Michel do Johnsona: Karty na stół w sprawie pobrexitowej umowy handlowej!

Negocjacje nad nową unijno-brytyjską umową handlową utknęły w martwym punkcie, a czasu jest coraz mniej (Photo by Annie Spratt on Unsplash)

Negocjacje nad nową unijno-brytyjską umową handlową utknęły w martwym punkcie, a czasu jest coraz mniej (Photo by Annie Spratt on Unsplash)

Przewodniczący Rady Europejskiej wezwał w rozmowie telefonicznej premiera Wielkiej Brytanii do natychmiastowego powrotu do negocjacji nad nową unijno-brytyjską umową handlową. W ubiegłym tygodniu dzwoniła też w tej sprawie do Borisa Johnsona przewodnicząca Komisji Europejskiej.

 

Po tym jak w ubiegłym tygodniu rozmowę telefoniczną z Borisem Johnsonem odbyła Ursula von der Leyen, wydawało się, że jest już bardzo blisko do wznowienia unijno-brytyjskich negocjacji handlowych.

Wydano nawet później wspólne oświadczenie, a oboje przywódcy zapewnili, że wyrażają chęć powrotu do rozmów a swoim negocjatorom polecili „zdwojenie wysiłków”. I niewiele się potem w tej kwestii wydarzyło.

Von der Leyen po rozmowie z Johnsonem: Jest wola do osiągnięcia porozumienia między UE a Wielką Brytanią

Przewodnicząca Komisji Europejskiej ogłosiła, że jest niewielki postęp w negocjacjach nad przyszłą unijno-brytyjską umową handlową, choć rozbieżności jest bardzo wiele. Taki komunikat wydano po jej rozmowie telefonicznej z premierem Wielkiej Brytanii.

 

Unijno-brytyjskie negocjacje toczą się z wielkim mozołem. Zakończona w piątek …

Za nami 9 rund negocjacyjnych, będą kolejne?

W ubiegłym tygodniu dobiegła bowiem końca dziewiąta runda negocjacji handlowych między Unią Europejską a Wielką Brytanią. Strony na samym początku negocjacji umówiły się nieformalnie, że postarają się osiągnąć porozumienie do jesieni, aby dać czas parlamentom na ratyfikację umowy, aby mogła ona wejść w życie 1 stycznia 2021 r., gdy nie będzie już obowiązywał pobrexitowy okres przejściowy.

Dlatego też zaplanowano dziewięć rund negocjacyjnych, które najpóźniej do 15 października miały przynieść porozumienie. Tymczasem do niego jest jeszcze daleko. Strony nie zgadzają się choćby w kwestii rybołówstwa, pomocy publicznej dla firm oraz innych regulacji zrównujących szanse na obu rynkach – brytyjskim i unijnym.

Sytuację dodatkowo skomplikowała jeszcze przyjęta przez Izbę Gmin pod koniec września kontrowersyjna z unijnego punktu widzenia ustawa o brytyjskim rynku wewnętrznym, która łamie brytyjskie zobowiązania co do Irlandii Północnej zawarte w umowie rozwodowej z UE.

Choć rząd w Londynie przyznaje, że za sprawą powyższej ustawy dochodzi do złamania międzynarodowego prawa, ale zapewnia, że jest to „niewielkie jego złamanie” i nie zamierza się w niej wycofywać. KE w odpowiedzi wszczęła wobec Wielkiej Brytanii procedurę naruszeniową i zagroziła skierowaniem pozwu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).

Brexit: KE wszczęła procedurę naruszeniową wobec Wielkiej Brytanii

Komisja Europejska reaguje na brytyjską ustawę o rynku wewnętrznym, która daje możliwość unieważnienia uzgodnień dotyczących Irlandii Północnej.

Teraz to Michel dzwoni do Johnsona

Mimo, że po sobotniej (3 października) rozmowie von der Leyen i Johnsona poinformowano o pewnym drobnym przełomie w impasie i chęci szybkiego zorganizowania dodatkowej dziesiątej rundy negocjacyjnej, a szefowa KE wypowiadała się optymistycznie, teraz z Brukseli czuć pesymizm.

Do brytyjskiego premiera postanowił więc zadzwonić dziś (7 października) także Charles Michel. O treści tej rozmowy już nie poinformowano, ale przewodniczący Rady Europejskiej napisał po niej na Twitterze, że „czas, by Wielka Brytania wyłożyła karty na stół”.

„UE preferuje porozumienie, ale nie za wszelką cenę” – zastrzegł w swoim wpisie Michel. Wcześniej zaś o tym, że w razie braku porozumienia do połowy października nie ma sensu dalej negocjować mówił zaś otwarcie Boris Johnson.

Brexit: Izba Gmin przyjęła kontrowersyjną ustawę. Londyn podważy umowę z UE?

Utrzymanie otwartej granicy irlandzko-irlandzkiej jest uważane za kluczowy element utrzymania pokoju na Zielonej Wyspie.

Co w razie braku porozumienia UE-Wielka Brytania?

Gdyby do końca bieżącego roku nie udało się wynegocjować, podpisać, ratyfikować i wdrożyć nowej unijno-brytyjskiej umowy handlowej, obie strony będą musiały przejść do prowadzenia handlu na o wiele mniej korzystnych ogólnych regułach Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Teoretycznie możliwe jest także przedłużenie obecnego okresu przejściowego, który utrzymuje po brexicie dotychczasowe reguły, sprawiając, że Wielka Brytania do końca roku uczestniczy we wspólnym unijnym rynku na wcześniejszych zasadach.

Taką możliwość Johnson jednak zdecydowanie już kilka razy odrzucał, choć UE sygnalizowała, że byłaby skłonna przystać na tego typu tymczasowe rozwiązanie pozwalające uniknąć tzw. twardego brexitu.