Łukaszenka oskarża Polskę o wywołanie konfliktu granicznego

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka / źródło president.gov.by

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka oskarżył wczoraj Polskę o wywołanie konfliktu granicznego zarzucając jej władzom siłowe przepchnięcie do Białorusi imigrantów koczujących wciąż na polsko-białoruskiej granicy.

 

“W ten sposób Polska urządziła konflikt graniczny, naruszając granicę państwową Białorusi”, oświadczył Alaksandr Łukaszenka. Media podkreślają, że jest to pierwszy komentarz prezydenta Białorusi w tej sprawie.

Po białoruskiej stronie granicy z Polską w okolicy Usnarza Górnego od kilkunastu  dni w fatalnych warunkach koczuje kilkudziesięcioosobowa grupa migrantów. Trudno określić ich liczbę nie tylko dlatego, że funkcjonariusze straży granicznej, policji oraz żołnierze Wojska Polskiego nie dopuszczają do żadnych kontaktów, ale również dlatego, że Białorusini niektóre osoby z granicy wycofują, a inne dowożą – pierwotnie były to 32 osoby, a teraz 24.

Pat na polsko-białoruskiej granicy. Około 50 osób nie ma dokąd się udać

Migranci w fatalnych warunkach od kilku dni koczują pod gołym niebem.

Łukaszenka: Wyłapali imigrantów u siebie i siłą wepchneli z powrotem do Białorusi

“Co zrobili Polacy? Wyłapali około 50. osób na terytorium Polski. To osoby, które kierowały się do Niemiec, dokąd ich wezwała Mutter (kanclerz Niemiec Angela) Merkel. I grożąc bronią, strzelając nad głowami, wypchnęli ich na granicę z Białorusią”, powiedział Łukaszenka podczas wideoszczytu liderów ODKB (poradzieckiej Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym) nt. sytuacji w Afganistanie. Przyznał tym samym, że od kilkunastu dni przebywają oni na terytorium jego kraju.

Białoruski prezydent podkreślił przy tym, że imigranci nie są zainteresowani pobytem na Białorusi tylko chcą przedostać się do Niemiec. Białoruskie media państwowe i prorządowe sieci społecznościowe informowały już wcześniej, że w obozowisku na granicy są „uchodźcy z Afganistanu”, których Polacy „złapali w mieście i oddali pogranicznikom, którzy wypchnęli ich z polskiego terytorium”.

Białoruski Państwowy Komitet Graniczny (GPK) zarzucił natomiast stronie polskiej „celowe wypaczanie obrazu sytuacji”.

Nadzieja na zakończenie patowej sytuacji na polsko-białoruskiej granicy?

Episkopat i organizacje społeczne apelują wczoraj o niesienie pomocy imigrantom na granicy polsko-białoruskiej, a MSZ deklaruje gotowość do udzielenia im tej pomocy.

Przydacz: oni nie są po stronie polskiej

“Proszę nie używać słów, że ktoś kogoś wypycha. Straż Graniczna broni granicy przed nielegalnym przekraczaniem tej granicy i łamaniem prawa. Oni nie są po stronie polskiej, więc nie ma możliwości wypychania kogokolwiek, nie ma możliwości przekroczenia nielegalnie granicy – podkreślił wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

Nawiązując do noty dyplomatycznej polskiego MSZ ws. pomocy humanitarnej dla przetrzymywanych na granicy powiedział, że decyzje w tej sprawie muszą podjąć władze w Miński. “Ciężarówki z tą pomocą są gotowe i mogą wyjeżdżać w każdym możliwym momencie”, zapewnił Przydacz.

“Granica to nie jest miejsce, które każdy może sobie przekraczać, gdziekolwiek chce. W przeciwnym razie nie byłoby granicy”, tłumaczył dziennikarzom zwracając uwagę, że jest to możliwe na granicy z Niemcami, bo oba kraje należą do strefy Schengen. Natomiast granicę zewnętrzną UE – jak podkreślił – można legalnie przekraczać tylko na przejściach granicznych. “Dlatego te ciężarówki, jeśli będzie zgoda strony białoruskiej, to przejadą przez przejście graniczne”, zapowiedział wiceminister spraw zagranicznych.