Brak jednomyślności UE ws. konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Węgry nie poparły wspólnej deklaracji

Josep Borrell wzywa do rozejmu podczas wideo konferencji ministrów spraw zagranicznych

Josep Borrell wzywa do rozejmu podczas wideo konferencji ministrów spraw zagranicznych

Wczoraj (18 maja) 26 ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej wezwało do zawieszenia broni w konflikcie izraelsko-palestyńskim. Wyłamał się szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto, który stwierdził, że europejskie deklaracje w sprawie Izraela „nie są zanadto pomocne”.

 

 

Wczorajsze (18 maja) spotkanie ministrów spraw zagranicznych dotyczyło omówienia konfliktu izraelsko-palestyńskiego. „Ze względu na trwającą eskalację między Izraelem i Autonomią Palestyńską oraz niedopuszczalną liczbę ofiar cywilnych zwołuję nadzwyczajną konferencję ministrów spraw zagranicznych UE”, zapowiedział przed kilkoma dniami Wysoki Przedstawiciel Unii ds. Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa Josep Borrell.

Hiszpan po bezskutecznych apelach do palestyńskiego Hamasu w sprawie zaprzestania ostrzału rakietowego Izraela, zwrócił się do rządu Beniamina Netanjahu o rozsądne działania mające na celu uniknięcie kolejnych ofiar sporu.

Kilkugodzinna wideokonferencja unijnych szefów dyplomacji nie przyniosła jednak efektu w wypracowaniu wspólnego stanowiska w sprawie najkrwawszej wymianie ognia między Izraelem a Palestyńczykami od 2014 r.

Spośród 27 państw jedynym przeciwnikiem zajęcia przez Wspólnotę jednego stanowiska okazały się Węgry, podczas gdy pozostała „26” potępiła masowe ataki rakietowe Hamasu i innych grup terrorystycznych na Izrael.

„W pełni poparliśmy prawo Izraela do obrony, ale jednocześnie uznaliśmy, że odpowiedź powinna być proporcjonalna i zgodna z międzynarodowym prawem humanitarnym”, stwierdził cytowany przez Polskie Radio szef unijnej dyplomacji.

W rozmowie z agencją AFP szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto stwierdził, że „ma generalny problem z europejskimi deklaracjami w sprawie Izraela (…). Nie są one zanadto pomocne, zwłaszcza w obecnych okolicznościach, gdy napięcia są tak silne”.

Unia zapowiedziała jednak kontynuowanie prac pokojowych z pomocą Stanów Zjednoczonych i Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). Ministrowie chcą doprowadzić do jak najszybszego zawieszenia broni na Zachodnim Brzegu i udzielenia pomocy humanitarnej.

Węgry w ciągłej opozycji do UE?

Kwestia izraelsko-palestyńska od dawna dzieli społeczność międzynarodową. O powstrzymanie przemocy oprócz Unii zaapelował amerykański sekretarz stanu Antony Blinken, niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas, a także polski minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

Według EURACTIV.com, co najmniej osiem państw UE staje w obronie Palestyńczyków. Wśród nich m.in. Luksemburg, Belgia, Irlandia, Malta i Finlandia. Argumentują one, że to przede wszystkim Izrael odmawia zawieszenia broni.

Premier Izraela, Benjamin Netanjahu, już jakiś czas temu uprzedzał, że Hamas i dżihadyści „ciężko zapłacą” za swoją agresję. Stwierdził, że armia jest bliska „zapewnienia krajowi bezpieczeństwa”. Najwięcej ofiar pada właśnie po stronie palestyńskiej, gdzie zginęło już blisko 137 osób. Po stronie izraelskiej ofiarami konfliktu padło 9 osób.

Wczorajszy sprzeciw węgierskiego szefa MSZ jest kolejnym na przestrzeni ostatnich miesięcy, w którym Budapeszt łamie unijną solidarność. W kwietniu br. Węgry zablokowały stanowisko UE krytykujące narzucone przez Chiny kontrowersyjne prawo o bezpieczeństwie narodowym Hongkongu.

Węgry jako duży beneficjent chińskich inwestycji uznał postawę Unii za „bezcelową”. Budapeszt na początku maja br. sprzeciwił się wymienieniu „równości płci” w projekcie deklaracji UE o dążeniu do większej spójności społecznej. Węgry wraz z Polską doprowadziły do usunięcia wyrażenia z deklaracji po szczycie społecznym w Porto. Powodem jest stanowczy sprzeciw premierów Polski i Węgier wobec tego terminu, który uważają za ideologicznie nacechowany.