Niemcy zaangażują się wojskowo w Afryce?

Przewodnicząca CDU Annegret Kramp-Karrenbauer, źródło: Flickr/Bundesrat, fot. Frank Bräuer

Przewodnicząca CDU Annegret Kramp-Karrenbauer, źródło: Flickr/Bundesrat, fot. Frank Bräuer (CC BY-NC-SA 2.0)

Niemiecka minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer, która jest także przewodniczącą rządzącej centroprawicowej CDU, opowiedziała się za zwiększeniem wojskowej obecności jej kraju w Afryce. Dotąd za głównego „żandarma” tego kontynentu uchodziła Francja.

 

Annegret Kramp-Karrenbauer udzieliła wywiadu dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Mówiła w nim o wyzwaniach w kwestii bezpieczeństwa Niemiec w 2020 r. Jako region, na który należy szczególnie zwrócić uwagę, wymieniła afrykański Sahel, czyli państwa położone na południowym krańcu Sahary – Senegal, Sudan, Mauretania, Mali, Niger, Czad czy Erytrea.

Jej zdaniem obszar ten stał się centrum międzynarodowego terroryzmu i przestępczości zorganizowanej. „Niemcy będą musiały rozważyć, czy we własnym interesie nie powinny na miejscu zadbać o stabilność i czy Bundeswehra działająca wraz z sojusznikami nie powinna otrzymać szerszego mandatu szkoleniowego” – powiedziała Kramp-Karrenbauer dziennikarzom „FAZ”.

Szefowa CDU twierdzi, że problemy państw regionu Sahelu będą mieć negatywny wpływ nie tylko na nie same, ale również na Stary Kontynent. „Nie chcę sobie wyobrażać, do czego może doprowadzić dalsza bezczynność. W końcu będziemy musieli otoczyć Europę murem i drutem kolczastym” – stwierdziła Kramp-Karrenbauer.

Niemcy: Armia zatrudni obcokrajowców?

Kolejne rewolucyjne zmiany w niemieckim wojsku są coraz bardziej prawdopodobne. Bundeswehra rozważa zatrudnianie obywateli innych państw członkowskich UE. Chodzi jednak nie o żołnierzy, ale o pracowników cywilnych.
 

Bezrobocie w Niemczech jest obecnie rekordowo niskie i wynosi 5,2 proc. Na rynku pracy …

Wzorem Francja

Niemcy, według minister obrony, powinny iść śladem Francji, która obecna jest w tym regionie militarnie od XIX wieku. Duża część Sahelu to dawne francuskie kolonie. Ale nawet po uzyskaniu niepodległości przez takie kraje jak Senegal, Mali, Czad czy Wybrzeże Kości Słoniowej, to francuska armia nie raz pomagała tam utrzymać stabilność państwa czy walczyć z organizacjami terrorystycznymi. Dlatego Francja bywa nazywana „żandarmem Afryki”.

Kramp-Karrenbauer oświadczyła, że „Niemcy nie mogą już dłużej uchylać się od odpowiedzialności w tym regionie” i muszą wesprzeć Francję w utrzymaniu tam pokoju. W Mali oraz innych krajach rejonu subsaharyjskiego w walkę z islamskimi dżihadystami zaangażowanych jest obecnie ok. 4,5 tys. francuskich żołnierzy. Uczestniczą tam oni w różnych misjach pokojowych – zarówno własnych, jak i międzynarodowych.

Niemcy także nie byłyby debiutantem w roli „afrykańskiego policjanta”. Ok. 1,1 tys. niemieckich żołnierzy już stacjonuje w rejonie Sahelu. To realizowana pod egidą ONZ pokojowa misja MINUSMA oraz szkoleniowa misja unijna EUTM. Obie realizowane są w Mali.

Czy afera w niemieckim MON pogrąży Ursulę von der Leyen?

Wielomilionowe kontrakty dla firm doradczych zlecone przez niemieckie ministerstwo obrony narodowej w czasie, gdy kierowała nim von der Leyen, mogą się okazać poważnym politycznym kłopotem dla nowej szefowej Komisji Europejskiej.
 
Sprawa badana jest od pół roku, ale dopiero teraz na jaw …

SPD przeciwna pomysłowi Kramp-Karrenbauer

Współtworząca niemiecki rząd socjaldemokratyczna SPD jest jednak przeciwna zwiększaniu niemieckiej obecności wojskowej w Afryce. „Nie akceptujemy nieprzemyślanych ofensyw wojskowych i redefinicji niemieckiej polityki zagranicznej wychodzącej z ministerstwa obrony. Ponadto pani Kramp-Karrenbauer nie mówi ani słowa o tym, jak niebezpieczna byłaby taka operacja i jak duże ryzyko niosłaby dla naszych żołnierzy” – stwierdziła również w wywiadzie dla „FAZ” (ale opublikowanym dzień później niż rozmowa z szefową CDU) współprzewodnicząca SPD Saskia Esken.

I to stanowisko socjaldemokratów jest bliższe temu, co o angażowaniu Bundeswehry w rozwiązywanie zagranicznych problemu myśli większość Niemców. Według badania przeprowadzonego przez YouGov 55 proc. z nich uważa zwiększanie niemieckiej aktywności wojskowej za granicą za szkodliwe dla kraju. Tylko 27 proc. jest zdania, że byłby to dobry pomysł.

Niemcy: reforma armii po zatrzymaniu prawicowych ekstremistów podszywających się pod uchodźców

Przez ostatnie dni Niemcy ujawniały część szczegółów zatrzymań członków niemieckich sił zbrojnych, którzy planowali zamachy terrorystyczne i trzymali w koszarach nazistowskie pamiątki. W świetle tych wydarzeń Berlin zapowiedział reformę armii.

 

W Niemczech coraz większe kręgi zatacza spisek wykryty pod koniec kwietnia. …

Bundeswehra rzadko działa poza granicami Niemiec

Angażowanie Bundeswehry do działań na świecie budzi wiele kontrowersji wśród Niemców. Wynika to z historii i poczucia odpowiedzialności za wybuch II wojny światowej oraz popełnione wówczas zbrodnie. Dlatego Niemcy długo rozwijały się jako „mocarstwo cywilne”. Gdy jednak Berlin zaangażował się w kilka operacji wojskowych na świecie (np. natowską misję w Afganistanie), dyskusja wcale nie ucichła.

To za m.in. sprawą tragicznej pomyłki wojskowego szefa niemieckiego Zespołu Regionalnej Odbudowy w afgańskiej prowincji Kunduz, który opierając się na błędnym rozpoznaniu zwiadowczym wydał rozkaz zbombardowania dwóch uprowadzonych przez talibów cystern z paliwem. W wyniku ostrzału zginęło ponad 100 cywilów, którzy zgromadzili się wokół uszkodzonych pojazdów, aby nabrać trochę benzyny do domowych generatorów.

Gdy kilka miesięcy później ówczesny niemiecki prezydent Horst Köhler stwierdził, że udział Bundeswehry w misjach zagranicznych jest niezbędny – gdyż „kraj wielkości Niemiec i z takim kierunkiem wymiany handlowej, musi być gotowy na zaangażowanie wojskowe, aby bronić swych interesów, np. szlaków handlowych, lub zapobiegać niestabilności całych regionów” – podał się pod wpływem społecznej i medialnej krytyki 31 maja do dymisji.

Nie pomogły wówczas tłumaczenia, że chodzi jedynie o działania w ramach misji realizowanych przez ONZ, NATO lub UE.

Więcej RFN na Bliskim Wschodzie. Niemieckie zaangażowanie w rozwiązanie konfliktu w Syrii

Postępująca destabilizacja południowego sąsiedztwa i tego konsekwencje dla UE i RFN wymuszają większe niemieckie zaangażowanie. Niemcy są wprawdzie trzeciorzędnym graczem w bliskowschodnich rozgrywkach, ale angażują się w coraz większym stopniu politycznie i chcą być postrzegane jako …