Górski Karabach: Armenia wzywa ochotników na front

Zardzewiały, porzucony przez wycofującą się armię Azerbejdżanu pojazd opancerzony na tle miasta Agdam niemal całkowicie wyludniowego po tym, jak wypędzono z niego po wojnie o Górski Karabach prawie 150 tys. zamieszkujących je Azerów, źródło: Wikipedia/fot. Joaoleitao (CC BY-SA 3.0)

Zardzewiały, porzucony przez wycofującą się armię Azerbejdżanu pojazd opancerzony na tle miasta Agdam niemal całkowicie wyludniowego po tym, jak wypędzono z niego po wojnie o Górski Karabach prawie 150 tys. zamieszkujących je Azerów, źródło: Wikipedia/fot. Joaoleitao (CC BY-SA 3.0)

Premier Armenii Nikol Paszynian wezwał rodaków, by zgłaszali się na front. Argumentował, że tylko w ten sposób będzie można uzyskać “akceptowalne” dla Ormian zakończenie konfliktu o Górski Karabach. Tymczasem wiceprezydent Turcji Fuat Oktay oświadczył że jego kraj zapewni militarne wsparcie Azerbejdżanowi, jeśli tylko władze w Baku o to poproszą.

 

“Naród ormiański tylko z bronią w ręku będzie w stanie osiągnąć akceptowalne dla siebie rozwiązanie konfliktu w Górskim Karabachu” – oświadczył wczoraj (21 października) szef rządu Armenii Nikol Paszynian. Wezwał przy tym rodaków, aby „zgłaszali się jako ochotnicy na front w celu obrony Górskiego Karabachu i Armenii przed agresją azerbejdżańsko-turecką”.

Górski Karabach: Armenia i Azerbejdżan oskarżają się o ostrzały miast i cywilów

Baku oskarżyło Erywań o to, że ostrzelano drugie co do wielkości azerbejdżańskie miasto. Władze Armenii zaprzeczają.

Fuat Oktay: Turcja zapewni militarne wsparcie Azerbejdżanowi

“Turcja nie zawaha się i wyśle swych żołnierzy oraz zapewni militarne wsparcie Azerbejdżanowi, jeśli władze w Baku wystosują taką prośbę” – zapewnił tego samego dnia turecki wiceprezydent Fuat Oktay. Podkreślił jednak, że dotychczas Ankara nie została o to poproszona.

W wywiadzie dla telewizji CNN, Oktay skrytykował Grupę Mińską OBWE, utworzoną przed laty do mediacji w konflikcie o Górski Karabach. Oskarżył  wchodzące w skład tej grupy Francję, Rosję i USA  o wspieranie Armenii zarówno politycznie, jak i militarnie, a także o to, że nie starają się rozwiązać problemu.

Paszynian: To walka o prawa naszego narodu

“Nasze dalsze działania to walka do końca w imię praw naszego narodu” –  oświadczył tego samego dnia Paszynian w wystąpieniu transmitowanym na żywo na jego oficjalnym profilu na Facebooku. Tłumaczył, że wobec stanowiska Azerbejdżanu, Ormianie nie mają wyboru i muszą stanąć do walki w obronie ojczyzny. „Obecnie Azerbejdżan nie zgadza się na nic poza kapitulacją Górskiego Karabachu” – podkreślił.

“Niezależnie od tego, co się stanie, musimy walczyć o prawa naszego narodu” – przekonywał cytowany w mediach premier Armenii. “Dzięki skutecznej organizacji tego procesu możemy osiągnąć akceptowalne dla nas rozwiązanie dyplomatyczne” – stwierdził. Zakomunikował przy tym jednak, że wszystkie “nadzieje, propozycje, myśli” o konieczności znalezienia rozwiązania dyplomatycznego “powinniśmy uznać za zakończone”.

Ostrzał miasta w Azerbejdżanie i śmierć cywilów. Koniec rozejmu na Zakaukaziu?

Co najmniej 7 osób zginęło, a 39 zostało rannych po nocnym bombardowaniu drugiego co do wielkości miasta w Azerbejdżanie – Gandży. Azerbejdżańskie władze oskarżyły o ten ostrzał Armenię.

Premier Armenii: Kompromis wymaga ustępstw z obu stron

Paszynian przypomniał, że Erewań już wielokrotnie deklarował gotowość do rozwiązania kwestii Karabachu w drodze kompromisu. “Kompromis oznacza, że w imię rozwiązania można nieco obniżyć ustaloną poprzeczkę, pod warunkiem, że druga strona także obniży własną” – przytacza wypowiedź premiera agencja Panarmenian.

Jednak według Paszyniana wszystko to, co w drodze dyplomatycznej jest do przyjęcia dla strony armeńskiej, jest nie do przyjęcia dla Azerbejdżanu, więc jego zdaniem “nie ma sensu rozmawiać o rozwiązaniu dyplomatycznym przynajmniej na tym etapie”. “Później powiem, na jakim etapie można to zrobić” – obiecał szef rządu Armenii. Przyznał jednak, że kwestia Karabachu jeszcze przez długi czas nie może mieć dyplomatycznego rozwiązania. Tymczasem – dodał Paszynian – kraj powinien walczyć.

Wcześniej prezydent Armenii Armen Sarkisjan zagroził w rozmowie z rosyjskim dziennikiem „Kommiersant”, że jego kraj uzna niepodległość Górskiego Karabachu, jeśli okaże się, że Azerbejdżan nie będzie skłonny do negocjacji. Prezydent tego kraju Ilham Alijew już w zeszłym tygodniu oświadczył co prawda, że wierzy w rozwiązanie konfliktu o Górski Karabach, ale ostrzegł jednocześnie, że armia Azerbejdżanu zajmie wszystkie regiony wokół tej enklawy, jeśli Armenia nadal będzie „działać negatywnie”.

Górski Karabach: Trwają walki, ale też dyplomatyczne starania o wstrzymanie ognia

Mediować w sporze chce Gruzja. Jaki stosunek do konfliktu ma Iran, Rosja oraz Turcja?

Walki o Górski Karabach wciąż trwają

Spór Armenii z Azerbejdżanem o Górski Karabach rozpoczął się jeszcze przed rozpadem Związku Radzieckiego, ale nasilił się tuż potem, gdy położony na terytorium Azerbejdżanu, ale zamieszkany przez Ormian, region ogłosił niepodległość. Walki o ten nieuznany na arenie międzynarodowej obszar wciąż trwają choć z różnym nasileniem.

Ostatnio rozgorzały ponownie pod koniec września, kiedy ministerstwo obrony Azerbejdżanu zapowiedziało „rozpoczęcie operacji zbrojnej na całej linii demarkacyjnej w strefie konfliktu karabaskiego w odpowiedzi na prowokacje ze strony ormiańskiej”. W obu zwaśnionych państwach wprowadzono wtedy stan wojenny i ogłoszono mobilizację.

Władze Górskiego Karabachu poinformowały wczoraj, że w walkach z siłami azerbejdżańskimi zginęło ich kolejnych 62 żołnierzy zwiększając liczbę ofiar do 834. Siły Azerbejdżanu nie informują o stratach po swojej stronie.

Nieskuteczne zawieszenie broni

Zaniepokojenie eskalacją obecnego konfliktu wyraziły NATO, OBWE i Unia Europejska, a państwa Zachodu apelowały do władz w Erywaniu i Baku o zawieszenie broni. Co prawda wprowadzenie rozejmu ogłoszono 12 października, ale nie udało się go utrzymać. Azerbejdżan zbombardował bowiem stolicę Górskiego Karabachu, Stepanakert, na co siły Górskiego Karabachu zaatakowały rakietami azerbejdżańskie miasto Gandża. Kolejny rozejm, „humanitarny”, także nie jest przestrzegany.

Zawieszenie broni w Górskim Karabachu. Jakie są szczegóły porozumienia?

Do porozumienia doszło po 10-godzinnych rozmowach szefów dyplomacji Armenii i Azerbejdżanu z udziałem strony rosyjskiej w Moskwie.

Jutro spotkanie w Waszyngtonie?

Tymczasem rządy w Erywaniu i w Baku poinformowały we wtorek (20 października), że jutro (23 października) szefowie MSZ Armenii Zohrab Mnacakanian i Azerbejdżanu Dżejhun Bajramow spotkają się w Waszyngtonie z sekretarzem stanu USA Mikiem Pompeo. W czasie tych rozmów mają podjąć próbę doprowadzenia do przerwania walk o Górski Karabach. W zeszłym tygodniu Pompeo przyznał, że Waszyngton podjął kroki dyplomatyczne w celu uzyskania trwałego rozwiązania konfliktu, i wezwał walczące strony do „wdrożenia uzgodnionych zobowiązań dotyczących zawieszenia broni”.