Erdoğan zaskarżył Geerta Wildersa do tureckiej prokuratury. Powodem „obraźliwy” rysunek

Geert Wilders

Lider Partii Wolności Geert Wilders (na zdjęciu) jest znany w Holandii jako ostry przeciwnik islamu. / Fot. Wouter Engler [Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0]

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan złożył we wtorek doniesienie do tureckiej prokuratury przeciwko Geertowi Wildersowi. Lider holenderskiej prawicowej partii PVV zamieścił w internecie rysunek prezentujący tureckiego przywódcę jako terrorystę. Domagał się też wykluczenia Turcji z NATO.

 

O sprawie poinformowała państwowa agencja Anatolia. Według cytowanych przez agencję prawników Erdoğana tureckie sądy mają prawo zająć się sprawą znieważenia go przez holenderskiego polityka, bo obraził on prezydenta kraju, przez co znieważył nie tyle Erdogana, co sprawowany przez niego urząd.

TSUE: O co chodzi w sporze Polski z Holandią?

Polska zostanie „pariasem” w Unii Europejskiej?

Przyczyną obrazek w internecie

W sobotę (24 października) Wilders umieścił na Twitterze rysunek przedstawiający Erdoğana z podpisem „terrorysta”. Dwa dni później opublikował natomiast obrazek tonącego tureckiego statku, dołączając post, w którym wskazywał na koniec Turcji i domagał się wykluczenia Ankary z Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Stojący na czele holenderskiej Partii Wolności (PVV) Geert Wilders należy do czołowych polityków europejskiej skrajnej prawicy. Jest znany szczególnie jako zagorzały krytyk islamu, co należy uważać za główny powód niechęci, jaką żywi do niego Ankara. W 2011 r. został oczyszczony z zarzutów dotyczących mowy nienawiści, po tym, jak porównał islam do nazizmu i zaapelował o zakazanie Koranu.

Choć nigdy nie należał do rządu, to jego głos stał się jednym z kluczowych w toczącej się w ostatnich latach dyskusji o imigracji do Europy.

Holandia: Rząd wprowadza częściowy lockdown. Jakie są szczegóły?

„To boli, ale to jedyne wyjście”, tłumaczył premier Mark Rutte konieczność zaostrzenia restrykcji.

Çavuşoğlu: Geert Wilders to „przegrany rasista”

Opinie Wildersa spotkały się z natychmiastową reakcją tureckiego rządu oraz sprzyjających mu partii. Już w niedzielę minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu nazwał na Twitterze Holendra „przegranym rasistą”, który usiłuje zdobyć poparcie, podżegając współrodaków do negatywnego stosunku wobec islamu oraz cudzoziemców.

„Najwyższy czas, aby Europa powstrzymała swoich zepsutych polityków o faszystowskich poglądach”, stwierdził szef tureckiej dyplomacji.

Lider tureckiej skrajnie prawicowej Partii Narodowego Działania oraz sojusznik Erdoğana  Devlet Bahçeli zasugerował z kolei, jakoby Geert Wilders miał mieć powiązania z organizacjami terrorystycznymi.

„Ten zwyrodnialec, lider Partii Wolności, posunął się tak daleko, by nazwać naszego prezydenta terrorystą. Udowodnił tym samym, kto tu jest prawdziwym terrorystą, faszystą i barbarzyńcą”, powiedział Bahçeli, zwracając się do członków swojej partii.

Koniec "Czarnego Piotrusia"? Holenderski rząd chce wykorzenienia kontrowersyjnej tradycji w imię walki z rasizmem

Premier Mark Rutte spotkał się z działaczami przeciwko rasizmowi, domagającymi się zniesienia kontrowersyjnego bożonarodzeniowego zwyczaju. Media przypominają jednak, że jeszcze kilka lat temu szef rządu opowiadał się za zachowaniem tradycji.

Premier Rutte broni politycznego rywala

Szef holenderskiego rządu Mark Rutte, od lat główny polityczny konkurent Wildersa, a także jego krytyk, tym razem stanął w obronie opozycyjnego polityka. Wystosowaną przez tureckie władze skargę określił jako „nie do przyjęcia”.

„Mam wiadomość dla prezydenta Erdoğana i jest to bardzo prosta wiadomość. W Holandii uważamy wolność słowa za jedno z najważniejszych dla nas praw. Prawo to dotyczy także rysunków, także tych przedstawiających polityków”, oświadczył Rutte.

Z takim stanowiskiem nie zgadzają się jednak prawnicy tureckiego przywódcy. Uważają oni, że komentarze Wildersa nie mieszczą się w ramach wolności słowa, gdyż naruszają „horor, godność oraz reputację” prezydenta.

Turcja krytykuje walkę Francji z islamizmem. Erdoğan radzi Macronowi, by leczył się psychiatrycznie

Francja wezwała w sobotę swojego ambasadora w Ankarze po tym, jak turecki prezydent skomentował plany Paryża ws. walki z radykalnym islamizmem.

Ankara krytykuje walkę Francji z islamizmem

Skarga na Geerta Wildersa to nie jedyny przykład z ostatnich dni ostrych reakcji tureckich władz na działania polityków z Europy Zachodniej. W sobotę francuski MSZ wezwał swojego ambasadora w Ankarze po tym, jak turecki prezydent skomentował plany Paryża walki z radykalnym islamizmem.

Stwierdził on kilkukrotnie m.in. że prezydent Francji Emmanuel Macron „powinien się leczyć psychiatrycznie”. Zarzucił także swojemu odpowiednikowi, że ten „nie rozumie wolności wyznania” i źle traktuje mieszkańców swojego kraju, którzy wyznają inną religię.

Po morderstwie Samuela Paty’ego, nauczyciela historii ze szkoły na przedmieściach Paryża, władze Francji zapowiedziały „wojnę z wrogami Republiki”, czyli islamistycznymi separatystami. Dekapitacja Paty’ego miała związek z wykorzystaniem przez niego podczas zajęć karykatur Mahometa, opublikowanych niegdyś w satyrycznym tygodniku „Charlie Hebdo”.

Po zabójstwie francuskiego nauczyciela tureckie władze, podobnie jak kilka innych krajów Bliskiego Wschodu, wezwały do bojkotu francuskich produktów. To odpowiedź na rzekome bluźnierstwo, jakim miało być publiczne zaprezentowanie obrażających Mahometa obrazków.