Górski Karabach: Rozejm przerwany, znów wymiana ognia między Ormianami a Azerami

Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew, źródło: President.az/The Presidential Press and Information Office's of Azerbaijan (CC BY 4.0)

Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew, źródło: President.az/The Presidential Press and Information Office's of Azerbaijan (CC BY 4.0)

Kolejny incydent zbrojny w rejonie Górskiego Karabachu. Armenia i Azerbejdżan wzajemnie oskarżają się o jego sprowokowanie. Tymczasem na defiladzie zwycięstwa w Baku prezydent Azerbejdżanu sugerował kolejne roszczenia terytorialne wobec Armenii.

 

Rozejm w Górskim Karabachu trwa od miesiąca. Wcześniej przez półtora miesiąca miały miejsce intensywne walki o ten sporny między Armenią a Azerbejdżanem rejon. W wyniku udanej ofensywy Azerów, Ormianie musieli oddać pod ich kontrolę sporą część zajmowanych dotąd terytoriów, choć utrzymali kontrolę m.in. nad karabaską stolicą – Stepanakertem.

Rosjanie mają pilnować porządku w Górskim Karabachu

Rozejm między władzami w Erywaniu i Baku pomogła wynegocjować Rosja. Strony zgodziły się także, aby rosyjskie wojska (w liczbie 2 tys. żołnierzy) utrzymywały drożność i bezpieczeństwa tzw. korytarza laczyńskiego czyli obszaru, który pozwoli zachować lądowe połączenie między Armenią a Górskim Karabachem.

Obie strony konfliktu wciąż jednak utrzymują swoje wojska w stanie najwyższej gotowości, a sytuacja jest napięta. Obecna wymiana ognia to jednak najpoważniejszy incydent od listopada. Strona armeńska poinformowała o tym, że rannych zostało trzech jej żołnierzy. Ich stan ma być stabilny. O dokonanie ostrzału oskarżono zaś wojska Azerbejdżanu.

Strona azerska oświadczyła zaś, że to Ormianie zaatakowali pierwsi i ostrzelali Azerów w okolicy miejscowości Hadrut. W czasie pierwszej wojny w Górskim Karabachu na początku lat 90. XX wieku miasto zajęli Ormianie, ale w październiku 2020 odbili je Azerowie.

Walki w Górskim Karabachu wstrzymane. Nocne porozumienie podpisane przy udziale Rosji

Azerbejdżan świętuje, w Armenii zamieszki, a rosyjskie wojska instalują się na azersko-ormiańskiej linii kontaktu.

Prezydent Turcji gościem defilady w Azerbejdżanie

Najnowszy konflikt o Górski Karabach kosztował życie ok. 5 tys. osób. Zakończył się rozejmem powszechnie jednak uznanym za zwycięstwo Azerbejdżanu, ponieważ odebrał on część terytorium kontrolowanego dotąd przez karabaskich Ormian. Azerowie od zakończenia wojny świętują, zaś w Armenii trwają antyrządowe protesty i gorączkowe rozliczanie winnych porażki.

Tymczasem w Baku odbyła się w ostatni czwartek (10 grudnia) defilada zwycięstwa. Gościem honorowym prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa był prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan. Turcja wsparła mocno Azerów w wojnie z Ormianami. Dostarczyła m.in. uzbrojenie i prawdopodobnie także doradców wojskowych.

W defiladzie w stolicy Azerbejdżanu wzięło udział trzy tysiące wojskowych i ok. 150 jednostek sprzętu wojskowego. Według rosyjskiego portalu Meduza.io w paradzie uczestniczyli również tureccy żołnierze.

Podczas defilady pokazano także instalację stworzoną z tablic rejestracyjnych zdjętych ze zdobytych ormiańskich pojazdów. Było to nawiązanie do pierwszej wojny o Górski Karabach, po której defiladę zwycięstwa urządzili Ormianie, prezentując azerskie tablice rejestracyjne.

Armenia: Opozycja żąda dymisji premiera

Sytuacja polityczna w Armenii staje się coraz bardziej napięta.

Alijew: Erywań to historyczne terytorium Azerbejdżanu

Najwięcej emocji wzbudziło jednak przemówienie Alijewa. Prezydent Azerbejdżanu stwierdził bowiem nie tylko, że jego kraj „w czasie 44-dniowej wojny zakończył okupację swoich ziem, przywrócił sprawiedliwość i prawo międzynarodowe”, ale również sugerował kolejne roszczenia terytorialne wobec Armenii, obejmujące nie tylko tereny, które Ormianie wzięli pod kontrolę po wojnie sprzed trzech dekad. Wspomniał nawet o obecnej stolicy Armenii.

„Erywań jest naszym historycznym terytorium, i my, Azerowie, powinniśmy wrócić na te historyczne ziemie. To nasz cel polityczny i strategiczny, do którego powinniśmy się stopniowo zbliżać” – oświadczył Alijew.

Historycznymi ziemiami Azerbejdżanu prezydent tego kraju nazwał także największe jezioro  Kaukazu, czyli Sewań, nazywając je po azersku jeziorem Gojcze, oraz region Zamgezur. Podkreślił też, że powinien się o tym dowiedzieć cały świat. Słowa te wywołały oburzenie w Armenii.