Starcia na granicy indyjsko-chińskiej. Zginęło co najmniej 20 żołnierzy

Premier Indii Narendra Modi, fot. World Economic Forum [Flickr]

Premier Indii Narendra Modi, fot. World Economic Forum [Flickr]

20 indyjskich żołnierzy zginęło we wtorek w starciach z chińskimi siłami. Zajście miało miejsce na spornym terenie w Dolinie Galwan, która znajduje się na terytorium kontrolowanego przez Indie Kaszmiru.

 

Pierwotnie Indie podawały doniesienia o trzech ofiarach śmiertelnych. We wtorek po południu liczba zabitych została zweryfikowana – podano bowiem, że 17 ciężko rannych żołnierzy indyjskich również poniosło śmierć. Strona chińska nie poinformowała o żadnych ofiarach po swojej stronie, choć Indie początkowo donosiły, że obie strony poniosły straty. Zdaniem „Times of India” ciężko rannych i zabitych Chińczyków ma być 43.

Eskalacja wieloletniego konfliktu jest kolejnym niestabilnym elementem w relacjach Chin ze światem zewnętrznym. Oprócz starcia z Indiami, Chiny zaostrzyły ostatnio retorykę wobec Tajwanu oraz Hongkongu i prowadzą politykę militaryzacji wysepek na Morzu Południowochińskim. Indie – jako największe państwo azjatyckie po Chinach – są w naturalny sposób rywalem Pekinu w walce o wpływy na kontynencie.

Na początku czerwca premier Indii Narendra Modi rozmawiał z prezydentem USA Donaldem Trumpem na temat napiętej sytuacji na granicy chińsko-indyjskiej. Wcześniej bowiem Trump oferował, że może odgrywać rolę mediatora między oboma państwami. Propozycję tę Indie odrzuciły.

Global Peace Index: Islandia na czele rankingu, Polska 29. Konflikty kosztują świat 10% PKB

Z najnowszego Global Peace Index przygotowanego przez Instytut Gospodarki i Pokoju wynika, że wpływ przemocy na światową gospodarkę sięga już 10 proc. globalnego PKB.

Częste starcia

To nie pierwsze starcia wojsk obu państw w okolicach spornej granicy wysoko w Himalajach, ale pierwsze od co najmniej 45 lat, w którym pojawiły się ofiary śmiertelne. „Sytuacja jest niezwykle poważna i na pewno uniemożliwi dalszy dialog, jeżeli w ogóle jakiś dotychczas miał miejsce”, twierdzi cytowany przez Al-Jazeerę generał armii indyjskiej Deependra Hooda, który w przeszłości dowodził oddziałami na północy kraju.

Wtorkowe (16 czerwca) zdarzenie rozegrało się w miejscu, gdzie spotyka się terytorium o nazwie Ladakh, które jest częścią prowincji Jammu Kaszmir (ta znajduje się pod zarządem indyjskim) z terytorium Aksai Chin, które jest zarządzane przez Chiny. Ladakh od Aksai Chin oddziela tzw. linia rzeczywistej kontroli (ang. Line of Actual Control). Istnieje ona mniej więcej od 1959 r., a utrwalona została po wojnie indyjsko-chińskiej z 1962 r.

Indie twierdzą, że Aksai Chin, które zajmuje powierzchnię porównywalną z woj. mazowieckim, jest częścią Kaszmiru, a więc powinno należeć do nich. Tymczasem terytorium to jest administrowane przez Chiny, które uważają, że jest ono ich własnością, a Indie nie mają prawa ingerować w wewnętrzne sprawy Pekinu. Od czasu zajęcia Kaszmiru i zniesienia jego przywilejów przez Indie w 2019 r. wzrosła aktywność Chin na spornej granicy. Pekin słyszał bowiem słowa indyjskiego ministra spraw wewnętrznych, który mówił wówczas, że jego kraj gotowy jest przelać krew zarówno za Kaszmir, jak i za Aksai Chin.

Wydarzenia ostatnich miesięcy to jednak tylko najnowsza odsłona dużo starszego konfliktu. Od wielu lat – a szczególnie intensywnie po wojnie 1962 r. – mają miejsce drobne potyczki graniczne. Do takowych dochodziło np. w 1987, gdy jednak obyło się bez rozlewu krwi, lub ostatnio w 2017 r., gdy również skończyło się na paru rannych osobach.

Tym razem jednak było inaczej. Strona chińska twierdzi, że indyjscy żołnierze dwukrotnie przekroczyli linię rzeczywistej kontroli i sprowokowali starcie. Indie twierdzą zaś, że to chińscy żołnierze przekroczyli granicę w trzech miejscach i zaczęli rozbijać własne posterunki. Chińczycy mieli zignorować wezwania do opuszczenia terytorium, co spotkało się z reakcją żołnierzy indyjskich.

Obie wersje trudno zweryfikować, ponieważ na niektórych odcinkach linii rzeczywistej kontroli trudno stwierdzić, gdzie dokładnie przebiega granica. Nie ułatwiają tego przeszkody terenowe, a niepokojom wśród personelu wojskowego sprzyjają trudne warunki atmosferyczne i temperatura nieprzekraczająca 0 stopni.

Trump potwierdza. USA wycofają część żołnierzy z Niemiec

Prezydent USA potwierdził, że Waszyngton zredukuje liczbę stacjonujących w Niemczech żołnierzy do 25 tys. Donald Trump po raz kolejny wytknął przy tym Berlinowi, że za mało wydaje na obronność

Jakie konsekwencje?

Zdaniem wielu ekspertów podobne starcia mogą mieć bardzo poważne konsekwencje dla stabilności regionu. Zarówno Indie, jak i Chiny są mocarstwami atomowymi, a w dodatku tuż za zachodnią granicą Indii położony jest Pakistan – również państwo, które posiada broń atomową, a w dodatku pozostaje wrogiem Indii i sojusznikiem Chin.

Bezpośrednio po samym zajściu władze chińskie i indyjskie zgodziły się na deeskalację napięć i odstąpiły od oskarżania drugiej strony o wywołanie konfliktu.

Nie jest to jednak koniec nieporozumień, bowiem potyczki graniczne są już stałym elementem krajobrazu strategicznego w relacjach między oboma państwami. W dodatku Indie postrzegają Chiny jako głównego konkurenta w regionie Oceanu Indyjskiego i w tym celu nawiązują współpracę z państwami regionu – Australią, Wietnamem czy Singapurem – ale i Francją czy USA. Chiny postrzegają te kroki jako wrogie i uważają, że to nieadekwatna odpowiedź na wzrost ich potęgi, który, jak twierdzą, odbywa się pokojowo.

Sporna granica wysoko w Himalajach daje więc obu stronom okazję do „symbolicznych zwycięstw”, które nie przechylają szali rywalizacji na jedną ze stron, ale mogą wzmocnić pozycję i wizerunek jednego z nich wśród pozostałych krajów regionu.

To jednak nie pozostaje bez konsekwencji, biorąc pod uwagę zmiany zachodzące w regionie – przybierający na sile nacjonalizm hinduski w Indiach oraz coraz większą asertywność chińskiej polityki zagranicznej wobec Tajwanu, Hongkongu czy państw na Morzu Południowochińskim. Każdy kolejny konflikt może więc potencjalnie przyczynić się do tego, że sytuacja wymknie się spod kontroli.

Ukraina członkiem Programu Rozszerzonych Możliwości NATO

Współpraca Ukrainy z NATO wkracza na nowy poziom. Kraj przystąpił do Programu Rozszerzonych Możliwości Sojuszu.

Wojna w 1962 r.

Do wojny na tle sporów granicznych między Indiami a Chinami doszło w 1962 r. Wybuchła ona głównie na tle nieporozumień wokół ustalenia wspólnej granicy (m.in. właśnie w obszarze Doliny Galwan, gdzie we wtorek rozegrały się tragiczne wydarzenia), ale przyczynił się do niej szereg innych czynników. Chińczyków mocno kłuło w oczy np. schronienie, którego Indie udzieliły Dalajlamie po powstaniu w Tybecie w 1959 r. Od tego czasu Indie prowadziły też systematyczną politykę patrolowania spornych terenów, a że obie strony nie potrafiły wyjaśnić nieporozumień na drodze dyplomatycznej, 20 października 1962 r. chińskie oddziały weszły na terytorium Indii.

Wojna trwała niewiele ponad miesiąc. Chiny zdołały zająć niewielką część terytorium po indyjskiej stronie granicy, ale ze względu na trudne warunki (walki odbywały się na wysokości ponad 4 tys. metrów) oraz presję ze strony ZSRR oraz USA, wojna zakończyła się po miesiącu i nie przyniosła zdecydowanego rozstrzygnięcia żadnej ze stron. Zginęło ponad 700 żołnierzy chińskich i ponad tysiąc indyjskich.

Chiny ogłosiły zwycięstwo i stwierdziły, że „dały Indiom nauczkę”. Indie zaś nie uznały się za pokonane, ale władze doszły do wniosku, że wojna obnażyła ich słabość militarną, a armia wymagała poważnych reform. Zaprzestano więc wysuniętych patroli na spornej granicy – po wojnie Indie skupiły się na rozwoju własnego przemysłu obronnego i rozwoju możliwości obronnych. Zaowocowało to m.in. zwycięstwem w wojnie z Pakistanem w 1971 r.