Maas: „Nie dla polityki Europe First”. Apel do państw V4 o zaangażowanie w politykę zagraniczną UE

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas na konferencji prasowej po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE w formule Gymnich w Berlinie [Twitter, GermanyForeignOffice, @GermanyDiplo / Photothek]

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas na konferencji prasowej po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE w formule Gymnich w Berlinie [Twitter, GermanyForeignOffice, @GermanyDiplo / Photothek]

„Tylko Europa, która potrafi sama rozwiązać kryzysy w swoim sąsiedztwie, pozostanie atrakcyjnym sojusznikiem dla USA”, powiedział szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas podczas poniedziałkowego spotkania ambasadorów Francji w Paryżu.

 

„Europejska suwerenność nie oznacza polityki „Europe First”, stwierdził minister Heiko Maas, który został zaproszony przez swojego francuskiego odpowiednika Jean-Yves’a Le Driana na uroczyste spotkanie ambasadorów we Francji. Jak podkreślił, Unia Europejska zbudowana jest na zasadzie międzynarodowej współpracy, co uniemożliwia podejście do polityki analogiczne do idei prezydenta USA Donalda Trumpa „America First”.

Niemcy: Prawicowi ekstremiści próbowali wtargnąć do Reichstagu w czasie koronawirusowych protestów

W sobotę ulicami niemieckiej stolicy przeszło ok. 38 tys. demonstrantów, sprzeciwiających się ograniczeniom wprowadzonym z powodu pandemii koronawirusa. Skrajnie prawicowe ugrupowania przypuściły szturm na Bundestag.

Konieczność większego zaangażowania UE na arenie międzynarodowej

Zdaniem szefa niemieckiego MSZ odpowiedź na wyzwania, z którymi obecnie zmaga się Unia Europejska, takie jak pandemia koronawirusa, skutki zmian klimatycznych, globalna cyfryzacja czy problem migracji, może zostać opracowana jedynie poprzez współpracę między poszczególnymi państwami członkowskimi UE.

Jak zaznaczył Maas, nie oznacza to odejścia od sojuszu Europy ze Stanami Zjednoczonymi. Według niego „multilateralizm pozostaje fundamentem europejskiej polityki zagranicznej”. Jednocześnie minister podkreślił potrzebę większego zaangażowania UE na forum organizacji międzynarodowej, co jest konieczne w obliczu wycofywania się USA z członkostwa w kolejnych organizacjach i uczestnictwa w międzynarodowych traktatach, a także postępowanie Chin i Rosji.

„Tylko Europa, która jest w stanie samodzielnie znaleźć rozwiązanie kryzysów w swoim sąsiedztwie, pozostanie atrakcyjnym partnerem dla Stanów Zjednoczonych”, dodał.

Szef niemieckiej dyplomacji stwierdził również, że nad relacjami Unii Europejskiej z Moskwą „wiszą czarne chmury”. Wezwał jednocześnie Kreml do podjęcia większych wysiłków w wyjaśnienie sprawy domniemanego otrucia Aleksieja Nawalnego.

Niemcy mediatorem w konflikcie grecko-tureckim. Maas z wizytą w Atenach i Ankarze

„Z obu stron widzę gotowość do dialogu”, powiedział Heiko Maas po dwóch wtorkowych wizytach w stolicach dwóch skłóconych krajów. Minister zadeklarował wsparcie w pokojowym rozwiązaniu sporu.

Wszystkie państwa UE powinny brać udział w polityce zagranicznej

Ponadto Heiko Maas zwrócił się z apelem do państw, które jego zdaniem powinny wziąć na siebie większą niż dotychczas odpowiedzialność za losy Wspólnoty, zwiększając swoje zaangażowanie politykę zagraniczną UE. „Grupa Wyszehradzka, państwa bałtyckie, kraje śródziemnomorskie i skandynawskie czy Holandia również powinny wziąć udział w tym, co (wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa – red.) Josep Borrell nazywa „Team Europe”, podkreślił.

Zaledwie kilka dni wcześniej unijną 27-mkę poróżniła sprawa konfliktu między Grecją i Cyprem a Turcją o terytoria we wschodniej części Morza Śródziemnego i prowadzone tam przez obie strony działania. Znalezienie wspólnego, akceptowalnego dla wszystkich państw UE rozwiązania, jest jednym z kluczowych testów, przed jakimi staje unijna dyplomacja w ostatnich latach.

Turcja odrzuca unijne ultimatum. Minister spraw zagranicznych grozi wojną

Konflikt na Morzu Śródziemnym narasta. Unia Europejska nie wyklucza możliwości zastosowania sankcji, zaś minister spraw zagranicznych Turcji Mevlüt Çavuşoğlu grozi rozpoczęciem wojny.

Aluzja do Francji i wezwanie Paryża do bardziej koncyliacyjnej postawy?

Podczas odbywającego się w czwartek i piątek (27/28 sierpnia) nieformalnego spotkania ministrów spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej Rada UE zgodziła się co do nałożenia sankcji na Turcję, jeśli ta nie wycofa swojej marynarki wojennej z obszaru będącego przedmiotem sporu z Atenami i Nikozją. Niektórzy unijni dyplomacji dają jednak do zrozumienia, że UE zbyt długo wstrzymywała się z podjęciem zdecydowanych kroków przeciwko Ankarze, obawiając się skutków pogorszenia relacji ze strategicznie kluczowym sąsiadem.

W tekście dla francuskiego „Le Journal du Dimanche”, Josep Borrell zarzucił Turcji, Chinom i Rosji próby „wskrzeszenia dziedzictwa wielkich imperiów”, jakie państwa te stanowiły w przeszłości. Zaznaczył, że odpowiedzią na te działania powinna być „geopolityczna Europa”, w większym niż dotychczas stopniu zorientowana na politykę zagraniczną.

Niektórzy obserwatorzy uważają, że wypowiedź Maasa podczas spotkania ambasadorów odnosiła się także do Francji, która przez lata pełniła ważną rolę w kształtowaniu unijnej polityki zagranicznej. W sporze między Turcją a Grecją i Cyprem Paryż otwarcie wsparł Ateny, m.in. poprzez wspólne ćwiczenia wojskowe w regionie. Tymczasem Berlin nawołuje do podjęcia dialogu z Ankarą, inicjując działania mediacyjne między stronami konfliktu.