Pence uspokaja amerykańskich sojuszników

Mike Pence (l), wiceprezydent USA i Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej// Źródło: Rada Europejska

Amerykański wiceprezydent Mike Pence przebywa z wizytą w Brukseli. To już kolejny przedstawiciel amerykańskiego rządu, który stara się uspokoić nastroje wśród amerykańskich sojuszników po zwycięstwie Trumpa.

 

Europę odwiedził wiceprezydent USA Mike Pence. Celem jego wizyty jest zapewnienie europejskich członków NATO o tym, że Stany Zjednoczone nie zamierzają działać na rzecz rozbicia Sojuszu czy Unii Europejskiej.

Pence w trakcie tej podróży wziął udział w 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium (18 lutego) i spotkał się z premierem Belgii Charlesem Michelem. Dziś (20 lutego) natomiast spotyka się z przedstawicielami instytucji unijnych – szefową unijnej dyplomacji Federiką Mogherini i przewodniczącymi Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem i Komisji Europejskiej Jean-Claude’m Junckerem.

Tusk stwierdził, że unijni przywódcy „naprawdę potrzebowali” takiego spotkania po wcześniejszych komentarzach prezydenta USA Donalda Trumpa nt. NATO i Rosji. „Zostało wygłoszonych zbyt wiele nowych i często zaskakujących opinii na temat naszych relacji i wspólnego bezpieczeństwa, byśmy mieli udawać, że wszystko jest tak, jak wcześniej” – podsumował przewodniczący. Z kolei Juncker dodał, że także „USA potrzebują UE silnej we wszystkich kwestiach”.

>> Czytaj więcej o wcześniejszych słowach Trumpa

Na wszystkich spotkaniach Pence zapewniał, że USA i Europę nadal będą łączyć bliskie więzi. „Nasze dwa kontynenty współdzielą to samo dziedzictwo, te same wartości i przede wszystkim ten sam cel: wspieranie wolności, demokracji i rządów prawa” – podkreślił dziś Pence.

Wiceprezydent zapewniał też, że Waszyngton będzie wciąż wspierał państwa bałtyckie i Ukrainę w walce z rosyjską agresją. Obietnica ta nie ma jednak oznaczać, że USA nie będą starały się doprowadzić do poprawy relacji z Rosją. „Będziemy szukali sposobów na znalezienie nowego porozumienia z Moskwą, co prezydent Trump uważa za możliwe” – tłumaczył Pence.