Brexit: Umowa handlowa Wielkiej Brytanii z Unią Europejską pod choinkę? „Porozumienie jest o włos”

Brexit, Wielka Brytania, Unia Europejska, Boris Johnson, Ursula von der Leyen

Ostatnią sporną sprawą do rozwiązania w czasie negocjacji była kwestia rybołówstwa i różnica w stanowiskach o dostępie do zasobów ryb na wodach brytyjskich po 2020 r. / Foto via flickr [Number 10]

Wszystko wskazuje na to, że Unia Europejska i Wielka Brytania osiągnęły tuż przed świętami Bożego Narodzenia porozumienie ws. umowy handlowej.

 

 

Rozmowy negocjatorów z Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej trwały w środę do późnych godzin nocnych. Zarówno Londyn jak i Bruksela nie chcą dopuścić, aby do kryzysu związanego z pandemią koronawirusa nałożył się drugi związany z brakiem umowy handlowej po 1 stycznia przyszłego roku.

Światowe agencje i media informowały w środę po południu, że zespoły negocjujące obu stron są na wyciągnięcie ręki od podpisania porozumienia o wolnym handlu, która od 1 stycznia regulować będzie relacje między Wielką Brytanią a Unią Europejską, a rzecznik Komisji Europejskiej Eric Mammer zalecał w enigmatycznym wpisie w środę wieczorem krótką przerwę na sen w związku z kontynuowaniem rozmów w czwartek rano. Reuters poinformował dziś rano, że wszystkie najważniejsze kwestie zostały rozstrzygnięte.

Dziś z samego rana spodziewana była bowiem konferencja prasowa, a premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson miał – jak informuje BBC – najpierw rozmawiać telefonicznie z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen ws. ostatnich szczegółów porozumienia, a następnie ze wszystkimi swoimi ministrami.

Ostatnią sporną sprawą do rozwiązania w czasie negocjacji była kwestia rybołówstwa i różnica w stanowiskach o dostępie do zasobów ryb na wodach brytyjskich po 2020 r. To ważna dla Brytyjczyków sprawa z symbolicznego punktu widzenia, chociaż z ekonomicznego warta zaledwie… 650 mln euro. Jak mówił pragnący zachować anonimowość unijny dyplomata, ostatnie zapisy umowy miały zostać wypracowane między szefową KE Ursulą von der Leyen a brytyjskim premierem Borisem Johnsonem.

W ostatnich dniach w związku z sytuacją ws. blokady ruchu na kanale La Manche ze względu na pojawienie się nowego szczepu koronawirusa, wszyscy w Europie otrzymali przedsmak tego, co mogłoby się wydarzyć 1 stycznia 2021 r. w przypadku braku porozumienia się Brukseli i Londynu.

Owocem trwających od marca rozmów, kilkukrotnie przerywanych z powodu pandemii koronawirusa, ma być ponad 1000-stronnicowy dokument o wartości blisko 750 mld euro rocznie. Byłaby to największa umowa handlowa w historii Unii Europejskiej.

Jej zatwierdzenie pozwoliłoby na uniknięcie chaosu związanego z przejściem na zasady Światowej Organizacji Handlu (WTO). Brak porozumienia przed 31 grudnia 2020 r., kiedy skończy się okres przejściowy po brexicie, oznaczał by, że od przyszłego roku handel między Wielką Brytanią a UE odbywał by się na ogólnych zasadach WTO, ze stosowaniem ceł, kwot ilościowych i innych barier.

Porozumienie de facto ma jednak oznaczać cofnięcie integracji prawnej i gospodarczej Brytyjczyków z UE o co najmniej kilkanaście lat. Umowa handlowa musi zostać zatwierdzona przez obie strony.

W przypadku wielkiej Brytanii „wystarczy” zatwierdzić umowę w parlamencie, a następnie przedłożyć ją do podpisu królowej Elżbiecie II. Sytuacja komplikuje się w przypadku UE. W niedzielę upłynął termin dany negocjatorom przez Parlament Europejski, który domagał się czasu na porządne przeanalizowanie umowy.

Jednocześnie projekt zostanie wysłany do 27 państw członkowskich UE, z których każde dysponuje prawem weta. Bruksela rozważa wariant prowizorycznego przyjęcia umowy przez Radę Europejską i ratyfikację jej przez PE już po nowym roku.