Norwegia: Nowy rząd podzielony w kwestii Unii Europejskiej

Jonas Gahr Støre, Trygve Slagsvold Vedum, Norwegia

Liderzy dwóch koalicyjnych partii: przewodniczący Partii Pracy i nowy premier Jonas Gahr Støre oraz szef Partii Centrum i nowy minister finansów Trygve Slagsvold Vedum / Zdjęcie: Flickr, CC BY-ND 2.0 [Arbeiderpartiet]

Wśród kwestii, które mogą poważnie podzielić dopiero co powołany norweski rząd, jest stosunek do Unii Europejskiej. Laburzyści, którym szefuje nowy premier Jonas Gahr Støre, są raczej euroentuzjastami, podczas gdy ich koalicjanci centryści silnie sprzeciwiają się współpracy z Unią.

 

 

Rządzący do ubiegłego tygodnia konserwatywny gabinet Erny Solberg był dość silnie prounijny. Nie tylko określał Norwegię jako „partnera dla Europy”, ale też prowadził współpracę z UE oraz angażował się w układy o Europejskim Obszarze Gospodarczym (EOG) i strefie Schengen. A jak będzie pozycjonował się względem Unii Europejskiej nowy rząd Partii Pracy (Arbeiderpartiet) i Partii Centrum (Senterpartiet)?

Zaprzysiężony w czwartek rząd, którym kieruje będzie lider laburzystów Jonas Gahr Støre (praca) liczy 19 ministrów, w tym większość, bo aż 10 kobiet. Nowy gabinet jest mniejszościowy, co w Norwegii nie jest rzadką sytuacją.

Obaj koalicjanci posiadają łącznie 76 ze 169 miejsc w Stortingu, norweskim parlamencie. Oznacza to, że dla każdego projektu rząd będzie musiał zdobywać poparcie partii opozycyjnych. Do dyskusji niejednokrotnie dojdzie także zapewne wewnątrz rządu, a to ze względu na spore rozbieżności w wielu kwestiach między laburzystami a centrystami.

Norwegia: Nowy rząd zaprzysiężony w cieniu środowego ataku

„Z doniesień z Kongsberga wyłania się smutny obraz brutalnego zamachu”, podkreślił nowy premier Jonas Gahr Støre.

Laburzyści za UE, centryści ostro przeciw

Kością niezgody może stać się na przykład stosunek do Unii Europejskiej. Partia Pracy od lat pozostaje entuzjastycznie nastawiona do UE i postuluje silną współpracę z „europejskimi sąsiadami”, czyli państwami bloku i samą Brukselą. Tymczasem Partia Centrum swoją eurosceptyczną narracją najpewniej zawstydziłaby nawet brytyjskich „brexiteers”.

W swoim oświadczeniu „Nie dla UE” opublikowanym 15 marca na stronie internetowej partia określa porozumienie o Europejskim Obszarze Gospodarczym z 1994 r. jako uciskający Norwegię „gorset” i wypomina Partii Pracy, że ta w swoim czasie silnie sprzeciwiała się temu „niefortunnemu” układowi.

Zdaniem centrystów umowa o EOG wymaga renegocjacji, tak, „by nie ograniczała ona norweskiej suwerenności”. Partia postuluje także wyjście ze strefy the Schengen. “Trzeba powiedzieć nie dyktatowi biurokratów z Brukseli”, nawołuje we wspomnianym dokumencie.

Norwegia: „Oddaliśmy UE zbyt duże kompetencje". Opozycja chce odzyskania suwerenności w energetyce

„Oddaliśmy UE zbyt duże kompetencje, zwłaszcza w obszarze energii – musimy je odzyskać”, stwierdził lider Partii Centrum Trygve Slagsvold Vedum.

Sprawa Arktyki wywoła spięcie na linii Oslo – Bruksela?

Nie wiadomo, czy w imię jedności rządu centryści na dobre „schowają do szafy” swoje antyunijne sztandary, czy wyciągną je, gdy nastąpi ku temu sposobność lub wymagać będzie tego sytuacja. Do UE trafia około 80 proc. norweskiego eksportu, a z państw Wspólnoty pochodzi około 60 proc. importu.

Już pierwsze dni rządów nowego gabinetu wskazują, że jego relacje z UE mogą nie okazać się najłatwiejsze. W miniony piątek sprzeciw w Norwegii wywołały plany UE forsowania zakazu eksploatacji surowców w Arktyce, co poważnie odbije się na opartej o ropę i gaz norweskiej gospodarce.