Czarnogóra: Protesty przeciwko ustawie o wolności wyznania

Protesty w Czarnogórze (źródło: Wikipedia)

Po raz kolejny odbyły się w Czarnogórze protesty przeciwko przyjęciu ustawy o wolności wyznania. Manifestacje zostały zorganizowane przez Serbów mieszkających w Czarnogórze.

 

W Czarnogórze odbyły się największe protesty sprzeciwiające się przyjętej przez czarnogórski parlament ustawie o wolności wyznania. Do manifestacji doszło m.in. w stołecznej Podgoricy i w Niksziciu położonym w północnej części kraju.

Protesty miały miejsce także w samej Serbii (m.in. w Belgradzie) oraz Bośni i Hercegowinie (w Banja Luce, Foczy i Trebinji). Uczestnicy protestów twierdzą, że ich prawa religijne i obywatelskie zostały zagrożone. Hasłem demonstracji były słowa: „Nie oddajemy świętych rzeczy”. Na protestach, często prowadzonych przez księży, zgromadzeni modlili się.

Według relacji serbskiego dziennika „Danas” jedna z protestujących podkreśliła, że „ludzie uwolnili się i wyszli na ulice, ponieważ wiedzą, co jest dla nich najważniejsze.” „To jest Czarnogóra. Dziękujemy wszystkim z całego świata za wsparcie nas, nie tylko z Serbii. Rząd chce bowiem zdecydowanie sprywatyzować nasz Kościół” – mówiła.

Przyczyny protestów

Pod koniec grudnia 2019 r. rządzący w Podgoricy przedstawili projekt ustawy o wolności wyznania, która zwraca się do wszystkich wspólnot i społeczności w Czarnogórze o udowodnienie, że były one właścicielami swoich nieruchomości przed 1918 r., gdy Czarnogóra była częścią Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców (zdominowanego przez Serbów). W ustawie pokreślono, że jeśli nie zostaną przedstawione odpowiednie dowody, to nieruchomości te przejdą na własność państwa. Ustawa została przyjęta przez parlament, gdy na 78 posłów parlamencie poparło ją 45 deputowanych koalicji rządzącej pod nieobecność opozycyjnych parlamentarzystów.

Serbska Cerkiew Prawosławna oraz serbscy politycy sprzeciwili się temu, twierdząc, że czarnogórski rząd chce przejąć serbskie cerkwie i klasztory znajdujące się w Czarnogórze. W Podgoricy propozycja ustawy wywołała masowe protesty.

Konflikt nabrał wymiaru międzynarodowego, angażując także prawosławnych na Bałkanach i na Ukrainie. Serbska prasa podaje, że protesty odbyły się również poza regionem Bałkanów, na przykład w Stanach Zjednoczonych, gdzie m.in. ksiądz Marko Matić podkreślił, że „wierzy, że będzie to jedno silne wsparcie, silna motywacja do kontynuowania protestów i do dalszej walki o zachowanie naszych świątyń, naszych kościołów, naszych klasztorów w Czarnogórze”.

Dyskusja o zmianie

15 lutego 2020 r. premier Czarnogóry Duszko Marković i metropolita Przedstawicieli Rady Episkopatu Serbskiego Kościoła Prawosławnego Amfilohije dyskutowali o możliwości rozwiązania kwestii spornych w ustawie poprzez dialog i budowanie wzajemnego zaufania.

Michael Carpenter dyrektor ośrodka analitycznego Center for Diplomacy and Global Engagement Pen Biden ocenił, że ustawa wywołała dalszą polaryzację w społeczeństwie Czarnogóry, a prawo dotyczące wolności religii pogłębia podziały w Czarnogórze między tymi, którzy deklarują się jako Serbowie, a resztą społeczeństwa Czarnogóry.

Prezydent Czarnogóry Milo Djukanović powiedział, że problem ustawy o wolności religii nie dotyczy wyłącznie Czarnogóry, ale należy ją rozpatrywać w szerszym kontekście. Djukanović również oskarża cerkiew o to, że była przeciwna niepodległości Czarnogóry.

Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić oświadczył, że jego państwo nie ingeruje w protesty, ale jedynie troszczy się o serbski naród: „Jesteśmy jednym narodem i nikomu nie pozwolimy na zniszczenie ani naszej przeszłości ani teraźniejszość” – głosi oświadczenie Vuczicia.

Czarnogóra oskarża Serbię o hybrydowe ataki

Czarnogórski minister obrony Predrag Boszković publicznie oskarżył Serbię o „bezprecedensową” kampanię przeciwko Czarnogórze. Zwrócił się też w tej sprawie o pomoc do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

 

Predrag Boszković w wywiadzie dla czarnogórskiego dziennika „Pobjeda” stwierdził, że Serbia nieustannie prowadzi „napastliwą kampanię wobec Czarnogóry”. …