Niemcy i Francja chcą antyrosyjskich sankcji – ale nie wstrzymania Nord Stream 2

Heiko Maas, Jean-Yves Le Drian, Niemcy, Francja, MSZ

Ministrowie spraw zagranicznych Niemiec (Heiko Maas) i Francji (Jean-Yves Le Drian) [Facebook, French Ministry of Foreign Affairs, @france.diplomacy]

Po wydaleniu przed tygodniem z Moskwy dyplomatów z Niemiec, Polski i Szwecji Berlin i Paryż opowiadają się za nowymi sankcjami przeciwko Rosji. Wbrew postulatom wysuniętym przez wielu eurodeputowanych, sprzeciwiają się jednak temu, by objęły one wycofanie się z projektu Nord Stream 2.

 

Unia Europejska gotowa jest do nałożenia sankcji na Rosję w postaci zakazu wjazdu do UE oraz zamrożenie aktywów oligarchów, powiązanym z prezydentem Władimirem Putinem. Być może stanie się to jeszcze w tym miesiącu, twierdzi agencja Reutera, powołując się na trójkę europejskich dyplomatów.

Restrykcje te stanowić mają odpowiedź na skazanie na ponad 2,5-letni pobyt w kolonii karnej Aleksieja Nawalnego. Do ich przyjęcia UE po raz pierwszy ma wykorzystać nowy pakiet przepisów wzorowany na amerykańskiej tzw. ustawie Magnickiego, pozwalający na penalizację łamania przez kraje praw człowieka i swobód obywatelskich.

Borrell w Moskwie upomina się o Nawalnego, ale też apeluje o dialog Rosji z UE. Rosja wydala unijnych dyplomatów

Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell udał się z wizytą do Moskwy, choć krytykowały to Polska i państwa bałtyckie. Tam upomniał się o rosyjskich więźniów politycznych, ale także apelował o dalszy dialog Rosji z UE. Rosyjski minister spraw zagranicznych nazwał zaś …

Nowe sankcje możliwe jeszcze w lutym

Presja w wielu unijnych stolicach w sprawie nowych antyrosyjskich sankcji nasiliła się po decyzji rosyjskiego MSZ z ubiegłego piątku o wydaleniu z Moskwy trojga europejskich dyplomatów: po jednym z Niemiec, Szwecji i Polski. Co więcej, nie poinformowano o tym kroku przebywającego wtedy z wizytą w stolicy Rosji szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella.

Polska, państwa bałtyckie, Czechy oraz Rumunia już wcześniej postulowały wprowadzenie kolejnych restrykcji wobec osób i podmiotów związanych z rosyjskimi władzami. Teraz do tych głosów dołączyły dwa najsilniejsze państwa w UE – Niemcy i Francja. Oznacza to, że krajom sprzeciwiającym się zaostrzaniu stosunków z Moskwą trudno będzie przeforsować swój opór wobec sankcji.

Decyzja może zapaść już 22 lutego, na najbliższym posiedzeniu Rady UE ds. Zagranicznych. Josep Borrell poinformował w tym tygodniu, że przedstawi wówczas swoje propozycje w tej kwestii.

„Nie możemy już dłużej unikać sankcji”, stwierdził jeden z dyplomatów, dodając, że wśród państw członkowskich UE „panuje konsensus, także w Niemczech, co do konieczności (nałożenia na Rosję – red.) restrykcji”. Ocenił, że inna reakcja na traktowanie przez rosyjskie władze opozycji „jest niemożliwa”.

PE: Eurodeputowani krytykują wizytę Josepa Borrella w Moskwie. "Zrobił pan z siebie głupca"

Wielu europosłów domaga się rezygnacji wysokiego przedstawiciela UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.

Niemcy i Rosja za restrykcjami

Niemcy odegrały dużą rolę w sprawie Nawalnego, gdy po jego otruciu zaoferowały mu transport do Berlina i leczenie w tamtejszej klinice. Odtąd stanowczo opowiadają się za stanowczą reakcją na działania Moskwy wobec opozycyjnego polityka, a w ostatnim czasie także społeczeństwa obywatelskiego.

Szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas ocenił w środę (10 lutego) w Bundestagu, że w obliczu obecnej sytuacji w Rosji nowe sankcje są konieczne. Podobne stanowisko dominuje w Paryżu. „Ostatnie wydarzenia, szczególnie w kontekście sytuacji Aleksieja Nawalnego, zostaną wzięte pod uwagę. Odpowiedź UE musi być wspólna, stanowcza i kompleksowa”, oświadczyło ministerstwo spraw zagranicznych Francji w komentarzu dla agencji Reutera.

Po uwięzieniu Nawalnego wiele stron ponowiło apel, by w ramach ukarania Rosji zrezygnowały z gazociągu Nord Stream 2. Takie głosy pojawiały się także podczas wtorkowej debaty w Parlamencie Europejskim. Wcześniej Parlament przyjął także rezolucję, w której eurodeputowani wezwali Berlin do rezygnacji z tej inicjatywy. Choć po próbie otrucia Nawalnego niemiecki rząd zasugerował raz, że mógłby „przemyśleć” sprawę gazociągu, to od tamtej pory konsekwentnie broni inwestycji przed sankcjami.

Francja doradza Niemcom wycofanie się z Nord Stream 2. "Od początku mamy wątpliwości co do tego projektu"

Wycofanie się z budowy gazociągu miałoby być reakcją Berlina na aresztowanie Aleksieja Nawalnego oraz liczne zatrzymania podczas protestów w jego obronie.

Nord Stream 2 jednak z poparciem Paryża?

Jak wskazuje Reuters, w swoim oporze wobec wycofania się z Nord Stream 2 Niemcy mogą liczyć na sojusznika w postaci Francji – choć jeszcze niedawno francuski minister ds. europejskich Clément Beaune twierdził, że zdaniem Paryża niemieckie władze powinny porzucić tę inwestycję. „Zawsze mówiliśmy, że w tym kontekście mamy jak najdalej idące wątpliwości do tego projektu”, oznajmił w ubiegłym tygodniu.

Gazociągowi Nord Stream 2 sprzeciwiają się Stany Zjednoczone. W ubiegłym miesiącu sekretarz stanu USA Antony Blinken nie wykluczył kolejnych sankcji, jeśli wysiłki Waszyngtonu na rzecz przekonania europejskich sojuszników do rezygnacji z inwestycji nie przyniosą pożądanych rezultatów.