Hongkong: Prawybory „nielegalne” według chińskich władz. Zagłosowało kilkaset tysięcy osób

Kolejki do głosowania w Hongkongu (źródło: @Joshua Wong / Twitter.com)

W sobotę i niedzielę setki tysięcy osób wzięły udział w prawyborach w Hongkongu. Wyłonieni kandydaci będą reprezentowali stronę „demokratyczną” podczas wrześniowych wyborów do Rady Legislacyjnej. Chiny orzekły, że głosowanie było nielegalne oraz oskarżyły organizatorów o antypaństwowe działania.

 

 

Ponad 600 tys. mieszkańców Hongkongu zdecydowało się, pomimo zakazu zgromadzeń, zagłosować w prawyborach, które formalnie nie są częścią wrześniowych wyborów. Wyniki miały wskazać, którzy kandydaci są najsilniejsi. Opozycji w Hongkongu zależy na uniknięciu dzielenia głosów podczas wrześniowych wyborów do Rady Legislacyjnej – jednoizbowego parlamentu.

Wysoka frekwencja w wyborach może być wyrazem protestu przeciwko restrykcyjnemu prawu o bezpieczeństwie, które weszło w życie 1 lipca. Pozwala ono karać obywateli Hongkongu za wszelkie „antypaństwowe” działania: działalność separatystyczną, wywrotową, terrorystyczną oraz kolaborację z rządami innych państw.

Chiny uchwaliły kontrowersyjne prawo ws. Hongkongu

Przywódca ChRL Xi Jinping podpisał ustawę dotyczącą bezpieczeństwa Hongkongu. Nowe prawo wywołało sprzeciw USA, NATO i UE.

Hongkong: Walka o większość w parlamencie

Uzyskanie przez demokratów większości, czyli co najmniej 36 miejsc w 70-osobowej Radzie Legislacyjnej, umożliwiłoby blokowanie propekińskiej części rządu. Jednak pomimo ogromnego zaangażowania społeczeństwa, nie wiadomo, czy prawybory zostaną uznane. Antony Dapiran, prawnik i pisarz analizujący sytuację w Hongkongu przewiduje, że Pekin zdyskwalifikuje kandydatów startujących w prawyborach.

Najwyższy przedstawiciel Pekinu – rzecznik biura łącznikowego w Hongkongu – ocenił, że Benny Tai, organizator wyborów oraz lider „ruchu parasolowego” w 2014 r. chce doprowadzić do „kolorowej rewolucji”.

Według niego liderzy grup opozycyjnych, z pomocą zagranicznych sił, organizują prawybory, które są „poważną prowokacją” wobec obecnego systemu wyborczego. Prawybory mają bowiem przyczynić się do zachwiania uczciwości i sprawiedliwości wyborów do Rady Legislacyjnej.

Gubernator Hongkongu Carrie Lam zapowiedziała, że działania demokratów mogą być przykładem działań antypaństwowych, a w sprawie zostanie wszczęte dochodzenie. CNN podaje, że Tai’owi, jeżeli zostanie uznany za winnego kolaboracji z innymi państwami, grozi od 10 lat więzienia do nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

Benny Tai, ocenił, że społeczeństwo dokonało w weekend cudu oraz przewiduje, że we wrześniowych wyborach demokraci mogą zdobyć nawet 45 miejsc w Radzie Legislacyjnej. Zaznacza jednak, że obywatele powinni być przygotowani na każdą reakcję ze strony Pekinu.

Hongkong: Zamieszki po wprowadzeniu ustawy o bezpieczeństwie. Są pierwsi zatrzymani na mocy nowego prawa

W Hongkongu znów doszło do ulicznych zamieszek. Wybuchły one po protestach przeciw narzuconej dawnej brytyjskiej kolonii przez Pekin nowej ustawie o bezpieczeństwie. Doszło już do pierwszych zatrzymań na mocy nowego prawa.

Restrykcyjne prawo o bezpieczeństwie

Zarówno władze Chin jak i pro-pekińscy przedstawiciele Hongkongu zapewniają, że prawo odnosi się tylko do ekstremalnych przypadków. Według nich, wprowadzenie go pomoże w ustabilizowaniu obecnej sytuacji.

Jednak już pierwszego dnia po wprowadzeniu przepisów aresztowano kilka osób za noszenie niepodległościowej flagi. Z bibliotek usunięto książki napisane przez demokratycznych działaczy, a w szkołach zakazano śpiewania hymnu ruchu demokratycznego oraz wygłaszania politycznych sloganów.

Wprowadzenie prawa spotkało się z ostrą krytyką zachodnich krajów. Unia Europejska oświadczyła wczoraj (13 lipca), że pracuje nad odpowiedzią, która uderzy w Pekin. Australia zawiesiła porozumienie o ekstradycji zawarte z Chinami. Wcześniej podobne działania podjęła Wielka Brytania, która zaoferowała wizy 3 milionom mieszkańców Hongkongu.