Dania bardziej obawia się wojny w Arktyce niż terroryzmu

Amerykańscy żołnierze ćwiczący na Alasce, źródło: Departament Obrony USA, fot. Airman 1st Class Isaac Johnson (CC0 Public Domain)

Duński wywiad oficjalnie uznał potencjalny konflikt mocarstw światowych o zasoby znajdujące się w rejonie Arktyki za większe zagrożenie dla kraju niż ataki terrorystyczne. Obawy dotyczą przede wszystkim znajdującej się pod duńskim zarządem Grenlandii.

 

Duńska Wojskowa Służba Wywiadowcza (FE) opublikowała swój doroczny raport na temat zagrożeń dla państwa. Dokument ocenia m.in. ryzyko wystąpienia różnych wewnętrznych i zewnętrznych konfliktów, które mogą zaszkodzić Danii. Jak największe zagrożenia wymieniono w raporcie ataki hakerskie i cyberszpiegostwo oraz potencjalny konflikt światowych mocarstw o arktyczne zasoby.

O ile pierwsze dwa z powyższych zagrożeń od lat wymieniane jest w raporcie jako jedno z najważniejszych, o tyle Arktyka po raz pierwszy pojawiła się w tym rankingu tak wysoko. Jeszcze 11 lat temu raport nie wspominał zaś o niej w ogóle.

Arktyka większym zagrożeniem niż terroryści

W tegorocznym wydaniu potencjalny konflikt o Arktykę uznano jednak za bardziej niebezpieczny i prawdopodobny niż zamach terrorystyczny. I to mimo, że w lutym 2015 r. doszło w Kopenhadze do ataku na kawiarnię, w której odbywało się spotkanie z rysownikiem Larsem Vilksem, autorem budzących kontrowersje w dużej części świata islamskiego karykatur proroka Mahometa. W wyniku strzelaniny zginęły wówczas 2 osoby, a 5 zostało rannych.

Natomiast w sierpniu tego roku doszło do dwóch eksplozji ładunków wybuchowych podłożonych pod posterunek policji oraz kopenhaski Urząd Skarbowy. W drugim incydencie ucierpiała 1 osoba. Za podłożenie bomby pod skarbówkę odpowiedzialnych było dwóch młodych Szwedów, sympatyków skrajnej prawicy. Również w 2016 r. zatrzymano sympatyzującą z neonazistami 17-latkę, która zbierała materiały wybuchowe, aby wysadzić w powietrze żydowską szkołę.

FE oceniła jednak, że terroryzm i tak jest mniejszym zagrożeniem dla Danii niż potencjalna wojna o Arktykę. Raport wskazuje głównie na zwiększającą się arktyczną aktywność nie tylko tradycyjnie obecnych tam od XIX w. USA i Rosji, ale także w ostatnich kilkunastu latach Chin.

O ile zagrożenie terrorystyczne jest przez duńskie służby rozpoznane i wdrożyły one przez ostatnie lata wiele działań zapobiegawczych, o tyle scenariuszy dla Arktyki jest po prostu zbyt dużo, aby się na wszystkie z nich zabezpieczyć, przyznaje szefostwo duńskiego wywiadu. „Obraz zagrożenia w 2019 r. stał się nie tylko bardziej złożony, ale zmienia się w szybszym tempie, przez co stał się bardziej nieprzewidywalny” – stwierdził dyrektor FE Lars Findsen.

Rada Bezpieczeństwa ONZ zajmie się sytuacją w Arktyce?

Niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas odwiedził położone już za kołem podbiegunowym północne rubieże Kanady. Oglądał tam skutki, jakie w Arktyce wywołuje ocieplający się klimat. Poinformował przy tym, że Rada Bezpieczeństwa ONZ być może niebawem zajmie się kwestią topniejącej Arktyki.
 

Heiko …

Amerykanie otwierają konsulat, Chińczycy wiercą w lodzie

Raport wywiadu wskazuje nie tylko na zwiększone gospodarcze zainteresowanie światowych mocarstw Arktyką, ale także na rosnącą wojskową o obecność szczególnie USA i Chin w tym regionie. Amerykanie mają już od czasów zimnej wojny bazę lotniczo-radarową w Qaanaaq (dawniej znanym jako Thule) na Grenlandii, która jest elementem amerykańskiego systemu wczesnego ostrzegania przed atakami rakietowymi. Wiadomo jednak, że z bazy korzystało także amerykańskie lotnictwo taktyczne. W styczniu 1968 r. zaledwie kilkanaście kilometrów od tej bazy rozbił się bombowiec strategiczny B-52 z 4 bombami wodorowymi na pokładzie,.

Wiele wskazuje na to, że Amerykanie planują rozszerzenie swojej obecności w Arktyce. W grenlandzkiej stolicy Nuuk zapowiedzieli w sierpniu utworzenie pierwszego od kilkudziesięciu lat amerykańskiego konsulatu. Poprzedni działał w latach 1940-1953, a więc w okresie II wojny światowej i krótko po niej. Nuuk to niewielkie miasto liczące niecałe 18 tys. mieszkańców (niemal 1/3 grenlandzkiej populacji), ale widać w nim także oprócz amerykańskiej, chińską aktywność. Chińskie spółki zrealizowały tu w ciągu ostatnich lat kilka projektów infrastrukturalnych, m.in. dotyczących ulic i dróg.

Oficjalnie Chińczycy prowadzą na Grenlandii działalność biznesową i badawczą, ale FE podejrzewa, że część projektów to przykrywka dla operacji przejęcia grenlandzkiej infrastruktury oraz złóż naturalnych. Oprócz złóż ropy, gazu i rzadkich minerałów, znajdują się bowiem na Grenlandii także zasoby złota, diamentów oraz rud cynku, ołowiu czy uranu. Ocieplający się klimat i roztapianie się w efekcie tego procesu powłoki lodowej oraz wiecznej zmarzliny (czyli ziemi zmrożonej na stałe na dużą głębokość) pozwoli łatwiej dobrać się do grenlandzkich złóż.

Trump chce kupić Grenlandię? Dania mówi: „Nie”

Amerykańskie media poinformowały, że prezydent USA sondował możliwość zakupienia od Danii Grenlandii. Leżąca już w obszarze Arktyki największa wyspa świata podlega władzom w Kopenhadze, choć cieszy się bardzo dużą autonomią. Budzi też coraz większe zainteresowanie, ponieważ znajdują się tam cenne …

Trump chciał kupić Grenlandię?

Atrakcyjność największej wyspy świata podnosi także to, że będącą podległą Królestwu Danii Grenlandia sukcesywnie zwiększa swoją autonomię. Duńskie subwencje stanowią dziś o prawda dalej ponad połowę budżetu wyspy, w zamian za co o kwestiach obronnych i międzynarodowych decyduje Kopenhaga, Grenlandczycy mają szeroką autonomię w kwestiach wewnętrznych, np. dotyczącą tego kto będzie tam budował infrastrukturę czy prowadził badawcze odwierty. Coraz więcej petentów w sprawach arktycznych puka więc do drzwi władz w Nuuk, a nie w Kopenhadze.

W sierpniu amerykański dziennik „Wall Street Journal” napisał nawet o tym, że prezydent USA Donald Trump rozważa odkupienie Grenlandii od Duńczyków. Miał bowiem zlecić wykonanie analizy, która pokazałaby czy zmęczona przekazywaniem dużych dotacji Grenlandczykom Kopenhaga nie będzie skłonna za odpowiednią opłatą „pozbyć się problemu”.

Odpowiedź władz Danii była jednak zdecydowana. „Traktujemy do jako żart. Duńscy obywatele nie są na sprzedaż dla nikogo” – stwierdziło duńskie MSZ. Ale, jak przypomnieli historycy, USA kupowały już terytoria od Danii. W 1917 r. za 25 mln ówczesnych dolarów kupiły wyspy nazywane Duńskimi Indiami Zachodnimi. Dziś znane są one jako Amerykańskie Wyspy Dziewicze i formalnie są terytorium zależnym USA. Także amerykańskie terytorium arktyczne – Alaska – należy do Amerykanów dopiero od 1867 r., gdy Waszyngton zakupił te tereny od… carskiej Rosji.

W tym samym roku ówczesny amerykański prezydent Abraham Lincoln złożył także oficjalną ofertę zakupu Grenlandii, ale nie dostał pozytywnej odpowiedzi. Podobnie było gdy w 1946 r. ofertę kupna kawałka Arktyki złożył Duńczykom Harry Truman. Trump swojej oferty nigdy oficjalnie nie złożył.

Rosyjski specnaz naruszył granicę Norwegii?

Czy żołnierze specjalnych rosyjskich oddziałów wojskowych pojawiają się regularnie na norweskim terytorium? O tym, że specnaz mógł prowadzić od 2016 r. działania rozpoznawcze w należącej do Norwegii części Arktyki, pisała już norweska prasa. Teraz „Nowaja Gazieta” opublikowała dowodzącego tego… zrzuty …

Rosyjskie „białe ludziki” na Spitsbergenie

Rosja to kolejny poważny gracz zainteresowany dużą obecnością w Arktyce. Rosjanie posiadają już sporo arktycznych terenów, ale zdecydowanie mniej bogatych w zasoby niż te położone między Europą a USA. Moskwa zwiększa jednak swoją militarną obecność na terenach arktycznych. Odtworzono już istniejące niegdyś w czasach ZSRR dowództwo wojsk arktycznych, powstało także w ciągu ostatnich 6 lat 475 nowych obiektów wojskowych, w tym baza wojskowa (na 250 żołnierzy) na wyspie Kotielnyj w archipelagu Wysp Nowosyberyjskich. Rosyjskie ministerstwo obrony zapowiedziało też testowanie rakiet S-400 w wersji do użycia w warunkach mrozów na poziomie nawet -50 stopni Celsjusza.

Dodatkowo w październiku pojawiły się doniesienia o tym, że rosyjskie jednostki specjalne prawdopodobnie naruszyły w rejonie arktycznym terytorium Norwegii. Operacja specnazu, której cel nie jest do końca jasny, miała mieć miejsce w 2016 r. Wiele wskazuje na to, że rosyjscy komandosi mieli prowadzić rozpoznanie udając rybaków. Spraw wyszła na jaw ponieważ kilku rosyjskich żołnierzy pochwaliło się na Instagramie zdjęciami ze „służbowego wyjazdu do Norwegii”. Dane geolokalizacyjne pozwoliły stwierdzić, że zdjęcia zrobiono w okolicy miasta Longyearbyen na wyspie Spitsbergen w archipelagu Svalbard.

Jeden z widocznych na zdjęciu żołnierzy jest uzbrojony w karabin maszynowy i ma na sobie arktyczny uniform bez wojskowych oznaczeń. Norweska prasa ochrzciła jego i jego towarzyszy „białymi ludzikami” na wzór „zielonych ludzików”, czyli pozbawionych dystynkcji i oznaczeń rosyjskich żołnierzy, którzy zajęli w 2014 r. roku ukraiński Krym.

Norwegia: Sąd zgodził się na wydobycie ropy w Arktyce

Sędziowie poparli plany rządu w Oslo, który chce zezwolić na kolejne wydobycie ropy naftowej ze złóż położonych w norweskiej części Arktyki. Tę decyzję oprotestowały organizacje ekologiczne, które uznały, że pogwałca ona konstytucyjne prawo do życia w zdrowym środowisku. Sąd odrzucił …

Europa w tyle arktycznego wyścigu

Zainteresowanie rejonem Arktyki rośnie w ostatnich latach bardzo mocno. Ma to związek nie tylko z łatwiejszym dostępem do potencjalnych złóż cennych surowców. Otwierają się (tzn. rozmarzają) bowiem także nowe perspektywy transportowe. Poprzez żeglugę długo niedostępnym dla dużych statków tzw. Przejściem Północno-Zachodnim można bardzo mocno przyspieszyć transport towarów między Europą a Azją, bo nie trzeba by już opływać w tym celu Afryki. Ale pojawienie się nowej drogi prowokuje pytania o to, które z państw tego regionu powinno ją kontrolować.

Dlatego już teraz państwa arktyczne toczą spory o to do kogo powinny należeć niezamieszkałe połacie Arktyki i przedstawiają jako dowód różne wyliczenia wskazujące to jak biegnie podmorski szelf kontynentalny. O sam Biegun Północny spierają się Kanada, Dania i Rosja.

Tego typu sprawy rozpatruje Rada Arktyczna, w której zasiadają te państwa, których część terytorium leży w obszarze Arktyki – Kanada, USA (za sprawą Alaski), Rosja, Norwegia, Islandia, Szwecja, Finlandia i Dania (za sprawą zwierzchnictwa nad Grenlandią). 13 kolejnych państwa (w tym Polska) ma w Radzie Arktycznej status obserwatora. To za sprawą polskich stacji badawczych, m.in. na Spitsbergenie. Ale status obserwatora mają też tak odległe od Arktyki kraje jak Chiny czy Korea Południowa.

Niemcy zapowiedziały niedawno także złożenie wniosku o to, aby sytuacją w Arktyce zajęła się Rada Bezpieczeństwa ONZ. Szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas złożył taką zapowiedź przebywając z wizytą w Nunavut w północnej Kanadzie (nieopodal Grenlandii), gdzie znajduje się niemiecka stacja badawcza. Europa czuje bowiem, że przespała (z wyjątkiem położonych częściowo w Arktyce państw skandynawskich) wyścig o obecność w Arktyce. Dlatego w ostatnim czasie coraz częściej europejscy politycy czy wysocy rangą unijni urzędnicy wizytują okolice Bieguna Północnego.

Nowy raport IPCC: Poziom mórz podnosi się coraz szybciej

Najnowszy raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) alarmuje, że wzrost poziomu mórz w XXI w. jest dużo szybszy niż w XX w. Wody w morzach i oceanach przybywa też dużo szybciej niż wcześniej przewidywano. Przyczyną tego są zachodzące na …