Liban: Straty po wybuchu w Bejrucie przekroczyły już 15 mld dolarów

Zagraniczna pomoc humanitarna już trafia do Bejrutu, ale potrzeby wciąż są ogromne (U.S. Air Force Photo, fot. Staff Sgt. Heather Fejerang, CC0 Public Domain)

Zagraniczna pomoc humanitarna już trafia do Bejrutu, ale potrzeby wciąż są ogromne (U.S. Air Force Photo, fot. Staff Sgt. Heather Fejerang, CC0 Public Domain)

W Libanie wciąż trwa szacowanie strat po ubiegłotygodniowej potężnej eksplozji azotanów składowanych w porcie w Bejrucie. Najnowsze, choć wciąż jeszcze wstępne, szacunki mówią o stratach większych niż 15 mld.

 

<Jeśli chcieliby Państwo wesprzeć Liban w zmaganiach z następstwami eksplozji, można to zrobić m.in. przez Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM) – TUTAJ https://pcpm.org.pl/bejrut – Redakcja>

 

O najnowszych szacunkach strat prezydent Libanu Michel Aoun poinformował podczas rozmowy telefonicznej z królem Hiszpanii Filipem VI. Hiszpański monarcha miał natomiast według komunikatu służb prasowych wyrazić gotowość do przesłania Libanowi kolejnej transzy pomocy.

Wciąż trwa liczenie ofiar wybuchu

Eksplodujące 2750 ton saletry amonowej doprowadziły 4 sierpnia do śmierci przynajmniej 171 osób, ale w rumowisku wciąż mogą się znajdować ciała kolejnych ofiar. Dotąd nie odnaleziono bowiem szczątków części strażaków, którzy brali udział w gaszeniu pożaru, jaki poprzedził eksplozję i znajdowali się w samym jej centrum.

W porcie pracowało też wielu robotników z Syrii (wśród nich także uchodźcy), których spora część była zatrudniona na czarno i nie była nigdzie zarejestrowana. To oni są też wśród zaginionych. Dlatego gubernator Bejrutu Marwan Abboud szacował liczbę ofiar śmiertelnych na nawet 220.

Rannych i poszkodowanych doliczono się zaś już ponad 6 tys., ale to tylko osoby, które zgłosiły się po pomoc medyczną. Tych, którzy się tylko pokaleczyli rozpadającym się szkłem i postanowili sami opatrzyć swoje zranienia, nikt już nawet nie liczył.

Liban: Cały rząd podał się do dymisji w związku z wybuchem w porcie w Bejrucie

Rząd Libanu ustąpił w związku z protestami ulicznymi po ubiegłotygodniowej ogromnej eksplozji chemikaliów składowanych bez zabezpieczenia w porcie w Bejrucie. Najnowszy bilans tej katastrofy to 220 zabitych i ponad 6 tys. rannych.

 

Rząd Libanu podał się do dymisji w związku ze …

Cios dla służby zdrowia

Szpitale w Bejrucie, a także w sąsiednich miejscowościach, wciąż są przepełnione. Z jednej strony wynika to z ogromnej liczby rannych, a z drugiej ze zniszczenia wielu placówek medycznych w libańskiej stolicy. Nie działa bowiem co druga z 55 wszystkich w mieście. Zniszczone są też trzy główne bejruckie szpitale.

Już wcześniej sytuacja libańskiej służby zdrowia była katastrofalna. System opiera się głównie na kosztownych i niedostępnych dla biedniejszych obywateli prywatnych klinikach oraz na placówkach prowadzonych przez organizacje pomocowe, często zagraniczne.

„Łóżek szpitalnych zawsze w Libanie brakowało. A teraz straciliśmy w Bejrucie kolejnych 500. Trzeba jak najszybciej je przywrócić. Chodzi nie tylko o poszkodowanych w wyniku eksplozji, ale także o pandemię koronawirusa. Wzywamy władze Libanu do natychmiastowego działania” – mówił regionalny dyrektor WHO ds. sytuacji nadzwyczajnych Richard Brennan.

Liban potrzebuje dramatycznie leków i sprzętu ochronnego dla pracowników medycznych walczących z koronawirusem. Podczas eksplozji zniszczony został m.in. magazyn, gdzie składowano sprowadzone do kraju maseczki, rękawiczki, gogle czy odzież ochronną.

Liban: Służby już w lipcu ostrzegały przed materiałami wybuchowymi w porcie

Wedle serwisu Reuters libańscy urzędnicy ds. bezpieczeństwa w ubiegłym miesiącu ostrzegli prezydenta i premiera o niebezpieczeństwie związanym z 2750 tonami azotanu amonu przechowywanego w porcie w Bejrucie.

Liban potrzebuje nawet żywności

Ale problemem są też dostawy żywności. Górzysty Liban większość jej musi sprowadzać z zagranicy. Główną handlową bramą kraju był właśnie port w Bejrucie. Wizytował go już dyrektor wykonawczy działającego pod egidą ONZ Światowego Programu Żywnościowego (WFP) David Beasley.

„W rejonie portu zniszczone jest wszystko. To wygląda jak strefa wojny, jakby tu był wybuch nuklearny. Trudno w to uwierzyć. Żadne zdjęcia czy filmy nie oddają skali tego zniszczenia. Tymczasem 85 proc. żywności trafia do Libanu właśnie przez ten port. Dlatego jest kluczowe, abyśmy przywrócili go ponownie do pracy” – mówił.

Razem z nim przyleciał do Bejrutu transport sprzętu, który ma pomóc w dostarczaniu do Libanu pomocy humanitarnej drogą morską – mobilne dźwigi, przenośne magazyny, a także podnośniki widłowe.

Tuż obok feralnego magazynu nr 12 stał największy w Libanie elewator na ziarno. Znajdowały się w nim strategiczne państwowe rezerwy, mogące wyżywić kraj przez nawet 3 miesiące. Ale większość składowana ziarna została zniszczona w eksplozji, a pozostałe jest już skażone i nie nadaje się do użytku.

Na razie w Libanie mąki nie brakuje, ale ziarna składowanego w innych miejscach jest mniej więcej na miesiąc, dlatego trzeba będzie zrobić nowe zapasy. Na szczęście niszczący rolnictwo ogromny, ponad 40-stopniowy upał, jaki trawi od tygodni dużą część Bliskiego Wschodu, akurat Liban omijał.

Liban: Trwa sprzątanie Bejrutu po wybuchu, Interpol pomoże w identyfikacji ofiar

Przez 6 lat chemikalia leżały bez odpowiednich zabezpieczeń, a władze Bejrutu i Libanu ignorowały kolejne ostrzeżenia, że może dojść do tragedii.

Świat deklaruje pomoc finansową

Kraj nie poradzi sobie jednak bez zagranicznej pomocy. Dlatego kolejne państwa i instytucje deklarują przekazanie funduszy na odbudowę Bejrutu. Podczas niedzielnej (9 sierpnia) wideokonferencji darczyńców zadeklarowano na pomoc Libanowi ponad 250 mln euro.

Do pomocy zobowiązały się wówczas m.in. USA, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, Unia Europejska czy Liga Państw Arabskich. Prezydent organizującej tę wideokonferencję Francji Emmanuel Macron obiecał w imieniu swojego kraju 30 mln euro.

Z kolei odwiedzający dzisiaj (13 sierpnia) Bejrut niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas zapowiedział pomoc finansową w wysokości 20 mln euro. Ale zarówno Niemcy, jak i Francja chcą uzależnienia długofalowej pomocy finansowej dla Libanu od reform w kraju oraz wzmocnienia walki z korupcją.