał żadnego uzasadnienia, a na pisemne pytanie Polskiego Radia o przyczyny wydalenia profesora Głębockiego rosyjski MSZ odpowiedział, że ta decyzja zapadła w ramach retorsji.

„24 listopada został on oficjalnie powiadomiony o tym, że zgodnie z ustawą z 15 sierpnia 1996 roku o trybie wyjazdu i wjazdu na teren Federacji Rosyjskiej podjęto decyzję, iż jego pobyt na terenie naszego kraju jest niepożądany” – wyjaśnił resort w oświadczeniu przesłanym Polskiemu Radiu. „Pragniemy przypomnieć, że 11 października br. polskie władze na podstawie absurdalnych zarzutów wydaliły z Polski rosyjskiego naukowca, historyka zajmującego się tam działalnością wykładową. Środki podjęte wobec Henryka Głębockiego są odpowiedzią na ten nieprzyjazny akt” – brzmi oficjalne oświadczenie rosyjskiego MSZ.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapewniał wczoraj, że Kreml nie zna sytuacji związanej z wydaleniem z Rosji polskiego historyka. Podkreślił, że decyzje w tego typu sprawach nie zapadają na Kremlu.

Naukowiec za naukowca

Ministerstwo przywołało przy tym przykład wydalenia z Polski rosyjskiego naukowca, przedstawiciela Rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych Dmitrija Karnauchowa. Polskie ABW zarzuciło mu prowadzenie działalności wymierzonej w interesy naszego kraju, utrzymywanie kontaktów z rosyjskimi służbami specjalnymi i inicjowanie wojny hybrydowej przeciwko Polsce.

Jak wyjaśniał wtedy rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego Stanisław Żaryn, z ustaleń ABW wynikało, że „mężczyzna prowadził działalność wymierzoną w polskie interesy, inicjował elementy wojny hybrydowej przeciwko Polsce, a także utrzymywał kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi”.

Po wydaleniu Karnauchowa, rosyjskie MSZ zarzuciło polskim władzom „sztuczne wzmaganie napięć w stosunkach z Rosją”. „Dążenie do doszukiwania się we wszystkim oznak »ataków hybrydowych« i działań wywrotowych z naszej strony w pełni wpisuje się w świadomy kurs antyrosyjski obecnego kierownictwa Polski” – uznało w październiku rosyjskie ministerstwo. „Warszawa powinna rozumieć, że nie pozostawimy tych działań bez odpowiedzi” – uprzedziło.

Henryk Głębocki – specjalista w dziedzinie stosunków polsko-rosyjskich

Profesor Głębocki od 1993 roku prowadził badania zbiorów archiwalnych dotyczące stosunków polsko-rosyjskich w XIX i XX wieku. W związku ze swoimi badaniami był w Rosji od 14 listopada, gdzie kontynuował prace w archiwach i wygłaszał wykłady, między innymi na zaproszenie Instytutu Polskiego i petersburskiego Memoriału, a drugiego grudnia miał wygłosić wykład w Instytucie Polskim w Moskwie

Rosja niezadowolona z „ustawy dekomunizacyjnej”

Ostatnie odczyty profesora Głębockiego poświęcone były tzw. operacji polskiej NKWD (w latach 1937-38 na rozkaz kierownictwa ZSRR zgładzono prawie 112 tysięcy osób polskiego pochodzenia, a ponad 28 tysięcy zamknięto w łagrach). Tymczasem Rosja krytykuje polskie władze za „ustawę dekomunizacyjną” (usuwanie z przestrzeni publicznej radzieckich symboli nazywane jest tam „walką z pomnikami” i „próbami przeinaczania historii”).

Przedstawiciele rosyjskich władz nawet nie wspominają natomiast o zbrodniach popełnionych wobec narodu polskiego na rozkaz kierownictwa ZSRR. Nie informują także o napaści na Polskę we wrześniu 1939 roku, o zbrodni katyńskiej ani o późniejszym zniewoleniu Polski. Natomiast rosyjskie media przedstawiają żołnierzy Armii Czerwonej jako „wyzwolicieli”.