Eskalacja napięcia w Libii wywoła nową falę migracyjną do Europy?

Wojna domowa w Libii, źródło: Flickr, fot. Nasser Nouri (CC BY-NC-SA 2.0)

Coraz więcej obaw o przyszłość Libii, w której toczy się wojna domowa między uznawanym przez społeczność międzynarodową rządem w Trypolisie a buntownikami ze wschodu kraju. Każda ze stron popierana jest przez inne mocarstwa.

 

Libia rozdarta jest wojną domową niemal od czasu gdy w październiku 2011 r. obalono i zabito wieloletniego dyktatora Muammara Kaddafiego. Zjednoczeni w walce z nim przedstawiciele różnych libijskich grup, plemion i klanów krótko potem zaczęli walczyć między sobą.

Buntownicy oblegają stolicę

Pełna wojna domowa wybuchła gdy przeciw uznawanemu oficjalnie na forum ONZ rządowi w Trypolisie wystąpił gen. Chalifa Haftar, który ruszył ze swoją armią na stolicę i oblega ją od kwietnia. Często dochodzi też do ostrzałów artyleryjskich i bombardowań po obu stronach frontu.

Amerykański dziennik „Washington Post” ostrzega, że konflikt ten może się przerodzić w starcie między różnymi aktorami międzynarodowej polityki. Po stronie gen. Haftara opowiedziały się już bowiem Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jordania czy nawet Francja. Wiadomo też, że sojusznikiem Heftara jest Moskwa, a w Libii może przebywać nawet 1 tys. rosyjskich najemników.

Natomiast rząd w Trypolisie ma po swojej stronie m.in. Katar i Turcję. Także Unia Europejska jako całość utrzymuje relacje jedynie z władzami uznawanymi na forum ONZ. O tym, że wojna w Libii może się stać konfliktem międzynarodowym zrobiło się głośno, gdy prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że poprosi oficjalnie turecki parlament o zgodę na wysłanie wojska do Libii.

Choć żaden turecki żołnierz (przynajmniej oficjalnie) nie stanął jeszcze na libijskie ziemi, już same zapowiedzi Erdogana sprawiły, że walki się nasiliły. Wojska gen. Heftara przyspieszyły swoje działania, bowiem pojawienie się Turków w Trypolisie byłoby wielkim utrudnieniem w prowadzeniu działań zbrojnych. Dzięki wsparciu z zagranicy (np. dostawom broni i amunicji) wojna w Libii zaostrza się. Coraz częściej używane są m.in. drony, które prowadzą bombardowania terenów, na których przebywają cywile.

Komisarz ds. migracji wzywa do przyjęcia uchodźców ewakuowanych z Libii

Komisarz ds. migracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa Dimitris Awramopoulos wezwał państwa członkowskie Unii Europejskiej, aby przyjęły do siebie uchodźców ewakuowanych z ogarniętej wojną domową Libii. Chodzi o najbardziej narażone osoby, które nie mają dokąd się udać.
 

Dimitris Awramopoulos swój apel wystosował …

USA zmienią front w Libii?

Niejasne jest stanowisko USA wobec Libii. Do niedawna Waszyngton uznawał tylko Trypolis, ale niedawno prezydent Donald Trump rozmawiał telefonicznie z gen. Haftarem i „wykazywał zrozumienie dla jego sprawy”. Odczytano to jako próbę zapewnienia sobie dobrych relacji z buntownikami na wypadek, gdyby zwyciężyli w wojnie domowej.

Trump sytuację w Libii omówił także w ubiegłym tygodniu z prezydentem Egiptu Abd el-Fatahem as-Sisim, który jest bliskim sojusznikiem gen. Haftara. Obaj zgodzili się co do tego, że „zagraniczny wyzysk Libii musi się skończyć, a strony muszą podjąć natychmiastowe działania, by rozwiązać konflikt, zanim Libijczycy stracą kontrolę na rzecz zagranicznych podmiotów”.

Egipt obawia się przede wszystkim tureckiej obecności w sąsiadującej z nim Libii. Z kolei Amerykanie nie chcą odbudowania w tym rejonie wpływów rosyjskich. To Moskwa była bowiem głównym sojusznikiem Libii w czasach rządów Kaddafiego, choć pod koniec tego okresu libijski dyktator zaczął się powoli godzić z Zachodem.

UE apeluje o wznowienie rozmów pokojowych w Libii

Trwa ofensywa Libijskiej Armii Narodowej (LNA), która posuwa się w kierunku Trypolisu. Rezyduje tam uznawany międzynarodowo rząd Libii. ONZ i Unia Europejska apelują do rebeliantów, aby wstrzymali swój masz na stolicę kraju.
 

Libię po obaleniu w 2011 r. reżimu Muammara Kadafiego …

UE boi się nowej fali uchodźców

Tymczasem UE zainteresowana jest przede wszystkim stabilnością Libii, z którą zawarła szereg porozumień migracyjnych, w myśl których Libijczycy zawracają łodzie z afrykańskimi migrantami, próbującymi się przeprawić na drugą stronę Morza Śródziemnego. Dzięki temu udało się znacznie zmniejszyć falę migracyjną z Afryki do Europy. Do utrzymania tego jest jednak niezbędna stabilna Libia.

Wizja ta jednak oddala się wraz z postępującym umiędzynarodowieniem się konfliktu i groźbą przerodzenia się go w tzw. wojnę zastępczą, czyli toczoną przez zwaśnione strony na terytorium państwa trzeciego i rękami różnych, często paramilitarnych grup (jak np. wojna w Jemenie, która jest elementem rywalizacji irańsko-saudyjskiej). A, jak zauważa „Washington Post”, rozszerzenie wojny w Libii niemal na pewno skończy się nową wielką falą migracyjno-uchodźczą do Europy, na skalę być może większą niż wtedy, gdy w 2015 r. do UE ruszyli uchodźcy z Syrii czy Iraku.

Włochy przedłużyły umowę migracyjną z Libią

Włoski rząd, mimo protestów organizacji humanitarnych, przedłużył obowiązującą od 2017 r. umowę migracyjną z rządem libijskim. W zamian za wsparcie finansowe libijska straż przybrzeżna zawraca osoby, które próbują nielegalnie przedostać się do Włoch.

 

Umowę migracyjną z uznawanym prze społeczność międzynarodową rządem …