Białoruś: Powyborcze protesty ostro stłumione. Polska chce specjalnego szczytu UE

Jeden z powyborczych protestów w Mińsku, źródło: Twitter/Onliner

Jeden z powyborczych protestów w Mińsku, źródło: Twitter/Onliner

Warszawa apeluje do Brukseli o zwołanie specjalnych spotkań na najwyższych unijnych szczeblach w sprawie wydarzeń na Białorusi. Polski premier chce zwołania Rady Europejskiej, zaś szef polskie dyplomacji domaga się spotkania ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich UE.

 

Po tym, jak na Białorusi doszło do ostrego stłumienia powyborczych protestów zwolenników opozycji, którzy sprzeciwili się fałszerstwom i nieprawidłowościom podczas głosowania, polskie władze chcą działań na szczeblu Unii Europejskiej.

Premier Mateusz Morawiecki w liście do przewodniczących Rady Europejskiej Charlesa Michela oraz Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen zaapelował o zwołanie nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej.

„Polska jest odpowiedzialna za swoich najbliższych sąsiadów. (…) Po wyborach prezydenckich na Białorusi, jakie zostały przeprowadzone 9 sierpnia 2020 r., władza użyła siły przeciwko swoim obywatelom, którzy domagają się zmian w kraju. Musimy solidarnie wesprzeć Białorusinów w ich dążeniu do wolności” – napisał szef polskiego rządu.

Z kolei minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz w południe na konferencji prasowej poinformował, że zwrócił się do Wysokiego Przedstawiciela UE ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa Josepa Borrella o zorganizowanie specjalnego spotkania szefów dyplomacji państw członkowskich „choćby w formie wideokonferencji”.

„UE musi podjąć działania na rzecz wstrzymania ewentualnych rozwiązań siłowych na Białorusi. Polska będzie zabiegać o aktywność w tym względzie. Doniesienia medialne są niepokojące. Oceniamy, że istnieje groźba eskalacji, czemu musimy wszyscy, mam na myśli społeczność międzynarodową, przeciwdziałać” – powiedział Czaputowicz.

Łukaszenka zostaje prezydentem na szóstą kadencję. Wielkie protesty opozycji

Przeprowadzone na Białorusi wyniki oficjalnego badania exit poll wskazują, zgodnie zresztą z przewidywaniami, kolejną wygraną prezydenta Alaksandra Łukaszenki i to już w pierwszej turze. Jednak jego główna rywalka, Swiatłana Cichanouska, żona aresztowanego przez reżim blogera, zapowiedziała, że ogłosi własne wyniki.

Polskie MSZ: Protestami nie sterowano z naszego kraju

Szef polskiej dyplomacji odrzucił też powyborcze oskarżenia Aleksandra Łukaszenki, który stwierdził, że „uczestnikami powyborczych sterowano z Polski, Wielkiej Brytanii i Czech”, o czym miałaby świadczyć analiza połączeń telefonicznych w dniu głosowania oraz po jego zakończeniu.

Jacek Czaputowicz uznał jednak te słowa za „niejednoznaczną wypowiedź”. „W tej wypowiedzi jest pewna sugestia co do telefonów z Polski, które mogły dotyczyć organizacji społecznych, które mają zupełne prawo do utrzymywania kontaktów z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego białoruskiego, więc ten zarzut uznajemy za bezpodstawny” – oświadczył.

I dodał: „Uważamy, że władze białoruskie powinny rozumieć, że skala tych protestów to nie jest wynik oddziaływania zagranicy, tym bardziej Polski, która jak najlepiej życzy społeczeństwu białoruskiemu, tylko pewnego niezadowolenia wyraźnego w demonstracjach społeczeństwa.”

Zaznaczył przy tym, że „Polska była adwokatem zbliżenia Białorusi z UE i nadal chciałaby tę rolę pełnić oraz jest zainteresowana dobrosąsiedzkimi relacjami”, ale – jak zastrzegł – „zbliżenie Białorusi z UE i generalne ze światem zachodnim (…) musi być oparte na poszanowaniu prawa i podstawowych wartości demokratycznych”.

Ujawnił też, że ambasadorowie państw członkowskich UE na Białorusi są ze sobą w kontakcie i wymieniają się ze sobą informacjami o sytuacji. Wczoraj w Mińsku i wielu innych miastach blokowano działanie internetu, co utrudniało relacjonowanie nocnych wydarzeń. Białoruskim władzom chodziło też o uniemożliwienie zwolennikom opozycji koordynowania protestów.

Sam Charles Michel napisał zaś o sytuacji na Białorusi: „Przemoc wobec protestujących nie jest odpowiedzią. Wolność słowa, wolność zgromadzeń, podstawowe prawa człowieka muszą być przestrzegane”.

Polska Agencja Prasowa podała, powołując się na swoje źródła w Brukseli, że niewykluczone jest, że sytuacja na Białorusi będzie jednym z głównych tematów wrześniowego szczytu UE. To jednak będzie szczyt przewidziany normalnym unijnym kalendarzem, a nie specjalne spotkanie Rady Europejskiej.

Prezydenci Polski i Litwy apelują do władz Białorusi

Prezydenci Polski i Litwy Andrzej Duda i Gitanas Nausėda zwrócili się do władz w Mińsku z apelem o „pełne uznanie i przestrzeganie standardów demokratycznych”.

Gratulacje od Putina i Kim Dzong Una

Do Mińska popłynęły też gratulacje. Jako pierwszy wyborczego zwycięstwa pogratulował Aleksandrowi Łukaszence przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un. Później napłynęły też gratulacje od przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpinga, który napisał, że „jest przekonany, że Białoruś pod dotychczasowym przywództwem wzbije się na nowe wyżyny budowy państwowości.”

Z kolei prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew stwierdził, że „wynik wyborów, przeprowadzonych przy skomplikowanej sytuacji politycznej, potwierdza wsparcie obywateli dla objętego przez Białoruś kursu strategicznego nakierowanego na wzmocnienie niezależności i niepodległości kraju”.

Łukaszence pogratulował także prezydent Rosji Władimir Putin. „Liczę, że Pańska działalność państwowa będzie służyć dalszemu rozwojowi stosunków rosyjsko-białoruskich na wszelkich płaszczyznach, pogłębieniu współpracy w ramach Państwa Związkowego, przyspieszaniu procesów integracyjnych w ramach Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej i WNP oraz związków wojskowo-politycznych w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. To bez wątpienia służy podstawowym interesom bratnich narodów Rosji i Białorusi” – można przeczytać w tej depeszy.

Wcześniej Aleksander Łukaszenka oskarżał jednak Rosję o wtrącanie się w wewnętrzną sytuację Białorusi oraz o wspieranie jego kontrkandydatów. Doszło także do zatrzymania 33 przybyłych z Rosji najemników z prywatnej firmy wojskowej Grupa Wagnera. Białoruski prezydent oskarżył wówczas Moskwę o chęć wzniecenia w jego kraju antyrządowej rewolucji i przekonywał, że na Białoruś przybyło jeszcze 200 takich najemników.

Fenomen Cichanouskiej. Jak tłumaczka i gospodyni domowa stała się główną rywalką Łukaszenki

„Nie ma we mnie żądzy władzy”, podkreśla Swiatłana Cichanouska. Co zrobi główna rywalka Łukaszenki w przypadku wygranej w wyborach prezydenckich?

Ostre tłumienie protestów i podejrzenia, że jest ofiara śmiertelna

Opozycyjne protesty w Mińsku trwały całą noc. Nad ranem manifestanci się rozeszli, ale zapowiedzieli, że dziś zbiorą się znowu. Do mniejszych protestów dochodziło też w innych miastach – Grodnie, Brześciu, Homlu, Witebsku, Mohylewie czy Baranowiczach.

Zarówno w stolicy, jak i innych miastach milicja i jej specjalne zbrojne oddziały OMON starały się za wszelką cenę nie dopuścić do powstania jednej dużej manifestacji, ani żadnych namiotowych miasteczek na wzór ukraińskich Majdanów.

Ponieważ manifestacje były spontaniczne, a ich uczestnicy mieli trudności z komunikowaniem się ze sobą i informowaniem się o sytuacji w powodu wyłączenia internetu, odbyło się w Mińsku kilka osobnych protestów lub marszów.

Służby bezpieczeństwa ostro je tłumiły używając pałek, gumowych kul, gazu łzawiącego, armatek wodnych czy grantów hukowych. W Żodzino i Baranowiczach milicja miała jednak odmówić użycia siły.

W protestach brali udział głównie młodzi ludzie. Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” informuje o niemal 120 aresztowanych osobach, ale może ich być więcej, ponieważ ta organizacja zlicza tylko osoby, których dane udało się potwierdzić, a z ulic milicjanci zabierali wczoraj więcej ludzi.

Agencja prasowa BiełTa informuje zaś o zatrzymaniu wczoraj (9 sierpnia) ponad 3 tys. osób, w tym 1 tys. w Mińsku. W starciach ucierpieć miało 39 milicjantów oraz 50 manifestantów. To urazy od gumowych kul oraz milicyjnych petard. W stolicy oraz w Pińsku na południowym-zachodzie kraju demonstranci wznosili barykady i mieli rzucać w mundurowych kamieniami i kawałkami metalu.

W Mińsku doszło też do potrącenia przez milicyjną ciężarówkę jednego mężczyzny. Na amatorskim nagraniu widać, że było to bardzo poważne potrącenie. Rannego zabrano do szpitala w ciężkim stanie. Telewizja Biełsat informuje, że w nocy mężczyzna zmarł i było to Białorusin mieszkający w Gdańsku, który wrócił do swojego kraju na wybory. Białoruskie MSW zaprzecza jednak, że mężczyzna poniósł śmierć.

Dziennikarz Biełsatu: Cichanouska potrzebuje cudu, by wygrać z Łukaszenką, ale poradzi sobie z rządzeniem [WYWIAD]

W ostatnim czasie bardzo wielu Białorusinów doszło do wniosku, że są już zmęczeni jego rządami i oczekują zmian”, mówi dziennikarz telewizji Biełsat Zmicier Jahorau.

Czy Łukaszenka przegrał wybory?

Oficjalnie – według komunikatu Centralnej Komisji Wyborczej – Aleksander Łukaszenka otrzymał 80,2 proc. głosów, ale jego główna kontrkandydata Swiatłana Cichanouska – 9,9 proc. Ale kilkanaście komisji wyborczych – z Mińska, ale nie tylko – pokazało swoje protokoły z głosowania. Pokazują one na większe poparcie Cichanouskiej.

Podobnie było w wielu lokalach wyborczych zagranicą, np. w białoruskich ambasadach w Warszawie i Moskwie. Sama Cichanouska oświadczyła, że wyników podawanych przez CKW nie uznaje.

„Wierzę własnym oczom i widzę, że większość jest z nami. Białorusini już wygrali, po tym, jak jej kampania przyciągnęła dziesiątki tysięcy ludzi na wiece. Już wygraliśmy, bo przezwyciężyliśmy strach, apatię i obojętność” – napisała jeszcze w noc wyborczą.