Górski Karabach: Armenia i Azerbejdżan oskarżają się o ostrzały miast i cywilów

Armenia, Azerbeidżan, Górski Karabach, Paszynian, Francja, Macron

Ruiny zniszczonego podczas poprzedniej wojny o Górski Karabach miasta Agdam, żródło: Flickr, fot. Goetz Burggraf (CC BY-NC-SA 2.0)

Walczące od ponad tygodnia o kontrolę nad rejonem Górskiego Karabachu Armenia i Azerbejdżan wzajemnie zarzucają sobie ostrzały miast po obu stronach granicy. Baku oskarżyło Erywań o to, że ostrzelano drugie co do wielkości azerbejdżańskie miasto. Władze Armenii zaprzeczają.

 

Władze Azerbejdżanu informują, że w sobotę (3 października) doszło do ostrzelania ogniem rakietowym 320-tysięcznego miasta Gandża na zachodzie kraju. Zginąć miał przynajmniej jeden cywil, czworo innych zostało rannych.

Górski Karabach: Trwają walki, ale też dyplomatyczne starania o wstrzymanie ognia

Mediować w sporze chce Gruzja. Jaki stosunek do konfliktu ma Iran, Rosja oraz Turcja?

Ostrzelane wojskowe lotnisko

W tym drugim co do wielkości azerbejdżańskim mieście znajdują się nie tylko ważne ośrodki przemysłowe, ale także wojskowe lotnisko, z którego startują samoloty atakujące ormiańskie instalacje wojskowe w Górnym Karabachu.

Wszystko wskazuje na to, że celem ataku było właśnie owo lotnisko, ale władze w Erywaniu zaprzeczają, że to one stoją za tym ostrzałem. „To kolejny przykład dezinformacji” – oświadczyła rzeczniczka Ministerstwa Obrony Armenii Czuczan Stepanian. I przekazała, że „nie doszło do żadnego ostrzału terytorium Azerbejdżanu z terytorium Armenii”.

Rakiety wystrzelono bowiem z terytorium separatystycznego Górskiego Karabachu. Potwierdził to prezydent tej nieuznawanej międzynarodowo republiki Arajik Harutiunian, który poinformował, że użyto do ataku samobieżnych zestawów rakietowych Smiercz i Polonez. Pierwszy z nich jest produkcji rosyjskiej, drugi – białoruskiej.

Górski Karabach obszar kontrolowany przez Ormian, ale deklarujący się jako niezależne państwo. Oficjalnie nikt tej samozwańczej republiki nie uznaje (nawet Armenia), ale w praktyce Erywań wspiera wojskowo i gospodarczo swoich pobratymców zamieszkujących obszar odebrany zbrojnie Azerbejdżanowi w latach 90. XX w.

Górski Karabach: Armenia oskarża Turcję o bezpośredni udział w walkach

Walki między Armenią a Azerbejdżanem o Górski Karabach wciąż trwają mimo międzynarodowych wezwań do wstrzymania ognia.

Górski Karabach potwierdza ostrzał azerbejdżańskich miast

Kolejne pociski miały spaść na azerbejdżańskie miasta w niedzielę (4 października). Celem ostrzału było tym razem czwarte co do wielkości miasto Azerbejdżanu  – 100-tysięczny Mingeczaur oraz przygraniczne 18-tysięczne miasto Terter.

W pierwszym z tych miast znajduje się kluczowy zbiornik wodny, a na nim duża elektrownia. Nie wiadomo jednak czy to właśnie ta instalacja była celem ataku. Ministerstwo Obrony Armenii znów zaprzeczyło, że stoi za ostrzałem, a odpowiedzialność za niego wzięły siły samoobrony Górskiego Karabachu.

„Od tej pory każde miasto na terenie Azerbejdżanu, w którym znajdują się wojskowe instalacje, może w każdej chwili zostać przez nas ostrzelane. Apelujemy do mieszkających tam cywilów, aby te miasta opuścili. Odpowiedzialność za ewentualne tragedie będzie spoczywać na władzach Azerbejdżanu, które zdecydowały o zaatakowaniu nas tydzień temu” – oświadczył Harutiunian.

Walki między Armenią a Azerbejdżanem o Górski Karabach wciąż trwają

Najpoważniejsze walki toczą się w północnej części Górskiego Karabachu chociaż ostrzeliwana jest także stolica tej samozwańczej republiki – Stepanakert.

Azerbejdżan twierdzi, że zdobył część Górskiego Karabachu

Władze Górskiego Karabachu oskarżyły natomiast Azerbejdżan, że bombardują i ostrzeliwują zamieszkanie przez cywilów miasta karabaskie, w tym stolicę tej samozwańczej republiki – 55-tysięczny Stepanakert.

W ubiegłym tygodniu spadło tam kilka bomb lotniczych i odtąd obowiązuje w nocy w Stepanakercie całkowite zaciemnienie. W weekend jednak według karabaskich władz miasto miało zostać ostrzelane amunicją kasetową, która jest zakazana przez międzynarodową konwencję z 2008 r.

Azerbejdżan i Armenia (a także m.in. Polska, USA, Chiny czy Rosja) nie są wśród 111 państw, które dotąd tę konwencję podpisały. Wiadomo o tym, że azerbejdżańskie wojsko posiada takie rozpryskujące się na wiele mniejszych ładunków pociski, a także ma produkowane przez Izrael wyrzutnie LAR-160, które można wyposażyć w pociski kasetowe.

Strona azerbejdżańska jednak zaprzecza użyciu amunicji kasetowej. Baku poinformowało zaś o zdobyciu kolejnej miejscowości w Górskim Karabachu – 3-tysięcznego miasteczka Dżyrakan i kilku otaczających je wsi.

Władze w Stepanakercie jednak temu zaprzeczyły i poinformowały, że odparły atak armii Azerbejdżanu w rejonie miasta Mathagis, o którego zdobyciu informował w sobotę (3 października) azerbejdżański prezydent Ilham Alijew. Na wieść o tym mieszkańcy Baku wystrzeliwali fajerwerki i trąbili klaksonami.

Armenia i Azerbejdżan znów walczą o Górski Karabach

Wieloletni konflikt między Armenią a Azerbejdżanem o Górski Karabach przyniósł wczoraj kolejne ofiary, wśród których są najprawdopodobniej również cywile. Oba kraje oskarżają się wzajemnie  o eskalację napięcia i w obu wprowadzono stan wojenny.

Macron próbował mediować

Tymczasem społeczność międzynarodowa nie ustaje w wysiłkach na rzecz rozpoczęcia armeńsko-azerbejdżańskich rozmów o zawieszeniu broni. W weekend mediować próbował prezydent Francji Emmanuel Macron, który zadzwonił zarówno do Alijewa, jak i premiera Armenii Nikola Paszyniana.

Obaj jednak odrzucili propozycję bezpośrednich rozmów. Alijew oświadczył, że rozmowy pokojowe będą możliwe dopiero wtedy, gdy Armenia przedstawi harmonogram wycofywania się z Górskiego Karabachu, zaś Paszynian określił walki z Azerbejdżanem wojna na miarę armeńsko-tureckich starć z początku XX wieku.

Francja, obok USA i Rosji, jest krajem koordynującym działania powołanej w 1992 r. Grupy Mińskiej OBWE, która próbuje uregulować konflikt o Górski Karabach. W skład tej grupy wchodzą jeszcze Niemcy, Białoruś, Włochy, Portugalia, Holandia, Szwecja, Finlandia oraz Armenia i Azerbejdżan.

Z powodu sprzeciwu tych dwóch ostatnich krajów od początku obecnej odsłony konfliktu o Górski Karabach nie udał się jeszcze zorganizować spotkania Grupy Mińskiej. W trakcie ponad tygodnia walk potwierdzono już śmierć przynajmniej 230 osób, w tym przynajmniej kilku cywilów.