Aleksiej Nawalny wypisany ze szpitala

Aleksiej Nawalny, Rosja, Charite, nowiczok

Aleksiej Nawalny; / Foto via flickr @Denis Mironov, licencja (CC BY-NC-ND 2.0)

Aleksiej Nawalny został zwolniony z leczenia stacjonarnego w berlińskim szpitalu Charité, poinformowała dziś niemiecka klinika.

 

 

W komunikacie zamieszczonym w mediach społecznościowych lekarze uważają, że całkowity powrót do zdrowia Aleksieja Nawalnego jest możliwy.

Nawalny: Miesiąc w Berlinie

„Aleksiej Nawalny został wczoraj zwolniony z opieki stacjonarnej. Stan pacjenta poprawił się na tyle, że mógł zostać wypisany z ostrej opieki szpitalnej. Nawalny był leczony w Charité przez 32 dni, z czego 24 dni spędził na intensywnej terapii. Na podstawie postępów pacjenta i jego aktualnego stanu zdrowia lekarze prowadzący leczenie uważają, że całkowity powrót do zdrowia jest możliwy. Jednak jest jeszcze zbyt wcześnie, aby ocenić potencjalne długofalowe skutki jego poważnego zatrucia”, napisała klinika Charité w komunikacie.

Aleksiej Nawalny w poniedziałek zwrócił się do Rosji. Domaga się zwrotu ubrania, w którym przywieziono go do szpitala w Omsku. Jego zdaniem badania, którym został poddany po próbie otrucia go, wykazały obecność Nowiczoka także na jego ciele i odzieży.

Nawalny otruty zanim dotarł na lotnisko? Nowe poszlaki w sprawie

Współpracownicy Aleksieja Nawalnego twierdzą, że nowiczok, którym został otruty rosyjski opozycjonista, znajdował się w wodzie mineralnej dostarczonej przez obsługę hotelu w Tomsku.

Opozycjonista otruty na dalekim wschodzie

Aleksiej Nawalny był nieprzytomny od 20 sierpnia, gdy na pokładzie samolotu lecącego z Tomska w azjatyckiej części Rosji nagle dostał tajemniczego ataku. Samolot musiał awaryjnie lądować, a opozycjonista trafił do szpitala w Omsku niedaleko granicy rosyjsko-kazachskiej.

Po kilku dniach pobytu w tamtejszej klinice jego rodzinie i współpracownikom udało się uzyskać zgodę na jego transport specjalnym samolotem do Berlina, gdzie jest leczony jako gość rządu niemieckiego i pozostaje pod ochroną służb, które chronią także niemieckich kanclerz czy prezydenta.

To dopiero niemieccy lekarze potwierdzili, że Nawalnego usiłowano śmiertelnie otruć neutoroksyną z grupy tzw. nowiczoków, czyli chemicznym środkiem bojowym opracowanym w ZSRR w latach 70. XX wieku.

"Z rozpaczy po prostu milczałem". Nawalny opisuje rekonwalescencję po zatruciu nowiczokiem

Przebywający w klinice Charité Aleksiej Nawalny po raz pierwszy opisał szczegółowo, jak przebiega jego droga do odzyskania sprawności od czasu wybudzenia ze śpiączki.

„Z rozpaczy po prostu milczałem”

Aleksiej Nawalny opisał kilka dni temu na Instagramie, jak przebiegała jego rekonwalescencja. Wyraził także wdzięczność i uznanie dla opiekujących się nim niemieckich lekarzy.

Nawalny zamieścił w sobotę (19 sierpnia) na Instagramie swoje zdjęcie, na którym stoi na schodach szpitala Charité. „Teraz jestem facetem, któremu drżą nogi przy chodzeniu po schodach, ale za to jest w stanie pomyśleć „O, to są schody! Po nich się wchodzi. Chyba trzeba poszukać windy”. Wcześniej po prostu stałby i patrzył się tępo”, napisał polityk.

Opozycjonista ocenił swoje szanse na odzyskanie sprawności pozytywnie, choć podkreślił, że jest to wciąż odległa perspektywa. Jak opisał, problemem wciąż jest dla niego korzystanie z telefonu czy samodzielne nalanie sobie wody. Zwrócił jednak uwagę na ogromny postęp, jakiego udało mu się dokonać w ostatnim czasie.