Ławrow oskarża Ukrainę, NATO i UE o destabilizację sytuacji na Białorusi

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow [Facebook, Russian Foreign Ministry - МИД России, @MIDRussia]

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow [Facebook, Russian Foreign Ministry - МИД России, @MIDRussia]

Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow potępił „ingerencję obcych sił w sprawy Białorusi”. Oskarżył Ukrainę o podsycanie buntów tamtejszej opozycji, zaś Unii Europejskiej i kwaterze głównej NATO zarzucił „destrukcyjne” wypowiedzi na temat sytuacji w tym kraju.

 

Minister spraw zagranicznych Rosji rozmawiał w środę (2 września) ze swoim białoruskim odpowiednikiem Uładzimirem Makiejem, który przebywa z wizytą w Moskwie. Podczas konferencji prasowej po spotkaniu Ławrow odniósł się do trwającego kryzysu na Białorusi. „Republika Białoruska po raz pierwszy zetknęła się z poważnym zagrożeniem destabilizacji sytuacji wewnątrz kraju i nie dzieje się to bez aktywnej ingerencji z zewnątrz”, oświadczył.

Ławrow o sytuacji na Białorusi: "Są siły, które chcą powtórzenia scenariusza ukraińskiego"

Według Rosji „nadzwyczaj perspektywiczny” jest dialog na temat reformy konstytucji Białorusi.

Ławrow: Obce państwa próbują wywierać presję

„Potępiamy próby wywierania przez szereg obcych państw presji na legalne władze Białorusi, przy jednoczesnym wsparciu opozycji”, mówił Ławrow, cytowany przez agencję RIA Nowosti. „Będziemy udaremniać wszelkie tego typu działania, tym bardziej jeśli odbywają się one z wykorzystaniem wielostronnych struktur, do których należą także Rosja i Białoruś”, zapowiedział szef rosyjskiego MSZ.

Z formułowanymi przez Moskwę oskarżeniami zgodził się Uładzimir Makiej. „Niestety już po raz kolejny w jednym z krajów byłego Związku Radzieckiego doszło do ingerencji wyborczej ze strony zewnętrznych i wewnętrznych sił, których celem jest destabilizacja sytuacji społeczno-politycznej oraz gospodarczej”, stwierdził białoruski minister.

Białoruś twierdzi, że polski ambasador wywiózł członka opozycyjnej Rady Koordynacyjnej. Warszawa to dementuje

Chodzi o Pawła Łatuszkę, niegdyś prominentnego członka władz Białorusi, który ostatnio przeszedł na stronę antyłukaszenkowskiej opozycji. W nocy przyjechał on do Polski. Według strony białoruskiej – z pomocą naszych dyplomatów. Polski MSZ to jednak dementuje.

„Ukraińscy ekstremiści” na Białorusi. Kijów: To „owoc chorej fantazji” Kremla

Ławrow skierował także oskarżenie w stronę Ukrainy, że ta próbuje destabilizować sytuację na Białorusi, m.in. poprzez wysłanie na teren sąsiedniego kraju „około 200 wyszkolonych ekstremistów. „Są tam i „Trójząb” Stepana Bandery, i „S14”, jest tam też „Korpus Narodowy” oraz „Prawy Sektor””, wyliczał.

„Wszystkie te organizacje wywołują prowokacje w Mińsku i innych białoruskich miastach”, powiedział minister, oskarżając wymienione grupy o finansowanie opozycyjnych przedsięwzięć i podżeganie białoruskich obywateli do radykalnych postaw.

Wyraził także przekonanie, że na Ukrainie funkcjonują specjalne obozy, gdzie szkoleni są owi „ekstremiści”. Zdaniem Ławrowa takie obozy znajdują się w obwodach Wołyńskim i Dniepropietrowskim. Rosjanin poinformował, że sprawę domniemanej obecności ukraińskich działaczy na terytorium Białorusi zbadają wspólnie rosyjskie i białoruskie służby specjalne.

Kijów odpiera rosyjskie zarzuty. W odpowiedzi na słowa Ławrowa ukraińskie MSZ oświadczyło, że „Ukraina nie prowadziła i nie będzie prowadzić na Białorusi żadnej działalności wywrotowej”. Doniesienia strony rosyjskiej resort określił jako „owoc chorej fantazji” rosyjskich władz.

Ukraina zamraża stosunki z Białorusią "do czasu stabilizacji sytuacji"

Ukraina dołączyła do UE w odmowie uznania wyników wyborów prezydenckich na Białorusi z 9 sierpnia. Kijów zamraża także kontakty z Mińskiem „do czasu ustabilizowania się sytuacji” za północną granicą.

Rosja oskarża NATO i UE

Ławrow zarzucił także NATO i Unii Europejskiej, że wypowiedzi przywódców obu organizacji na temat trwającego kryzysu politycznego na Białorusi wywierają szkodliwy wpływ na sytuację w tym kraju. „Dodatkowe napięcie wytwarzają UE i NATO, skąd można usłyszeć dość destrukcyjne oświadczenia”, ocenił minister.

„Ponadto obserwujemy aktywność Sojuszu Północnoatlantyckiego w pobliżu granic Białorusi, które są jednocześnie granicami Państwa Związkowego (Związku Białorusi i Rosji – red.), stwierdził.

Wcześniej sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg przestrzegał przed formułowaniem w kierunku Sojuszu zarzutów dotyczących rzekomego rozbudowywania oddziałów w pobliżu białoruskiej granicy czy planów interwencji zbrojnej na Białorusi. Stwierdził, że „wszelkie próby białoruskiego reżimu (…) wykorzystywania NATO jako wymówki bądź pretekstu do stosowania przemocy wobec własnego narodu są absolutnie niewłaściwe i nieuzasadnione”.

W ubiegłym tygodniu wezwał natomiast Rosję, by ta nie ingerowała w wewnętrzne sprawy Białorusi, podkreślając, że obywatele mają prawo do samodzielnego decydowania o swojej przyszłości.

Przywódcy wszystkich państw UE zgodzili się natomiast co do konieczności zatwierdzenia sankcji przeciwko białoruskim władzom za fałszerstwa wyborcze i brutalną pacyfikację opozycyjnych protestów. Jak poinformował w poniedziałek (31 sierpnia) rzecznik Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych Peter Stano, trwają już prace nad przygotowaniem listy osób, które zostaną objęte sankcjami.

Stoltenberg: Białoruskie władze nie powinny wykorzystywać NATO jako pretekstu do tłumienia protestów

Przed spotkaniem ministrów obrony UE w Berlinie szef NATO zaapelował o powtórne wybory na Białorusi, a także o wszczęcie śledztwa w sprawie otrucia Aleksieja Nawalnego.

W planach następne spotkania białorusko-rosyjskie

Siergiej Ławrow poinformował, że już następnego dnia (3 września) do Mińska uda się premier Michaił Miszustin. W najbliższych tygodniach w Moskwie ma natomiast dojść do pierwszego od wyborów na Białorusi spotkania prezydentów obu państw: Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki.

Minister przekazał także, że strona rosyjska na razie „nie widzi sensu” spotykania się z rosyjską opozycją ani członkami Rady Koordynacyjnej, uważaną przez Rosję za działającą wbrew białoruskiemu prawu. Stwierdził przy tym, że wielu członków Rady Koordynacyjnej to osoby opowiadające się za zerwaniem przez Białoruś „stosunków kulturowych” z Rosją.