Dlaczego Białoruś lekceważy koronawirusa?

Dziewczyna / Białoruś. Photo by Katsiaryna Endruszkiewicz on Unsplash

Dziewczyna / Białoruś. Photo by Katsiaryna Endruszkiewicz on Unsplash

Prezydent Alaksandr Łukaszenka przekonuje, że sport jest najlepszym lekarstwem na koronawirusa, a Białoruś jest jedynym krajem w Europie, gdzie normalnie toczą się rozgrywki sportowe. O co tak naprawdę chodzi w białoruskiej strategii w walce z koronawirusem?

 

 

Media z całego świata opisują białoruski sposób na walkę z koronawirusem. Kibice piłkarscy, spragnieni rywalizacji Realu Madryt, Barcelony oraz klubów angielskich, uczą się nazw drużyn o swojsko brzmiących nazwach, jak BATE Borysów czy Szachcior Soligorsk i sprawdzają, czy w ich wypełnionym powtórkami telewizyjnym pakiecie sportowym znajdują się transmisje z piłkarskiej ligi Białorusi, kraju gdzie – pomimo światowej pandemii – rozgrywki sportowe trwają bez żadnych zakłóceń.

Z kolei prezydent Alaksandr Łukaszenka zapytany przez dziennikarkę białoruskiej telewizji o zagrożenie koronawirusem, przekonywał tuż po meczu hokejowym (jest wielkim entuzjastą tego sportu), że nie ma powodów do niepokoju. W co gra Białoruś? Czy Mińsk wzorem Szwecji buduje „odporność grupową”? Z jakiego powodu białoruskie władze zdecydowały o zlekceważeniu zagrożenia wirusem?

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Sport najlepszym lekarstwem

Piłkarska liga Białorusi ma swoje pięć minut sławy. Trafiła np. na okładkę hiszpańskiego dziennika sportowego „Marca”. Dziennik, podobnie jak media z całego świata, pyta „w co gra Białoruś?”, kontynuując swoje rozgrywki sportowe w czasie, gdy życie społeczne w niemal całej Europie zamarło, a każdego dnia przybywają tysiące zarażonych koronawirusem.

Jednak Alaksandr Łukaszenka nic sobie z tego nie robi, a we wspomnianej rozmowie z dziennikarką (wywiad przeprowadzono w trakcie towarzyskiego turnieju, w którym drużyna Łukaszenki rywalizowała o puchar… prezydenta), powiedział że „sport, a zwłaszcza hokej, jest najlepszym lekarstwem na wirusa”. Białoruski przywódca nie przejmuje się więc zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), a na meczach ligi piłkarskiej w kraju – rozgrywki wznowiono w ubiegłym tygodniu – zdarza się, że na trybunach zasiada nawet 10 tys. kibiców (niektórzy w maskach ochronnych).

Faktem jest, że życie za polską wschodnią granicą toczy się w miarę normalnie, a jak podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, „Białoruś formalnie nie zamknęła granic z sąsiednimi państwami. Nie wprowadzono obostrzeń dotyczących zamykania szkół, przedszkoli ani instytucji publicznych. Powodem tak obranej taktyki jest ekonomia. Białorusi nie stać na szeroko zakrojone pakiety antykryzysowe. Prezydent Łukaszenka obawia się, że ograniczenie produkcji – a na Białorusi dominuje sektor państwowy – przyczyniłoby się do ruiny gospodarki”.

Niemiec, który odmówił Trumpowi. Kim jest Dietmar Hopp?

Dietmar Hopp w przeszłości rzucił wyzwanie możnym Bundesligi, a teraz odmawia Donaldowi Trumpowi. Gra toczy się o duże pieniądze oraz zdrowie ludzkości.

Zaniżane statystyki?

Jak dotąd na Białorusi potwierdzono 562 przypadki zarażenia koronawirusem (jeszcze w zeszły poniedziałek 30 marca było ich zaledwie 150), a sporą część osób wypisano ze szpitali do domu. 8 osób zmarło (7 w ciągu ostatnich 6 dni). Białoruskie Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że przeprowadzono już ponad 30 tys. testów. Dla porównania w Polsce ta liczba wynosi ponad 73 tys. „Nie wiemy jednak, na ile wiarygodne są te statystyki. Władze wyznają zasadę: informować, ale w ograniczonym zakresie. Z kolei niezależne media unikają informowania ze względu na konsekwencje, z utratą prawa do publikacji włącznie”, mówi Anna Maria Dyner.

Również prezydent Litwy, minister spraw zagranicznych i premier tego kraju poddają w wątpliwość wcześniejsze białoruskie statystyki. Na Białorusi potwierdzono jak dotąd 562 przypadki zachorowań i osiem zgonów – aż 122 przypadki i 3 zgony przybyły w ciągu ostatniej doby.

Prezydent Gitanas Nauseda uważa, że jest „całkiem możliwe, że prawdziwe statystyki są znacznie gorsze niż sugerują oficjalne dane”. „Wiemy o niektórych ogniskach na terytorium Białorusi i odnotowywanych zgonach”, dodał litewski prezydent. Jak podkreślił minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius, „sytuacja w sąsiednim kraju jest powodem do niepokoju”.

Prezydent Litwy: Białoruś ukrywa prawdziwe informacje na temat koronawirusa

Prezydent Litwy twierdzi, że władze Białorusi ukrywają rzeczywistą sytuację epidemiologiczną w kraju. We Włoszech w tym roku wszyscy uczniowie zdają do następnej klasy. Wirus dotarł do bułgarskiego parlamentu. Między innymi o tym piszemy w piątkowej edycji „The Capitals”.

Podobnego zdania jest premier Saulius Skvernelis, który powiedział w środę (1 kwietnia), że Białoruś może stać się „niekontrolowanym lokalnym ogniskiem” choroby. W obawie przed rozprzestrzenianiem się wirusa Litwa może zabronić przekraczania granicy, „jeżeli władze w Mińsku nie podejmą odpowiednich działań”, dodał szef rządu. 

W czwartek litewskim władzom odpowiedział prezydent Białorusi. W wywiadzie dla telewizji „Mir” Aleksandr Łukaszenka doradził prezydentowi Litwy, aby „zajął się własnym wirusem”. Łukaszenka przekonuje, że sytuacja związana z koronawirusem na Białorusi nie jest tak dramatyczna jak w innych krajach, ponieważ nie zapomniano o leczeniu innych chorób. Białoruskie ministerstwo spraw zagranicznych wezwało Litwę, by nie szerzyła „dezinformacji i plotek”.

Warto jednak dodać, że oficjalne statystyki zakażeń zaczęły w ostatnich dniach szybko rosnąć. Może to oznaczać, że Białoruś wkrótce zrezygnuje z dotychczasowej nonszalancji.

Szwecja: Bary otwarte, czyli inny sposób walki z koronawirusem

Szwecja wciąż utrzymuje otwarte lokale gastronomiczne i dopuszcza kilkudziesięcioosobowe zgromadzenia.

Różne strategie

Podobną taktykę do Białorusi próbowała na początku epidemii realizować Wielka Brytania i Szwecja. Jednak Londyn już dwa tygodnie temu zdecydował się na zmianę taktyki, a w piątek (27 marca) premier Boris Johnson poinformował o pozytywnym wyniku testu na koronawirusa.

Ze strategii budowania „odporności grupowej” wciąż nie wycofuje się Szwecja. Podczas gdy sąsiednia Finlandia zamknęła wjazd do stolicy kraju – Helsinek, w Sztokholmie nadal otwarte są bary i restauracje, a mieszkańcy niczym nie skrępowani spacerują po ulicach ciesząc się z uroków pierwszych dni wiosny. Najnowszą restrykcją jest obowiązujące od wczoraj (29 marca) ograniczenie zgromadzeń w miejscach publicznych do 50 osób.

Koronawirus: Ukraina całkowicie zamyka granice. Czy także dla własnych obywateli?

Ukraiński prezydent zapowiedział całkowite zamknięcie granic w kraju, nawet dla Ukraińców.

Potencjalne korzyści

Tak więc władze w Szwecji i Białorusi przekonują do zachowania spokoju, jednak motywacje Sztokholmu i Mińska są zgoła inne. A „strategia obrana przez prezydenta Łukaszenkę może mieć zarówno konsekwencje pozytywne i negatywne”, mówi ekspertka PISM. „Brak ograniczeń dla społeczeństwa może doprowadzić do katastrofy humanitarnej. Mimo że białoruska służba zdrowia jest na całkiem przyzwoitym poziomie, nie wytrzyma rosnącej krzywej liczby zakażonych koronawirusem”.

Alaksandr Łukaszenka kalkuluje, że dzięki utrzymaniu popytu wewnętrznego przynajmniej częściowo zminimalizuje skutki kryzysu. „Jeżeli nie dojdzie do realizacji czarnego scenariusza, państwo powinno skorzystać, ponieważ poprzez zachowanie gotowości produkcyjnej będzie w stanie dostarczać towary na rynki zachodnie i rosyjski. Białoruska gospodarka jest silnie uzależniona od eksportu, dlatego kryzys gospodarczy w Europie jest dla tego kraju dużym niebezpieczeństwem”, podkreśla Anna Maria Dyner.

Dla Białorusi kolejne miesiące będą kluczowe. Mińsk zmaga się z rosnącymi kosztami obsługi długu zagranicznego. Ewentualne zamknięcie gospodarki może tylko pogorszyć sytuację. Ponadto Białoruś znajduje się pod gospodarczą presją Rosji. „Dopiero przed tygodniem obu państwom udało się porozumieć w sprawie nowego kontraktu naftowego. Nie doszłoby jednak do tego bez kryzysu i spadku cen na światowych giełdach. Z Rosji dochodzą informacje, że to państwowe spółki wymogły na Kremlu zakończenie sporu, argumentując, że w trudnych czasach Mińsk jest pewnym płatnikiem”, wylicza ekspertka PISM.

Koronawirus: Rosja wysłała do Włoch pomoc medyczną

Czternaście rosyjskich wojskowych samolotów transportowych Ił-76 przywiozło do Włoch sprzęt medyczny, testy na obecność koronawirusa oraz około 100 specjalistów w dziedzinie medycyny. Na paczkach umieszczono napis: „Pozdrowienia z Rosji”.

 

Rosyjskie samoloty wylądowały na wojskowym lotnisku Pratica di Mare nieopodal Rzymu. Siedem …

Tryb wyborczy

Na Białorusi, podobnie jak w Polsce, zaplanowano w bieżącym roku wybory prezydenckie. „Głosowanie powinno odbyć się do sierpnia. W kraju panuje przekonanie, że prezydent postanowił zagrać va banque. Powodzenie przyjętej strategii albo pozwoli mu umocnić wewnętrzną pozycję, co w kontekście ostatnich nieporozumień z Rosją jest nie bez znaczenia, albo będzie musiał zmagać się z kryzysem społecznym i gospodarczym o niespotykanej dotąd skali”, analizuje Anna Maria Dyner.

Rosja zaostrza walkę z koronawirusem. Moskwa już 16 marca zdecydowała o zamknięciu granicy z Białorusią. Wówczas prezydent Łukaszenka powiedział, że „Rosja płonie od koronawirusa, a u nas jest spokojnie”. To jedna z najdelikatniejszych uszczypliwości, których było pełno w ostatnich dniach wobec rosyjskich władz. Jednak to fasada, za którą kryją się rozpaczliwe starania o utrzymanie funkcjonującej gospodarki. Na powinięcie nogi Mińska czyha Kreml.

„Rosja jak na razie zajęta jest swoimi problemami i nie próbuje wpływać na sytuację na Białorusi. Niewykluczone jednak, że Kreml będzie chciał skorzystać na kłopotach Łukaszenki. Dopiero przed kilkoma miesiącami Mińsk odrzucił rosyjską ofertę pogłębienia integracji, ale to z pewnością nie było ostatnio słowo Moskwy w tej sprawie”, podkreśla Dyner.

Rosja: Putin przekłada referendum konstytucyjne przez koronawirusa

Decyzję o zmianie terminu referendum w sprawie poprawek do konstytucji ogłosił w orędziu do narodu prezydent Władimir Putin.