Macron: NATO wchodzi w stan śmierci mózgowej

Emmanuel Macron, źródło: Flickr/© École polytechnique - J.Barande

Emmanuel Macron, źródło: Flickr/© École polytechnique - Jérémy Barande

Prezydent Francji stwierdził w wywiadzie dla „The Economist”, że Sojusz Północnoatlantycki przeżywa najpoważniejszy kryzys od początku istnienia. „USA wykazują oznaki odwracania się od nas plecami. Nie wiem, czy wierzę jeszcze w artykuł 5. traktatu” – powiedział Emmanuel Macron.

 

Francuski prezydent został za to skrytykowany m.in. przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel i sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga.

Macron: Kraje NATO muszą się przebudzić

W wywiadzie dla „The Economist” Emmanuel Macron powiedział: „To, czego teraz doświadczamy, jest śmiercią mózgową NATO. Nagłe wycofanie amerykańskich wojsk z północnej Syrii to oznaka odwracania się USA od nas. Tej decyzji Donald Trump nie skonsultował z sojusznikami. Kraje członkowskie NATO powinny się przebudzić i na nowo przemyśleć rolę Sojuszu, biorąc pod uwagę politykę prowadzoną przez USA” – stwierdził prezydent Francji.

Francja, tak jak i inne kraje członkowskie NATO (z wyjątkiem Turcji), była mocno zaskoczona wycofaniem amerykańskich oddziałów z tych terenów północnej Syrii, które kontrolują Kurdowie. Dzięki temu Ankara z dużą łatwością przeprowadziła swoją operację zbrojną przeciw kurdyjskim bojownikom, którzy wcześniej ramię w ramię z Amerykanami walczyli bardzo skutecznie z Państwem Islamskim.

Macron już wtedy wzywał państwa członkowskie NATO, aby na forum Sojuszu skrytykowały działania Turcji. Krytykował bezskutecznie. „Mówimy o partnerach w tej samej części świata i nie ma żadnej koordynacji podejmowania strategicznych decyzji między Stanami Zjednoczonymi a ich sojusznikami z NATO. Żadnej. Muszę przyznać, że – strategicznie i politycznie – mamy problem” – powiedział dziennikarzom „Economista” francuski prezydent. Dodał, że nie jest pewny czy w obecnej sytuacji zadziałałby słynny art. 5., który mówi o kolektywnej obronie w ramach NATO – atak na jednego z członków sojuszu, jest w myśl tego artykułu uznawany za atak na wszystkie tworzące go państwa.

Francja, która przez wiele lat, będąc państwem założycielskim NATO, pozostawała poza strukturami wojskowymi sojuszu, od dawna działa na rzecz wzmocnienia współpracy obronnej między państwami członkowskimi Unii Europejskiej. To Paryż był jednym z inicjatorów powołania stałej współpracy wojskowej w ramach mechanizmu PESCO. To Paryż również (wspólnie z Berlinem i 6 innymi stolicami) powołał Europejską Inicjatywę Interwencyjną, która ma być mechanizmem reagowania w sytuacjach kryzysowych, także związanych z konfliktami zbrojnymi.

Planom tym sprzeciwiał się zawsze Londyn, który ceni sobie od dawna bliskie relacje wojskowe z USA, ale wraz z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE, zniknie jednak z ważnych przeszkód we francuskich planach budowy w przyszłości europejskiej armii. Berlin wciąż pozostaje raczej sceptyczny, ale z roku na rok patrzy na plany Paryża z coraz mniejszą rezerwą.

Stoltenberg: Drzwi do NATO są dla Ukrainy otwarte

Prezydent Ukrainy zadeklarował gotowość swojego kraju do przyspieszenia przygotowań do członkostwa w NATO, a sekretarz generalny Sojuszu zapewnił, że drzwi do Sojuszu są dla Ukrainy otwarte. Rosja uznała natomiast, że wsparcie NATO ma “destabilizujący i prowokacyjny” wpływ na sytuację na Ukrainie. 

Krytyka słów Macrona

Słowa Macrona na temat NATO spotkały się jednak z krytyką ze strony Niemiec. „Ten punkt widzenia nie odpowiada mojemu. Prezydent Macron użył drastycznych słów. Takie sformułowania nie są konieczne, nawet jeśli mamy problemy i musimy się docierać. NATO pozostaje fundamentem naszego bezpieczeństwa. Partnerstwo transatlantyckie jest dla nas niezbędne. Ale to prawda, Europa musi w swoim własnym interesie zaangażować się bardziej w kwestie bezpieczeństwa” – oświadczyła kanclerz Angela Merkel. Dodała, że Niemcy planują do 2024 r. zwiększyć wydatki na obronność do 1,5 proc. PKB. Ale Waszyngton apeluje by było to przynajmniej 2 proc. PKB.

Prezydenta Francji skrytykował też sekretarz generalny NATO. „Europa nie może nigdy zapomnieć o roli, jaką Stany Zjednoczone odegrały w jej wyzwoleniu w czasie II wojny światowej. Zjednoczenie Niemiec i Europy byłoby niemożliwe bez amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Unia Europejska nie da rady sama obronić Europy” – powiedział Jens Stoltenberg.

Także USA potępiły słowa Macrona. Sekretarz Stanu Mike Pompeo, który wczoraj (7 listopada) był z wizytą w Niemczech, podkreślił historyczną wagę NATO. „Myślę, że NATO pozostaje ważnym, kluczowym, być może historycznie jednym z najważniejszych sojuszy strategicznych w znanej historii. Niemcy są świetnym partnerem w wielu międzynarodowych problemach. Mamy takie same zasady, te same zmartwienia. Czasami mamy inne podejście. Tak się zdarza również między dobrymi przyjaciółmi i sojusznikami” – powiedział Pompeo, który podczas swojej służby wojskowej stacjonował właśnie w amerykańskiej bazie wojskowej na terenie Niemiec.

Jedyny kraj, który oficjalnie pochwalił słowa Macrona to… Rosja. „Święte słowa… Dokładna definicja obecnego stanu NATO” – napisała na Twitterze rzeczniczka prasowa rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, dołączając link do wywiadu prezydenta Francji dla „The Economist”.

Sikorski: UE musi wziąć odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo

Możemy krytykować różne posunięcia Stanów Zjednoczonych, np. w kwestii Kurdów, ale trzeba przyznać, że kolejni prezydenci USA wielokrotnie przypominali Europie, by poważniej podchodzić do przeznaczania 2 proc. PKB na obronność – twierdzi Radosław Sikorski* w rozmowie z EURACTIV.

 

 

Alexandra Brzozowski, EURACTIV: …