Koronawirus: Coraz gorsza sytuacja w Ameryce Południowej, ale w dwóch krajach radzą sobie z wirusem

Paragwaj i Urugwaj w przeciwieństwie do innych państw Ameryki Południowej radzą sobie w walce z pandemią koronawirusa.

Paragwaj i Urugwaj w przeciwieństwie do innych państw Ameryki Południowej radzą sobie w walce z pandemią koronawirusa. / Na zdjęciu chłopiec, który uczestniczy w ceremonii zaprzysiężenia prezydenta Urugwaju José Mujici w 2010 r. Wymalowane kolory na jego policzkach odnoszą się do symboli Frente Amplio (Szerokiego Frontu) - koalicji ugrupowań lewicowych, z których wywodził się prezydent w latach 2010-2015 r. / Zdjęcie via unsplash

Kilka państw Ameryki Południowej należy do głównych ognisk koronawirusa SARS-CoV-2 na świecie, ale podczas gdy Brazylia, Chile czy Peru każdego dnia notują kolejne tysiące zakażonych wirusem lub zmarłych w wyniku powikłań związanych z COVID-19, Paragwaj i Urugwaj dzielnie stawiają czoła pandemii. Na czym polega tajemnica ich sukcesu?

 

 

Statystyki Paragwaju i Urugwaju w zestawieniu z sąsiadami wyglądają – to może nie najwłaściwsze słowo w tym kontekście – imponująco.

Podczas gdy Brazylia (1,6 mln zakażeń od początku pandemii), Peru (ponad 300 tys.), Chile (prawie 300 tys.) są w pierwszej dziesiątce państw najmocniej doświadczonych koronawirusem, już dawno prześcigając pod tym względem Hiszpanię (Chile niewiele brakuje) i Włochy, w Paragwaju i Urugwaju odnotowano od początku pandemii odpowiednio około 2,5 tys. zakażeń oraz około 1 tys.

Tyle w Brazylii przybywa w ciągu 2-3 godzin. To o tyle zaskakujące, że Paragwaj nie należy do tuzów nawet w skali południowoamerykańskiego kontynentu. A przecież mamy do czynienia z państwami, które sąsiadują z Brazylią – centrum pandemii w Ameryce Południowej. Jednak w obu krajach udało się opanować rozprzestrzenianie się koronawirusa.

„Zarówno w przypadku Urugwaju, jak też Paragwaju największego zagrożenia upatruje się w bliskim sąsiedztwie z Brazylią, w której pandemia rozprzestrzenia się na nieoczekiwaną skalę. W obu krajach dużym wyzwaniem jest też zachowanie zasad dystansowania społecznego, które mocno kontrastuje z latynoamerykańską naturą Urugwajczyków i Paragwajczyków. Naturalnym, silnie utrwalonym w kulturze sposobem powitania są pocałunki i uściski, a dzielenie się tykwą z yerba mate i  mrożonym tereré, które pije się przez tę samą metalową słomkę w kręgu przyjaciół, jest głęboko zakorzenionym rytuałem i niemal narodową tradycją”, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl Joanna Gocłowska-Bolek latynoamerykanistka z Ośrodka Analiz Politologicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Kluczem do sukcesu stała się więc rezygnacja z picia mate i tereré?

Hongkong. Z półek znikają książki prodemokratycznych autorów / Meksyk odgradza się od USA / Rafał Trzaskowski zaprasza na "debatę" do Leszna // Europa i świat w skrócie

Hongkong. Prawo o bezpieczeństwie przyczyni się do wprowadzenia cenzury? Meksyk odgradza się od USA. Ostatni weekend kampanii prezydenckiej w Polsce. Kandydaci wolą konferencje od debat – Informacje z Europy i świata.

Koronawirus w Paragwaju: Chłopak z tatuażem

Instytut Systemów Złożonych w Nowej Anglii (NECSI) współtworzony przez Uniwersytety Harvarda, Kalifornijski oraz Massachusetts Institute of Technology, który zajmuje się analizą danych na temat pandemii, umieszcza Urugwaj (dane z 5 lipca) na liście państw, które wygrywają walkę z pandemią. Paragwaj był przez NECSI klasyfikowany w ten sam sposób przez pierwsze dwa miesiące pandemii i dopiero niedawno umieszczono go wśród państw, które „powinny podjąć pewne działania”. Powodem jest odnotowywanie w ostatnich dniach kilkudziesięciu przypadków zakażeń koronawirusem dziennie.

W Paragwaju, kraju o powierzchni odpowiadającej wielkości Niemiec, zamieszkiwanym przez 7 mln osób, przez miesiąc do 15 czerwca nie stwierdzono żadnego zgonu związanego z chorobą COVID-19. Jak dotąd z tego powodu w kraju zmarło 20 osób. Potwierdzono 2427 zakażeń, z czego 1241 jest aktywnych. Działania paragwajskiego rządu pozytywnie ocenia Panamerykańska Organizacja Zdrowia (PAHO), regionalny oddział Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Paragwajskie Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że z modeli matematycznych wynika, że restrykcje wprowadzone na czas pandemii pozwoliły uniknąć śmierci co najmniej 15 tys. osób.

W Paragwaju twarzą walki z koronawirusem jest Guillermo Sequera. Ten 40-letni lekarz, z doświadczeniem w pracy m.in. w Mozambiku, gdzie pracował na rzecz opanowania gruźlicy, od 2018 r. szef krajowego Instytutu Nadzoru Zdrowotnego (Director General de Vigilancia de la Salud), codziennie występował w mediach informując rodaków o postępach w walce z koronawirusem SARS-CoV-2. Sequera oraz minister zdrowia Julio Mazzoleni wykonali ogromny wysiłek, także w zakresie informowania społeczeństwa, a ich starania zostały zauważone i docenione, czasami w ekstrawagancki sposób, jak poprzez tatuaż wykonany przez pewnego młodego Paragwajczyka z podobizną ministra. 

Kubańska "biała armia" lekarzy na ratunek Włochom

Rząd w Hawanie skierował do epicentrum koronawirusa w północnych Włoszech 52 doświadczonych medyków. Skąd wzięła się kubańska „armia w kitlach”?

Paragwaj: Fatalistyczne prognozy i tropikalna choroba

Pierwsze szacunki dotyczące rozwoju epidemii w Paragwaju wcale nie były pozytywne. Wynikało z nich, że z powodu słabego systemu opieki zdrowotnej należy spodziewać się co najmniej kilkunastu tysięcy zgonów powiązanych z COVID-19. Tym bardziej, że Paragwaj nadal zmaga się z dengą – tropikalną chorobą wywoływaną przez wirusa przenoszonego przez niektóre gatunki komarów. Typowymi objawami dla dengi są gorączka, silne bóle głowy, mięśni i stawów oraz charakterystyczna wysypka. Na dengę nie ma szczepionki, a wirus dotarł w styczniu br., a więc tuż przed pandemią koronawirusa, do Pałacu Prezydenckiego. Pod koniec stycznia poinformowano, że prezydent Mario „Marito” Abdo Benítez jest zakażony. WHO szacuje, że rocznie wirusem wywołującym chorobę zakaża się od 100 do 400 mln osób na świecie.

Doświadczenia związane z dengą oraz uważne obserwowanie sytuacji epidemiologicznej na świecie przyczyniły się do podjęcia przez władzę szybkich decyzji. Już 5 lutego, gdy w Europie nie traktowano informacji z Wuhan wystarczająco poważnie, władze z obawy przed wirusem zdecydowały się na zamknięcie granic dla obywateli Chin. To o tyle łatwiejsze, że Paragwaj uznaje Tajwan. Pierwszy przypadek nowego koronawirusa potwierdzono zaś 6 marca u 32-letniego Paragwajczyka, który wrócił z Ekwadoru. Władze zareagowały bardzo szybko i już 9 marca zdecydowano o odwołaniu zajęć w szkołach, imprez masowych i zamknięciu granic. W trzy dni po wykryciu pierwszego przypadku. Dla porównania dzień wcześniej w Europie organizowano jeszcze np. ponad 100 tys. demonstrację z okazji Dnia Kobiet w Madrycie czy prowadzono bogate życie towarzyskie w alpejskich kurortach.

Z szacunków Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) wynika, że w Paragwaju w 2018 r. około 24 proc. osób żyło w ubóstwie, z czego 4,8 proc. w skrajnej biedzie. To mniej niż w 2007 r. – 45,3 proc., ale to wciąż znaczne liczby, a jak pokazują przykłady z innych państw, koronawirus najwięcej szkód wywołuje wśród najbiedniejszych społeczności. Oxfam zaliczył w 2016 r. Paragwaj do państw, w których podział ziemi należy do najmniej sprawiedliwych na świecie, a około 90 proc. ziemi należy do około 12 tys. wielkich właścicieli. Na pozostałe 10 proc. przypada około 280 tys. właścicieli.

Dodatkowo Paragwaj zaliczany jest do państw o największym stopniu skorumpowania. Według najnowszego Indeksu Zdolności Zwalczania Korupcji (CCC Index) przygotowanego na zlecenie Rady Ameryk wynika, że spośród 15 państw Ameryki Południowej oraz Karaibów, Paragwaj sklasyfikowano na 12 miejscu, tuż przed Wenezuelą i Boliwią, gdzie trudno o stabilność z przyczyn politycznych. Korupcja – określana mianem wirusa niszczącego kraj – dała o sobie znać także w trakcie pandemii przy okazji zakupów sprzętu medycznego, ale to akurat problem nie tylko południowoamerykański.

Pax koronawirus: Czy nie ma wojen w czasie pandemii?

Sekretarz generalny ONZ António Guterres zaapelował w marcu o zaprzestanie działań zbrojnych na świecie z powodu pandemii koronawirusa. Z jakim skutkiem?

Urugwaj i koronawirus: Oaza spokoju na wzburzonym morzu

Na przeciwnym biegunie w rankingach dotyczących korupcji znajduje się Urugwaj, od dawna określany mianem „Szwajcarii Ameryki Południowej”. Zamieszkany przez około 3,5 mln osób Urugwaj na świecie słynie m.in. z utalentowanych piłkarzy, liberalnego podejścia do marihuany – od kilku lat legalnie sprzedawanej w aptekach. Komisja Europejska wpisała na początku lipca Urugwaj, jako jedyne państwo z kontynentu, na listę kilkunastu krajów bezpiecznych epidemicznie.

Bez wątpienia na korzyść Urugwaju działa stosunkowo niewielkie, jak na Amerykę Południową terytorium – 176 265 km 2 (Białoruś ma 207 tys. km 2), zamieszkiwane przez stosunkowo małą populację. Z drugiej strony Urugwajczycy zamieszkują przeważnie miasta, a aglomeracja Montevideo – stolicy kraju – skupia prawie połowę mieszkańców. Dodatkowo struktura demograficzna nie premiuje tego kraju – ponad 14 proc. mieszkańców ma więcej niż 65 lat, a około 21 proc poniżej 15 lat (dane z 2018 r.). To statystyki podobne do Włoch z 2015 r. 

„Kluczem do sukcesu okazało się wprowadzenie ograniczeń, mających na celu zapobieganie rozprzestrzeniania się pandemii niemal natychmiast po potwierdzeniu pierwszych przypadków zakażeń, jak też masowe testowanie. Od 13 marca, gdy koronawirus pojawił się w Urugwaju, przy tak intensywnym testowaniu odnotowano dotąd zaledwie 956 pozytywnych przypadków. Wysoki poziom opieki zdrowotnej, dostępność miejsc w szpitalach i ogólny wysoki poziom rozwoju gospodarczego wpłynęły na bardzo niską śmiertelność – dotąd zarejestrowano zaledwie 28 zgonów wywołanych COVID-19″, analizuje Joanna Gocłowska-Bolek.

Od początku pandemii w Urugwaju przeprowadzono ponad 71 tys. testów. To ponad 20 tys. testów na 1 mln mieszkańców. W kraju, jak wszędzie na świecie, próbuje się śledzić kontakty potencjalnie zakażonych koronawirusem i izolować potwierdzone przypadki. Jednak być może o sukcesie stanowi także niemal powszechny dostęp do opieki zdrowotnej – ewenement na skalę kontynentu. W kraju, inaczej niż w sąsiednich państwach, nie wprowadzono także żadnych prawnych ograniczeń w przemieszczaniu się, chociaż zamknięto szkoły i państwowe urzędy. W Urugwaju, podobnie jak w Paragwaju, postawiono na proaktywne kontakty władz z obywatelami, dostęp do informacji oraz stosowanie masek ochronnych w przestrzeni publicznej.

Bangladesz: Głód i nędza zamiast szycia "naszych" ubrań

Z powodu pandemii koronawirusa miliony osób w Bangladeszu, drugim na świecie eksporterze odzieży, są narażone na utratę pracy i pogorszenie warunków życia

Ameryka Południowa: Po wirusie głód i nędza

Koronawirusowe statystyki znalazły potwierdzenie w analizie przeprowadzonej przez firmę konsultingową Trespuntozero na temat zarządzania kryzysem w Ameryce Południowej. Z badania wynika, że najwyższym wskaźnikiem zaufania cieszą się prezydenci Urugwaju Luis Lacalle Pou (77,8 proc.) oraz Paragwaju – 76,7 proc. Sondaż przeprowadzono na grupie 10 tys. osób w Argentynie, Chile, Dominikanie, Ekwadorze, Kolumbii, Kostaryce, Meksyku, Paragwaju, Peru, Urugwaju. Respondenci zapytani o najgorzej zarządzane państwo w regionie bez wahania wskazali Brazylię. 

Według niedawnych prognoz Banku Światowego gospodarka regionu i państw basenu Morza Karaibskiego skurczy się o rekordowe 7,2 proc. w 2020 r., ale akurat w przypadku Paragwaju i Urugwaju są nadzieje na szybkie odbicie po tegorocznym spowolnieniu – odpowiednio o 2,8 proc. oraz 3,7 proc. Jednak już w 2021 oba państwa powinny osiągnąć ponad 4,2 proc. wzrost gospodarczy. Na tle Ameryki Łacińskiej, wzrost PKB o 2,8 proc. w 2021 r., to co najmniej przyzwoite prognozy.

To ważne, ponieważ Międzynarodowa Organizacja Pracy (ILO) szacuje na 47 mln liczbę miejsc pracy (liczonych jako suma utraconych roboczogodzin) która może zniknąć w Ameryce Południowej z powodu kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią. Za tym podążą głód i większe ubóstwo.

W niedawnej rozmowie z kolumbijskim „El Espectador” Martín Caparrós, autor głośnego Głodu, powiedział że „pożytkiem” z pandemii koronawirusa będzie podkreślenie tego, co zawsze próbowaliśmy ukryć: istnienia milionów osób na świecie, które nie mają na co dzień dostępu do odpowiednich racji żywnościowych.

Ale to chyba marne pocieszenie, jeżeli nie uda im się pomóc?