Brexit: Koniec okresu przejściowego bez umowy?

Boris Johnson, premier, Wielka Brytania, brexit

Podczas środowego posiedzenia brytyjskiego rządu premier Boris Johnson miał oświadczyć, że Londyn powinien poważnie przygotowywać się na wyjście z okresu przejściowego bez umowy. / Zdjęcie: Twitter, @10DowningStreet

Brytyjski rząd nabiera przekonania, że do końca roku nie uda się wypracować umowy handlowej z Unią Europejską, przekazał premier Boris Johnson. Podczas środowego (9 grudnia) spotkania Johnson i szefowa KE Ursula von der Leyen nie doszli do porozumienia w głównych kwestiach spornych między obiema stronami.

 

Johnson i von der Leyen poinformowali, że główni negocjatorzy obu stron będą kontynuować rozmowy, zaś do niedzieli ma zostać podjęta ostateczna decyzja w sprawie przyszłości negocjacji między UE a Wielką Brytanią.

„Przeprowadziliśmy ożywioną i ciekawą dyskusję o nieroztrzygniętych dotąd kwestiach. Rozumiemy wzajemnie nasze stanowiska. Pozostają one w znacznym stopniu rozbieżne”, przekazała po spotkaniu przewodnicząca Komisji Europejskiej.

W podobnym tonie wypowiadała się strona brytyjska. Jak czytamy w wydanym przez Downing Street oświadczeniu, oboje polityków zgodziło się, że „sytuacja (w kwestii negocjacji – red.) jest bardzo trudna, a pomiędzy stronami rozmów pozostają duże różnice zdań”.

„Premier jest zdeterminowany, aby spróbować każdej możliwej drogi osiągnięcia sprawiedliwego porozumienia, ale umowa musi respektować niepodległość i suwerenność Zjednoczonego Królestwa”, podkreślono.

Brexit: Wielka Brytania usunie sporną klauzulę z ustawy o rynku wewnętrznym

To efekt osiągniętego we wtorek porozumienia z Unią Europejską.

Wielka Brytania szykuje się na opcję bez umowy

We wczorajszym orędziu premier Johnson przyznał, że wraz ze zbliżającym się końcem okresu przejściowego, który trwa do 31 grudnia, szanse na wypracowanie korzystnej dla Brytyjczyków umowy drastycznie maleją.

„Musimy otwarcie mówić o bardzo wysokim prawdopodobieństwie, że ostateczne rozwiązanie będzie raczej przypominało relacje UE z Australią (czyli praktyczny brak umowy – red.) niż z Kanadą”, stwierdził.

Wcześniej tego dnia podczas posiedzenia gabinetu Johnson oświadczył, że Londyn powinien poważnie przygotowywać się na wyjście z okresu przejściowego bez umowy. Jak później poinformował, ministrowie „stanowczo” zgodzili się z nim, że „umowa, która jest w tej chwili na stole, nie odpowiada oczekiwaniom Wielkiej Brytanii”.

Johnson miał poinstruować brytyjskich negocjatorów, aby starali się znaleźć wspólne stanowisko z UE. Dodał, że jest gotowy w każdej chwili lecieć do Brukseli, Berlina czy Paryża, by osobiście kontynuować rozmowy, choć – jak przyznał – na najbliższe dni nie ma zaplanowanych żadnych spotkań ze stroną unijną.

Brexit: Francja grozi wetem umowy handlowej z Wielką Brytanią. "Każdy ma prawo weta"

„Nie zaakceptujemy umowy na złych warunkach”, oświadczył francuski minister ds. europejskich Clément Beaune.

Kwestie sporne – w jakich sprawach wciąż nie ma porozumienia?

„Kością niezgody” między Brukselą a Londynem jest sprawa rybołówstwa. Wielka Brytania domaga się pełnego dostępu do unijnego rynku swoich produktów rybnych, ale UE oczekuje w zamian takiego samego dostępu do brytyjskich łowisk, jaki ma obecnie. To z kolei jest nie do zaakceptowania dla Downing Street. UE naciska na 10-letnią umowę zachowującą obecne kwoty połowowe, podczas gdy Wielka Brytania chciała, aby były one negocjowane co roku, tak jak robią to UE i Norwegia.

Pojawiają się jednak doniesienia na temat zbliżenia stanowisk na tym polu. Według nieoficjalnych informacji pod uwagę brany jest scenariusz, w którym miałby obowiązywać kilkuletni okres przejściowy, podczas którego stopniowo zmniejszane byłyby kwoty połowowe dla państw UE.

Druga sprawa dotyczy dostosowania się Wielkiej Brytanii do unijnych regulacji standardów w zakresie praw pracowniczych, ochrony środowiska czy praw konsumenckich, także tych przyszłych. Londyn nie dopuszcza takiej możliwości, Bruksela obawia się natomiast, że w przypadku odpuszczenia tego zapisu Wielka Brytania zacznie stosować „dumping regulacyjny” i chcąc zyskać przewagę konkurencyjną, będzie obniżać owe standardy.

„Ta sytuacja przypominałaby dwoje bliźniąt – Wielka Brytania byłaby jednym bliźniakiem, a Unia drugim. W takim układzie jeśli Unia chciałaby sobie obciąć włosy, Wielka Brytania musiałaby zrobić to samo albo groziłaby jej kara. Albo jeśli Unia postanowiłaby kupić sobie drogą torebkę, Londyn zmuszony byłby również kupić tę torebkę, jeśli chce uniknąć ceł”, porównał Boris Johnson.

„Z całą pewnością nie jest to rozsądna droga i nie przypomina ona żadnej innej umowy handlowej. To jak gdyby trzymanie Brytyjczyków uwięzionych w unijnej orbicie regulacyjnej”, ocenił.

„Nasi przyjaciele w UE nalegają obecnie, by w przypadku uchwalenia w przyszłości nowego prawa, do którego my się nie dostosujemy, mieli automatyczne prawo do karania nas. I nalegają, aby Wielka Brytania była jedynym krajem na świecie, który nie będzie miał suwerennej kontroli nad swoimi łowiskami. Nie sądzę, by jakikolwiek premier tego kraju mógł to zaakceptować”, mówił Johnson w środę w Izbie Gmin.

Brexit: Ostatnia szansa na porozumienie Wielkiej Brytanii z UE? "To decydujący tydzień"

Okres przejściowy w relacjach Wielkiej Brytanii z UE dobiega końca, tymczasem między Brukselą a Londynem pozostało jeszcze kilka kwestii spornych.

Londyn odpuszcza pozycję, Bruksela zaostrza stanowisko?

Ostatnie dni przynoszą coraz więcej przesłanek, że Wielka Brytania, zdając sobie sprawę z ryzyka nieosiągnięcia porozumienia, odpuszcza niektóre postulaty, podczas gdy strona unijna stawia coraz ostrzejsze żądania.

Komentatorzy wskazują w tym kontekście porzucenie przez Londyn kontrowersyjnej ustawy o statusie Irlandii Północnej oraz to, że Boris Johnson poleciał do Brukseli, zamiast spotkać się z von der Leyen w wizerunkowo bardziej neutralnym miejscu.

Niektórzy twierdzą, że Unia Europejska zaostrza stanowisko od przegranych przez Donalda Trumpa wyborów w USA, które uniemożliwiają Johnsonowi szantażowanie UE porozumieniem ze Stanami Zjednoczonymi.

Brexit: Wielka Brytania zawarła tymczasową umowę handlową z Kanadą

Zapewni ona zachowanie handlu między krajami na obecnych zasadach po zakończeniu okresu przejściowego po brexicie.

Merkel: UE zaakceptuje brak porozumienia

Umowa między Wielką Brytanią a UE będzie możliwa tylko, jeśli zapewni zapobieganie nieuczciwej konkurencji, oświadczyła w środę w Bundestagu niemiecka kanclerz Angela Merkel. Zdaniem szefowej rządu federalnego „wciąż jest szansa na znalezienie porozumienia” z Londynem, a prace nad jego osiągnięciem trwają.

Merkel podkreśliła jednocześnie, że mimo oczywistej woli uniknięcia takiego scenariusza Niemcy oraz cała UE są w stanie zaakceptować także brak umowy handlowej ze Zjednoczonym Królestwem. „Jeśli strona brytyjska będzie obstawać przy postulatach, których my nie jesteśmy w stanie zaakceptować, to jesteśmy również przygotowani na opcję wyjścia Wielkiej Brytanii (z okresu przejściowego – red.) bez umowy”, stwierdziła.

Jak dodała, kluczowym warunkiem do porozumienia musi być gwarancja zachowania integralności jednolitego rynku poprzez wspólne regulacje, co określane jest przez UE jako „równe warunki gry”.

„Startujemy teraz z równym, zharmonizowanym systemem prawnym, ale przez lata te systemy się rozwiną, zarówno jeśli chodzi o ochronę środowiska, jak i prawa pracownicze czy polityka w kwestii zdrowia”, zwróciła uwagę kanclerz. „Nie możemy zwyczajnie zignorować tego problemu. Potrzebujemy równych warunków gry nie tylko dzisiaj, ale także jutro i jeszcze później. Musimy wypracować porozumienie co do sposobu postępowania w sytuacji, gdy jedna ze stron zmienia system prawny”, zaznaczyła.

Koronawirus: Wielka Brytania rozpoczęła szczepienia. Shakespeare i królowa wśród pierwszych zaszczepionych

Drugą zaszczepioną osobą była 81-letni… William Shakespeare z hrabstwa Warwickshire, na terenie którego leży m.in. miasto Stratford-upon-Avon, czyli miejsce urodzenia słynnego dramatopisarza.

Co się stanie, jeśli nie będzie umowy?

Nieosiągnięcie porozumienia przed 31 grudnia br., kiedy skończy się okres przejściowy po brexicie, będzie oznaczało, że od przyszłego roku handel między Wielką Brytanią a UE będzie odbywał się na ogólnych zasadach Światowej Organizacji Handlu (WTO), co umożliwia stosowanie ceł, kwot ilościowych i innych barier.

Spowoduje to nieuchronne turbulencje gospodarcze po obu stronach kanału La Manche. Biuro ds. Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) szacuje, że zakończenie przez Londyn okresu przejściowego w relacjach z UE bez umowy zmniejszy przyszłoroczny PKB Wielkiej Brytanii o 2 punkty proc.