Meksyk: Coraz więcej zgonów. Nie tylko z powodu koronawirusa

W ostatnich dniach Meksyk stał się czwartym krajem na świecie pod względem liczby zgonów na koronawirusa. Jednak kraj zmaga się również z innymi, poważnymi zagrożeniami. Jaki jest związek pomiędzy wybuchem pandemii a wzrostem liczby zabójstw? (źródło: flickr.com)

Meksyk jest już czwarty na świecie pod względem liczby zgonów powiązanych z koronawirusem. Jednak kraj zmaga się również z innymi, nie mniej poważnymi problemami, które nie straciły na sile w trakcie pandemii. Jaki jest związek między SARS-CoV-2 a wzrostem przemocy?

 

 

Więcej osób na powikłania związane z chorobą COVID-19 niż w Meksyku umiera już tylko w Stanach Zjednoczonych, Brazylii i Wielkiej Brytanii. W ubiegłym tygodniu Meksyk wyprzedził Włochy, odnotowując ponad 36 tys. zgonów (obecnie już ponad 38 tys.).

Meksyk: Gminy bez nadziei

Jak dotąd najwięcej zakażeń SARS-CoV-2 oraz zgonów powiązanych z COVID-19 w Meksyku notowano w maju, ale w ostatnich dniach trend ponownie stał się niebezpiecznie wysoki. Obecnie dziennie przybywa między 500 a 600 przypadków śmiertelnych.

W maju Meksyk zadecydował o zniesieniu restrykcji w  323 gminach (municipios). Warunkiem miał być brak zakażeń w przeciągu ostatniego miesiąca. Jednak w przypadku 217 gmin,  nie stwierdzono kolejnych zakażeń SARS-CoV-2, ponieważ przed zniesieniem obostrzeń nie przeprowadzono tam… ani jednego testu, a w 11 gminach restrykcje zniesiono pomimo potwierdzenia na ich terenie wirusa.

„Gminy nadziei”, bo tak nazwał je prezydent kraju, Andrés Manuel López Obrador (dalej AMLO), miały pomóc w ratowaniu meksykańskiej gospodarki i udźwignięciu skutków gospodarczych wywołanych przez pandemię. Jednak z ponad trzystu jedynie w kilkudziesięciu z nich uniknięto ponownego pojawienia się zakażeń. Brak kontroli, lekceważenie restrykcji i możliwość swobodnego przemieszczania się doprowadziły do znacznej redukcji liczby „gmin nadziei”.

Jednak niewiele testuje się mieszkańców nie tylko na meksykańskiej prowincji, ale także w stolicy kraju, gdzie sytuacja epidemiologiczna jest najtrudniejsza. Władze przyznają, że zakażonych koronawirusem jest w rzeczywistości więcej (według oficjalnych danych do 17 lipca włącznie, odnotowano ponad 331 tys.  przypadków). Jednak niepewność co do liczby zakażeń nie powstrzymuje AMLO przed dążeniem do przywrócenia gospodarki do stanu sprzed pandemii. Prezydent sam nie przywiązuje zbyt dużej wagi do narzuconych restrykcji. Jak zauważa Joanna Gocłowska-Bolek latynoamerykanistka z Ośrodka Analiz Politologicznych Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z EURACTIV.pl, Andrés Manuel López Obrador wielokrotnie prezentował publicznie swój lekceważący stosunek do koronawirusowych obostrzeń.

Jednak prezydent kraju dysponuje wyborem i może pozwolić sobie na takie postępowanie, podczas gdy wiele osób jest pozbawionych tej możliwości – muszą pracować, żeby móc zapewnić byt rodzinom. „W biedniejszych, przeludnionych dzielnicach niemożliwe jest zachowanie dystansu społecznego, a sytuację dodatkowo pogarsza brak dostępu do środków higieny, a niekiedy nawet do bieżącej wody”, podkreśla Joanna Gocłowska-Bolek.

Na wysoką śmiertelność w kraju, szczególnie w uboższych dzielnicach, wpływ ma również zły stan zdrowia mieszkańców. „Wśród Meksykanów, zwłaszcza z uboższych dzielnic i terenów wiejskich, jest duży odsetek (blisko 75 proc.) osób z poważnymi chorobami towarzyszącymi, jak cukrzyca, nadwaga i nadciśnienie”, dodaje ekspertka z UW. Jak pokazują statystyki w połączeniu z SARS-CoV-2 daje to śmiertelną mieszankę, która uczyniła z Meksyku jedno z centrów pandemii na świecie.

Koronawirus: Coraz gorsza sytuacja w Ameryce Południowej, ale w dwóch krajach radzą sobie z wirusem

Paragwaj i Urugwaj w przeciwieństwie do innych państw Ameryki Południowej radzą sobie w walce z pandemią koronawirusa. Co decyduje o ich sukcesie i jaki ma to związek z piciem tradycyjnych napojów: mate i tereré?

Meksyk: Koronawirus potęguje inne problemy, jak przemoc

Meksyk od dawna zmaga się z innymi problemami: bieda, ubóstwo, korupcja, a w końcu przemoc gangów narkotykowych są codziennością i zjawiska te nie zniknęły w trakcie pandemii. Od czasu objęcia prezydentury przez AMLO w grudniu 2018 r., liczba zabójstw rośnie, chociaż on sam doszedł do władzy m.in. dzięki hasłom zakończenia spirali nienawiści w kraju. AMLO oświadczył niedawno, że opracowana przez niego „strategia bezpieczeństwa” zaczyna działać, jednak w Meksyku w trakcie jego kadencji popełniono większą liczbę morderstw niż za kadencji poprzednich prezydentów.

W czerwcu oficjalne statystyki odnotowały najwyższą dzienną liczbę zabójstw w tym roku – 117, natomiast w pierwszych czterech miesiącach br. łącznie zamordowano 11 535 osób. Jeżeli tendencja utrzyma się, rok 2020 okaże się najbrutalniejszym od rozpoczęcia prowadzenia statystyk ponad 20 lat temu.

Niepokojący wzrost liczby morderstw w Meksyku jest w dużej mierze wynikiem polityki Lópeza Obradora. Problem zdecydowanie istniał przed wybuchem pandemii, jednak w tym roku przyczynia się do niego jeszcze jeden aspekt. Wybuch pandemii sprawił, że wcześniejsze problemy, z którymi zmagało się państwo musiały zostać zepchnięte na dalszy plan. Chociaż spadła liczba przestępstw, ponieważ większość Meksykanów była zamknięta w domach z powodu lockdownów, na sytuacji korzystają kartele narkotykowe, odpowiedzialne za większość zabójstw.

Znaczna większość służb bezpieczeństwa oddelegowano do nadzorowania centrów medycznych. Koszary wojskowe przetransformowano w prowizoryczne szpitale, a część władz i policji padła ofiarą koronawirusa lub musiała poddać się kwarantannie. Rywalizujące ze sobą kartele wykorzystują powstałe w systemie bezpieczeństwa luki, aby kontynuować walkę o uzyskanie kontroli nad handlem narkotykowym w kraju.

Dodatkowo, kartele intensyfikują działania jeszcze z jednego powodu. „W czasie pandemii pogorszyła się sytuacja finansowa zorganizowanych grup przestępczych. Przerwanie międzynarodowych łańcuchów dostaw, z jednej strony znacznie utrudniło wysyłanie narkotyków do tradycyjnych odbiorców w Stanach Zjednoczonych, a z drugiej uniemożliwiło zaopatrywanie się w składniki konieczne do produkcji narkotyków, sprowadzane dotąd z Chin.”, analizuje Gocłowska-Bolek.

W ten sposób nierozwiązane problemy łączą się z nowymi, a ofiarami, jak zawsze, stają się najmniej zamożni.

Meksyk: Poszukiwania zaginionych wstrzymane przez koronawirusa

Rząd ograniczył blisko 75 proc. środków z budżetu na poszukiwania. Od 2006 roku zniknęło ponad 61 tys. osób.