Niemcy chcą zmiany sposobu głosowania ws. polityki zagranicznej UE. Koniec z jednomyślnością?

Heiko Maas, Niemcy, MSZ

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas [Twitter] [@AuswaertigesAmt]

„Nie może być tak, że stajemy się zakładnikami jednego kraju”, stwierdził w rozmowie z niemieckimi ambasadorami minister spraw zagranicznych Heiko Maas. W kwietniu Węgry zablokowały krytyczne oświadczenie UE ws. polityki Chin wobec Hongkongu. Maas proponuje rezygnację z jednomyślności przy takich głosowaniach.

 

 

Unia Europejska powinna znieść obowiązek jednomyślności przy głosowaniu nad polityką zagraniczną, a tym samym prawo każdego z państw do zawetowania unijnych działań w tym obszarze, ocenił wczoraj (7 czerwca) szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas.

„Nie może być tak, że stajemy się zakładnikami tych, którzy paraliżują unijną politykę zewnętrzną przez swoje weto”, powiedział Maas na odbywającej się w Berlinie konferencji niemieckich ambasadorów.

„Taka postawa prędzej czy później poważnie zagrozi spójności. Trzeba zrezygnować z prawa weta, nawet jeśli oznacza to, że sami możemy kiedyś zostać przegłosowani”, uważa minister.

Niemcy: Chadecy wygrywają w Saksonii-Anhalt. Wstęp do jesiennego triumfu?

Zdaniem ekspertów zwycięstwo CDU jest ważnym sygnałem dla ubiegającego się o schedę po Angeli Merkel Armina Lascheta.

Węgry blokują decyzje UE

Agencja Reutera zwraca uwagę, że ostre słowa Heiko Maasa wobec innych państw członkowskich UE to nietypowo ostra wypowiedź jak na czołowego niemieckiego dyplomatę, zważywszy na zwykle umiarkowane stanowisko Berlina na arenie europejskiej.

Zaledwie kilka dni wcześniej jeden z urzędników niemieckiego MSZ wypowiedział się w podobnym tonie, jasno wskazując jednak, że chodzi przede wszystkim o Węgry. W kwietniu Budapeszt zablokował krytyczne stanowisko UE wobec Chin w sprawie reformy prawa wyborczego w Hongkongu, wywołując oburzenie m.in. w Berlinie.

Natomiast w ubiegłym miesiącu Węgry zawetowały wspólną deklarację w sprawie eskalacji przemocy w konflikcie na Bliskim Wschodzie. W obu przypadkach Maas ostro krytykował postawę rządu Viktora Orbána.

Brak jednomyślności UE ws. konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Węgry nie poparły wspólnej deklaracji

Szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto stwierdził, że europejskie deklaracje w sprawie Izraela „nie są zanadto pomocne”.

Orbán: Unijna dyplomacja „papierowym tygrysem”

Sam Orbán odniósł się wczoraj do zarzutów na swojej stronie internetowej, podkreślając, że europejska, a zwłaszcza niemiecka lewica, atakują go za „odmowę poparcia politycznie niekonsekwentnej i niepoważnej unijnej deklaracji w sprawie Hongkongu”. Zdaniem węgierskiego premiera przyjęcie owej deklaracji zrobiłoby z UE jedynie „patetycznego papierowego tygrysa”.

„Unia Europejska musi przestać poświęcać tyle uwagi obmyślaniu wzniosłych deklaracji jedynie na pokaz”, zaapelował Orbán. Według niego „takie podejście do polityki zagranicznej w ostatnich latach, obliczone na korzyści na krajowej scenie politycznej, ośmieszyło unijną dyplomację”.

W opinii Viktora Orbána o polityce zagranicznej UE powinni decydować szefowie państw i rządów, a nie biurokraci. „Jeśli zaś chodzi o Chiny, to naszym celem jest zapobiec powrotowi polityki charakterystycznej dla czasów Zimnej Wojny”, ocenił.