Mołdawia: Prezydent-elekt Maia Sandu domaga się przyspieszonych wyborów. Dziś w Kiszyniowie zwołany przez nią protest

Prezydent-elekt Mołdawii Maia Sandu (z prawej), źródło: Twitter/Alexander Gribinets (@Gribinets)

Prezydent-elekt Mołdawii Maia Sandu (z prawej), źródło: Twitter/Alexander Gribinets (@Gribinets)

Tysiące osób wyszły dziś (6 grudnia) na ulice w centrum Kiszyniowa, aby domagać się przedterminowych wyborów parlamentarnych. Protest zwołała proeuropejska prezydent-elekt Maia Sandu.

 

Maia Sandu w połowie listopada pokonała w II turze wyborów prezydenckich prorosyjskiego Igora Dodona. Obecnie w mołdawskim parlamencie większość ma Partia Socjalistów, którą kontroluje właśnie Dodon.

Apel prezydent-elekt popierają opozycyjne partie. Wskazują one, że choć ostatnie wybory parlamentarne odbyły się w lutym 2019 r., to jednak zawirowania polityczne i „migracje” posłów z partii do partii sprawiły, że skład izby nie odzwierciedla już wyników tamtego głosowania.

Do udziały w dzisiejszym proteście wzywała więc nie tylko Sandu i jej centroprawicowa Partia Działania i Solidarności, ale także inne ugrupowania opozycyjne – proeuropejska Platforma Godność i Prawda Andreia Năstase czy lewicowo-populistyczna Nasza Partia Renato Usatîego.

Obecnie zaś w koalicji z Partią Socjalistów jest również prorosyjska Partia Şora założona przez oligarchę Ilana Şora. Rząd wspierają też tzw. deputowani-migranci podkupieni z innych ugrupowań.

Mołdawia: Prozachodnia Maia Sandu wygrywa wybory prezydenckie

Mołdawia będzie mieć pierwszą w historii kobietę na stanowisku prezydenta.

Ustawy ograniczające prerogatywy prezydenta

Na placu pod budynkiem mołdawskiego parlamentu zebrało się kilka tysięcy ludzi, którzy przekonywali, że „to oni są ludem”. „Dodon jest gorszy niż COVID” – krzyczano. „Igor Dodon nie chce zaakceptować swojej porażki. Chce podpalić kraj, wywołać chaos i doprowadzić do międzynarodowej izolacji Mołdawii” – mówiła do protestujących Maia Sandu.

Bezpośrednią przyczyną dzisiejszego protestu jest przegłosowane na szybko w parlamencie w ostatni czwartek (3 grudnia) ustawa budżetowa oraz ustawa odbierająca prezydentowi kontrolę nad służbami specjalnymi.

Do parlamentu trafił też wniesiony przez rządzących socjalistów projekt ustawy nadający pół-oficjalnie status języka urzędowego rosyjskiemu oraz zezwalający na retransmisję w Mołdawii rosyjskich stacji telewizyjnych. Część z nich jest jednak oskarżana o szerzenie w krajach byłego ZSRR prokremlowskiej propagandy.

Sandu, która forsowanie tych ustaw nazwała już „uzurpacją przez socjalistów władzy”, zapowiedziała, że jak tylko 24 grudnia obejmie już swój urząd, zaskarży te ustawy do Sądu Konstytucyjnego. W przyszłym czwartek (10 grudnia) Sąd Konstytucyjny ma także oficjalnie potwierdził wyborcze zwycięstwo Sandu, co otworzy drogę do jej zaprzysiężenia.

Moskwa odrzuca apel nowej prezydent Mołdawii o wycofanie rosyjskich wojsk z Naddniestrza

Mołdawska prezydent-elekt Maia Sandu stwierdziła, że wycofanie się rosyjskich wojsk to podstawa pokojowego uregulowania sytuacji wokół Naddniestrza, czyli zbuntowanego regionu, który oderwał się od Mołdawii w wyniku wojny z lat 1991-1992.

 

Naddniestrze to długi na 200 kilometrów ale bardzo wąski (w …

Dodon walczy o swoją przyszłą pozycję na scenie politycznej

Politolodzy oceniają, że postępowanie działających z inspiracji ustępującego prezydenta Dodona socjalistów nie są zaskoczeniem. Z jednej strony Dodon chce pokazać, że w pełni kontroluje swoje środowisko polityczne. To istotne, bo wkrótce odbędzie się zjazd Partii Socjalistów, której formalnie przewodzi po wybraniu Dodona na prezydenta obecne przewodnicząca parlamentu Zinaida Greceanîi.

Po drugie, Dodona miałby chcieć wysłać także sygnał do Moskwy, aby pokazać, że dalej jest najlepszym adwokatem rosyjskich interesów w mołdawskiej polityce. Podczas sprawowania urzędu prezydenta Dodon utrzymywał bliskie relacje z Kremlem.

Moskwę odwiedzał oficjalnie kilka razy. Ani razu zaś nie był w stolicach sąsiednich – ale mających raczej chłodne relacje z Rosją – krajów, czyli Rumunii i Ukrainy. Tymczasem Maia Sandu zapowiedziała już, że w swoje pierwsze podróże zagraniczne po objęciu urzędu uda się właśnie do Bukaresztu i Kijowa.