Mołdawia: Prozachodnia Maia Sandu wygrywa wybory prezydenckie

Maia Sandu wygrywa wybory prezydenckie w Mołdawii, źródło: Facebook/ Maia Sandu (@maia.sandu)

Maia Sandu wygrywa wybory prezydenckie w Mołdawii, źródło: Facebook/ Maia Sandu (@maia.sandu)

Mołdawia będzie mieć pierwszą w historii kobietę na stanowisku prezydenta. Drugą turę głosowania wygrała liderka prozachodniej centroprawicy Maia Sandu. Zdecydowania pokonała urzędującego dotąd prorosyjskiego prezydenta Igora Dodona.

 

Po przeliczeniu 100 proc. głosów okazuje się, że Maia Sandu pokonała Igora Dodona o ponad 15 p.p. Na liderkę centroprawicowej Partii Działania i Solidarności (PAS) głos oddało 57,75 proc. wyborców, zaś na dotychczasowego prezydenta – 42,25 proc.

Wielka mobilizacja mołdawskiej diaspory

Wyniki wyborów były już pewne rano, gdy do policzenia zostało tak mało głosów, że nie było już możliwości, aby Dodon odrobił tak dużą przewagę. Tym bardziej, że czekano jeszcze tylko na to, aż do kraju dotrą protokoły z głosowań w komisjach zagranicznych z Europy Zachodniej, USA oraz Kanady.

A tam przeważająca część wyborców – co pokazała I tura wyborów – poparła prozachodnią Maię Sandu. Głosy bardzo licznej mołdawskiej diaspory okazały się decydujące. Aż 16 proc. z oddanych wczoraj (15 listopada) głosów pochodziło od Mołdawian zarejestrowanych w okręgach zagranicznych.

Oznacza to nawet 250 tys. głosów oddanych za granicą. W niektórych mołdawskich placówkach dyplomatycznych, gdzie urządzono zagraniczne obwody wyborcze, kolejki były tak duże, że trzeba było przedłużyć godziny pracy komisji.

Z kolei w konsulacie we Frankfurcie zabrakło kart do głosowania, co wywołało wściekłość osób oczekujących od kilku godzin na oddanie głosu. Właśnie przedłużone godziny pracy zagranicznych obwodów wyborczych sprawiły, że protokoły stamtąd jeszcze nie spłynęły.

Co ciekawe, przelewy do kraju od osób pracujących za granicą też stanowią aż 16 proc. mołdawskiego PKB. Mołdawia należy do czołówki krajów europejskich z najliczniejszą – procentowo – diasporą na świecie. To w większości emigranci zarobkowi.

Wśród głosujących za granicą przeważali też młodzi ludzie. Aż 63 proc. z osób oddających głosy w mołdawskich placówkach dyplomatycznych to ludzie między 18. a 40. rokiem życia. Dla porównania wśród głosujących w kraju osoby takie osoby stanowiły 31 proc.

Mołdawia: Rząd zmienia zasady gry

Trwa stopniowy demontaż ancien régime’u. Co pod koniec lipca przegłosował nowy koalicyjny rząd, w piątek podpisał prezydent. Mołdawia porzuca tym samym kontrowersyjną, choć zaledwie dwuletnią ordynację wyborczą. Jednak wśród wielu przykładów współpracy koalicjantów o odmiennie zwróconych wektorach geopolitycznych nie brakuje tematów …

Spory o głosowanie w Naddniestrzu

Mołdawskie wybory cieszyły się także ogromny zainteresowaniem w Naddniestrzu, czyli zamieszkanym w większości przez rosyjskojęzyczną ludność regionie separatystycznym, który oderwał się od Mołdawii po upadku ZSRR, ale mimo stoczonej wówczas wojny dziś mającym zadziwiająco poprawne (przynajmniej w kwestiach handlu czy ruchu ludności) relacje z Kiszyniowem.

W Naddniestrzu część mieszkańców zachowało bowiem także mołdawskie paszporty. Wczoraj zagłosowało 27 tys. z nich, czyli dwa razy więcej niż w pierwszej turze wyborów. W tym regionie zdecydowanie największym poparciem cieszył się jednak Dodon.

Dochodziło jednak do sytuacji, w których weterani wojny o Naddniestrze blokowali drogi do tej separatystycznej republiki, aby uniemożliwić oddanie głosu osobom, które formalnie mieszkają w Naddniestrzu, ale na co dzień żyją i pracują w Mołdawii.

W kraju toczy się bowiem spór czy mieszkańcy separatystycznego regionu powinni mieć prawo do głosowania w mołdawskich wyborach. Manifestantów usuwała jednak z drogowych blokad… mołdawska policja.

Dodon cieszył się też ogromnym poparciem w Gagauzji – autonomicznym regionie zamieszkałym przez głównie prorosyjską mniejszość tureckiego pochodzenia, która posługuje się językiem gagauskim (należy do grupy języków tureckich), ale nie wyznaje islamu, a chrześcijańskie prawosławie.

Mołdawia rozdarta między Rosją a Unią Europejską

Mołdawia podążą wyboistą drogą reform. Głównym celem jest walka z korupcją, jednak nie mniejszym wyzwaniem jest pogodzenie otwarcia na Unię Europejską z zachowaniem dobrych relacji z Rosją. Podczas ostatniej wizyty mołdawskiego ministra obrony w Moskwie padły zapewnienia o chęci wzmocnienia …

Maia Sandu obiecywała rozliczenie afer

Maia Sandu będzie pierwszą kobietą na stanowisku prezydenta w historii Mołdawii. Jest jedną z czołowych postaci opozycyjnej koalicji, która przez lata starała się o odsunięcie od władzy Demokratycznej Partii Mołdawii (DPM) kontrolowanej przez najbogatszego Mołdawianina Vladimira Plahotniuca, który dziś jest poszukiwany przez prokuraturę, ale ukrywa się za granicą.

Sandu była też w przeszłości m.in. minister edukacji w rządzie Vlada Filata (czyli przez lata najważniejszego przeciwnika Plahotniuca), a także premierem w nietypowej kilkumiesięcznej „anty-plahotniucowej” koalicji z Partią Socjalistów Republiki Mołdawii-PSRM (jej liderem był dotychczasowy prezydent Dodon), ale ten eksperyment zakończył się wotum nieufności dla Sandu jako szefowej rządu.

Nowa pani prezydent i prezydent ustępujący zmierzyli się też w wyborach prezydenckich w 2016 r., ale wtedy triumfował ten drugi, choć pierwszą turę wygrała Sandu. Teraz swoją kampanię Sandu prowadziła m.in. pod hasłem rozliczenia wielu afer korupcyjnych z czasów prezydentury Dodona.

Sandu – z wykształcenia ekonomista i niegdyś ekspertka Banku Światowego w Kiszyniowie i Waszyngtonie – obiecywała też poprawę sytuacji gospodarczej oraz skuteczniejszą walkę z pandemią koronawirusa. Pod hasłem: „Czas dobrych ludzi: wzywała rodaków do wspólnej budowy europejskiej Mołdawii – bez oligarchów i korupcji.

Na drodze do Europy? Mołdawia miesiąc po zmianie rządu

Od czasu zmiany władzy w Republice Mołdawii minął zaledwie miesiąc, ale nowy rząd już sygnalizuje proeuropejski kurs. Unia Europejska oferuje wsparcie, ale przed Kiszyniowem wiele trudnych wyzwań na drodze reformowania kraju.
 

 

Nic tak nie jednoczy, jak wspólny przeciwnik. Dopiero zawiązanie egzotycznej …

Dodon straszył wygraną Sandu

Z kolei prezydent Dodon przedstawiał się jako kandydat „stabilnej kontynuacji”. Próbował przekonywać wyborców, że w czasie kryzysu gospodarczego i pandemii koronawirusa, zmiana na szczytach władzy wprowadzi tylko chaos.

Twierdził też (jakby kopiując strategię wyborczą Donalda Trumpa), że jego kontrkandydatka „zdusi” krajową gospodarkę, ponieważ zaraz po objęciu władzy wprowadzi ścisły lockdown, zamknie wszystkie szkoły oraz zakaże działalności wielu przedsiębiorstw.

Tradycyjnie też straszył rosyjskojęzycznych Mołdawian, że rumuńskojęzyczni politycy będą dążyć do ograniczenia obecności języka rosyjskiego w przestrzeni publicznej, a także skierują kraj tak ostro w stronę Unii Europejskiej, że zaszkodzi to relacjom z Rosją.

A Rosja to – obok Rumunii – jeden z najważniejszych partnerów gospodarczych Mołdawii. To tam pracuje bardzo wielu mołdawskich gastarbaiterów. Wzorem Trumpa Dodon oskarżał też swoich polityków o wyborcze fałszerstwa (rzekome zawyżanie liczby głosów oddanych za granicą), a nawet szykowanie zamachu na niego i jego rodzinę.

Część obserwatorów spodziewała się, że Dodon może wyników wyborów nie uznać i wyprowadzić swoich zwolenników na ulice. Ale na razie – tak jak i Sandu – wezwał swoich wyborców do „zachowania spokoju”.

Nowej prezydent pogratulował też już premier Ion Chicu. To bliski współpracownik premiera Dodona, który na stanowisku szefa rządu zastąpił w 2019 r. właśnie Maię Sandu, gdy PSRM porozumiało się z postplahotniucowską DPM. Ostatecznie zrobił to „wstępnie” także sam Dodon, choć zaznaczył też, że „doszło do wielu nieprawidłowości podczas głosowania”.

Mołdawia: 4 partie w parlamencie, żadna nie ma większości

We wczorajszych (24 lutego) wyborach parlamentarnych w Mołdawii wygrała prorosyjska Partia Socjalistyczna (PSRM). Nie ma jednak większości pozwalającej rządzić samodzielnie. Za nią uplasował się proeuropejski antyestablishmetowy blok „Acum” („Teraz”). Dopiero trzecia była rządząca dotąd Partia Demokratyczna (PMD).
 

PRSM, z której wywodzi …

Gratulacje z UE

Gratulacje dla Sandu płyną też z Europy. Gratulowali jej już m.in. prezydent Rumunii Klaus Iohannis czy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Mołdawia graniczy z obydwoma tymi krajami.

Gratulacje popłynęły także z Brukseli. „Mieszkańcy Mołdawii wyraźnie wybrali kurs, który stawia na pierwszym miejscu sprawiedliwość, prawdziwą walkę z korupcją i bardziej sprawiedliwe społeczeństwo. UE jest gotowa zintensyfikować naszą bliską współpracę” – napisał na Twitterze przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.

Pogratulowała także przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Jak zaznaczyła, zwycięstwo Sandu „jest wyraźnym wezwaniem do walki z korupcją i przywróceniem poszanowania praworządności”. „UE jest gotowa wspierać Mołdawię” – podkreśliła szefowa KE na Twitterze.

Gdy policzono już 100 proc. głosów depeszę gratulacyjną przesłał nawet prezydent Rosji Władimir Putin. „Liczę, że Pani działalność na stanowisku szefa państwa będzie sprzyjała konstruktywnemu rozwojowi stosunków między naszymi krajami” – napisał.

Wcześniej jednak rosyjski prezydent otwarcie wspierał Dodona. Przed wyborami Rosja udzieliła nawet Mołdawii „ratunkowego” kredytu na kryzysowe dotacje dla rolników w o wartości 6,5 mln dolarów.

Okazało się jednak, że nie były to pieniądze, a… rosyjski olej napędowy do maszyn rolniczych. Dystrybucją paliwa zajęli zaś bliscy ludzie Dodona, co zrodziło podejrzenia, że de facto chodziło o ich zarobek. O poparciu dla Dodona mówił też przed wyborami prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka.

Mołdawia: Protesty po unieważnieniu wyborów na burmistrza stolicy

Kilka tysięcy osób demonstrowało wczoraj (1 lipca) w Kiszyniowie przeciw decyzji mołdawskiego Sądu Najwyższego, który w drugiej połowie czerwca unieważnił wyniki głosowania w wyborach na burmistrza największego miasta w kraju. Wygrał je kandydat proeuropejskiej opozycji Andrei Nastase.
 
Według policji w centrum …

Będzie przyspieszenie integracji europejskiej Mołdawii?

Prorosyjski Dodon spowolnił integrację europejską Mołdawii, a nawet mówił o planach zerwania umowy stowarzyszeniowej z UE. Mówił także o akcesji (ale tylko jako obserwator) do tworzonej przez Rosję Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Planów tych, tak jak i rezygnacji z próby zbliżenia się Mołdawii z NATO, nie udało się w dużej mierze Dodonowi zrealizować. Dotychczasowy prezydent nazywał je „strategiczną neutralnością”. Po objęciu urzędu prezydenta przez Sandu Mołdawia zapewne jednak zdecydowanie obierze kurs na UE i NATO.