Brexit: Unijni ambasadorowie zaaprobowali umowę handlową między UE i Wielką Brytanią

brexit, umowa handlowa

Ambasadorowie wraz z głównym negocjatorem UE ds. brexitu Michelem Barnierem (na zdj. z prawej strony) dyskutowali o treści umowy już dzień po zakończeniu negocjacji, 25 grudnia. / Zdjęcie: Twitter, @SFischer_EU

Ambasadorowie państw UE jednogłośnie zatwierdzili ogłoszoną w Wigilię umowę w sprawie przyszłych relacji handlowych między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Dokument wejdzie w życie z dniem 1 stycznia 2021 r.

 

„Zielone światło dla umowy brexitowej: unijni ambasadorowie jednogłośnie zaaprobowali tymczasowe stosowanie umowy o handlu i współpracy między UE a Wielką Brytanią od 1 stycznia 2021 r.”, napisał na Twitterze rzecznik niemieckiej prezydencji w Radzie UE Sebastian Fischer.

Oficjalna zgoda ambasadorów ma zostać wydana jutro (29 grudnia), gdyż niektóre państwa, takie jak Szwecja, muszą uzyskać aprobatę parlamentów na akceptację porozumienia. Następnie umowa musi zostać zatwierdzona przez Radę UE w drodze procedury pisemnej. Jak poinformował Fischer, ma do tego dojść jutro do godz. 15:00.

Brexit: Jest umowa handlowa między Wielką Brytanią a UE!

Umowa o wolnym handlu określana mianem „porozumienia wigilijnego” albo „świątecznego cudu” warta jest 750 mld euro.

Umowa między UE i Wielką Brytanią

Umowa handlowa między Zjednoczonym Królestwem a Unią Europejską została ostatecznie wynegocjowana w czwartek (24 grudnia). Zacznie ona obowiązywać wraz z końcem okresu przejściowego w relacjach Wielkiej Brytanii z UE, a więc od 1 stycznia 2021 r. Do tej pory kraj wciąż związany jest unijnymi przepisami.

Konieczność tymczasowego trybu stosowania zapisów umowy wynika z tego, że porozumienie zostało osiągnięte zbyt późno, by mogło zostać ratyfikowane przez Parlament Europejski jeszcze przed wejściem dokumentu w życie. Przewodniczący PE David Sassoli zapowiedział, że eurodeputowani przeanalizują treść umowy i wydadzą decyzję na początku przyszłego roku.

Brexit: Opozycja poprze umowę handlową z UE? Boris Johnson apeluje do polityków własnej partii

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson szuka poparcia wśród posłów Partii Konserwatywnej.

Barnier: Wyjście Wielkiej Brytanii z UE porażką obu stron

Główny unijny negocjator ds. brexitu Michel Barnier w wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” określił wynegocjowane z Brytyjczykami porozumienie jako „wyważone i rozsądne”. Zapytany, czy cieszy się z zakończenia negocjacji, stwierdził: „I tak, i nie. Czy można być szczęśliwym po rozwodzie?”.

„Mam oczywiście poczucie spełnienia misji. (…) Ale jako Europejczyk odczuwam pewną gorycz. Tracimy kraj liczący 67 mln osób, z dynamiczną gospodarką, polityką zagraniczną i obronną. To porażka Unii Europejskiej”, ocenił Francuz.

„Negocjacje były trudne od początku do końca. Brytyjczycy mają doświadczonych dyplomatów, którzy nie poddają się i zawsze chcą ugrać więcej”, przyznał. „Kilka razy byliśmy blisko zerwania negocjacji – miesiąc temu w Londynie, a później w Brukseli, podczas rozmowy telefonicznej między (przewodniczącą Komisji Europejskiej – red.) Ursulą von der Leyen i (brytyjskim premierem – red.) Borisem Johnsonem”, ujawnił.

Zdaniem Barniera na brexicie straci jednak nie tylko UE, ale także druga strona. „Wielka Brytania znajdzie się sama w globalnej rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi, Chinami, Rosją i innymi państwami”, zwrócił uwagę. Powiedział także, że zapewne nie uda się uniknąć w przyszłości dyskusji, a nawet sporów sądowych, dotyczących stosowania zapisów umowy. Jak jednak zapewnił, w dokumencie przewidziano surowe kary za łamanie ustaleń zawartych w dokumencie.

Brexit: Ryby (k)ością niezgody między UE a Wielką Brytanią. Dlaczego kwestia rybołówstwa sparaliżowała negocjacje?

Jak ważny jest dla UE dostęp do brytyjskich łowisk i które kraje najbardziej na nim korzystają?

Brexit lekcją dla UE i krajów członkowskich?

Michel Barnier uważa, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej powinno dać do myślenia krajom, które w przyszłości będą rozważać podobny krok. „Te negocjacje wzmocniły przekonanie przywódców i obywateli, że lepiej jest pozostać razem niż działać na własną rękę”, zaznaczył. Jak dodał, „między państwem członkowskim a państwem trzecim są duże różnice i wkrótce się o tym przekonamy”.

W jego opinii wnioski z brytyjskiej decyzji musi jednak wyciągnąć także Bruksela, dla której jest to dzwonek alarmowy, by w większym stopniu brać pod uwagę potrzeby i obawy obywateli. Ostrzegł także przed monopolizacją procesu decyzyjnego w UE przez dwa najsilniejsze kraje bloku. „Unia Europejska bez Wielkiej Brytanii nie może ograniczać się do dialogu między Paryżem a Berlinem”, powiedział.