Blinken przyjmowany „niczym gwiazda rocka”, czyli jak Europa odetchnęła po dyplomacji Trumpa

Antony Blinken, USA, sekretarz stanu

Sekretarz stanu USA Antony Blinken [Twitter] [@SecBlinken]

Ulga, jaką odczuła UE po zwycięstwie Joego Bidena w wyborach w USA, przekłada się też na relacje na szczeblu szefów dyplomacji. Mając świeżo w pamięci chłodne stosunki z Reksem Tillersonem czy Mike’iem Pompeo, Europa z nieskrywanym entuzjazmem reaguje na Antony’ego Blinkena, który wydaje się ich absolutnym przeciwieństwem.

 

 

Podczas niedawnej wizyty Joego Bidena w Europie sojusznicy ze Starego Kontynentu na każdym kroku okazywali radość z „powrotu Ameryki” do zaangażowania w wielostronne sojusze. Jeszcze cieplej jest jednak przyjmowany na europejskich salonach nowy sekretarz stanu USA Antony Blinken, zwraca uwagę agencja Associated Press.

Szczyt UE-USA: Bruksela i Waszyngton osiągnęły ugodę w sprawie sporu o Airbusa i Boeinga

Bruksela i Waszyngton doszły do porozumienia co do 5-letniego „rozejmu” w trwającym od 17 lat sporze dotyczącym dwóch producentów samolotów.

Blinken „jak gwiazda rocka”. Spory odchodzą na dalszy plan

Zdaniem dziennikarzy agencji doskonale jest to widoczne podczas trwającej podróży szefa amerykańskiej dyplomacji do Europy. „Podczas gdy Antony Blinken odwiedza kraje, będące tradycyjnie sojusznikami USA, wyżsi europejscy dyplomaci przyjmowali go niczym gwiazdę rocka, którą kiedyś zresztą chciał zostać”, pisze AP. Powód? Dobitny kontrast wobec polityki prowadzonej przez administrację poprzedniego prezydenta Donalda Trumpa.

Nie oznacza to oczywiście, że – inaczej niż w przypadku rządu Trumpa – Europa obecnie zgadza się we wszystkim z USA. Najlepszy przykład, że tak nie jest, stanowi ciągnąca się sprawa gazociągu Nord Stream 2, za który Waszyngton groził Europie sankcjami, ale ostatecznie w imię dobrych relacji z Niemcami cofnął część z nich od razu po zatwierdzeniu.

Jednak atmosfera wzajemnego zrozumienia i szacunku między Stanami i krajami europejskimi sprawia, że kwestie sporne odchodzą na dalszy plan – a porozumienie wydaje się bardziej możliwe.

Nord Stream 2 przeszkodzi relacjom USA i Niemiec? „Stany nie mają na świecie lepszego przyjaciela”

Amerykański sekretarz stanu podczas wizyty w Berlinie nie szczędził Niemcom ciepłych słów, mimo nieporozumień dzielących oba kraje.

Ekscytacja w Niemczech i Francji. „Ameryka znowu z nami”

Spotykając się w czwartek i piątek z Blinkenem w Berlinie i Paryżu, szefowie MSZ Niemiec i Francji, Heiko Maas oraz Jean-Yves Le Drian, „wyzbyli się wszelkiej dyplomatycznej powściągliwości” i zupełnie nie kryli swojego entuzjazmu z powodu tego, że to nie Trump i jego ludzie stoją u sterów amerykańskiej dyplomacji, stwierdza agencja, dodając, że podobne reakcje spodziewane są w Rzymie, który Blinken ma odwiedzić dzisiaj (27 czerwca).

Maas wyraził radość, że „Ameryka znów jest po naszej stronie”, a Le Drian ulgę z powodu kresu czteroletnich rządów Trumpa, gdy – jak zasugerował – cały ciężar odpowiedzialności za międzynarodowe dyplomatyczne wysiłki i przywództwo spoczął na Europie.

Dla swoich odpowiedników zza Atlantyku Antony Blinken może stać się swego rodzaju „bratnią duszą”, ocenia AP, przypominając o europejskich powiązaniach sekretarza stanu. Powszechnie postrzegany jako frankofil, przyszły dyplomata skończył liceum w Paryżu.

Robert Malley, szef Międzynarodowej Grupy Kryzysowej (ICG) i kolega Blinkena z licealnej klasy w listopadowym komentarzu dla „Financial Times” określił go nawet mianem „Amerykanina w Paryżu”, co było nawiązaniem do znanego utworu George’a Gershwina.

Antony Blinken: To on będzie odpowiadał za politykę zagraniczną w administracji Joego Bidena

Blinken będzie odpowiadał za politykę zagraniczną w administracji USA.

Tillerson i Pompeo, czyli trudne czasy dla relacji transatlantyckich

W czasie prezydentury Trumpa zarówno sama UE, jak i najbardziej „decyzyjne” z jej państw zdążyły się przyzwyczaić do trudnych relacji nie tylko z samym prezydentem USA, ale i z sekretarzami stanu w jego administracji, a jeśli wierzyć doniesieniom, to rozmowy z nimi z konsultacji między najbliższymi sojusznikami zmieniły się dla Europy w przykrą konieczność, w dodatku obarczoną sporą nieprzewidywalnością.

Najtrudniejszym partnerem do rozmowy miał być dla Europejczyków Rex Tillerson, sekretarz stanu w latach 2017-2018. Pod koniec jego kadencji Unię i Stany dzieliło coraz więcej kwestii, w tym podejście do umowy nuklearnej z Iranem JCPoA z 2015 r. (w którą UE była mocno zaangażowana, a z której Trump wystąpił w maju 2018 r.) czy dwupaństwowego rozwiązania w polityce wobec Izraela i Autonomii Palestyńskiej.

Za przykład na niezbyt pozytywne relacje z Europą może służyć jego wizyta w Brukseli w grudniu 2017 r. Media zwróciły uwagę m.in. na chłodną atmosferę spotkania z ówczesną szefową dyplomacji UE Federiką Mogherini. Portal Politico zrobił nawet aluzję do koloru sukienki Włoszki, stwierdzając ironicznie, że pogrzebowa czerń jest w tej sytuacji uzasadniona.

Zmiana miała nastąpić wraz ze zmianą na stanowisku sekretarza stanu i objęcia tego stanowiska przez byłego dyrektora CIA Mike’a Pompeo. Bardziej otwarty od poprzednika i rozumiejący potrzebę utrzymywania relacji transatlantyckich, Pompeo zrobił dobre pierwsze wrażenie na sojusznikach w ramach NATO.

Pierwsze wrażenie okazało się jednak złudne. „Pompeo traktował Europę z góry i nie wykazywał poważania dla europejskich ambicji w zakresie multilateralizmu i dążenia do porozumienia”, pisze AP, dodając, że „szczycił się on rozwiewaniem długo podtrzymywanych europejskich wierzeń”.

USA: Gdzie się podziali kluczowi członkowie poprzedniej administracji prezydenckiej?

Wraz z wyborczą porażką Donalda Trumpa doszło do wymiany osób zajmujących najważniejsze stanowiska w administracji rządowej. Gdzie trafili najbliżsi współpracownicy poprzedniego prezydenta? Dołączyli do konserwatywnych think-tanków, zaczęli pracę w mediach lub zajęli się biznesem.

 

20 stycznia Donald Trump po raz ostatni …

America is back. Europa odetchnęła z ulgą

Antony Blinken to „kompletne przeciwieństwo” swoich dwóch poprzedników na stanowisku sekretarza stanu, ocenia agencja, wskazując na jego wysiłki na rzecz ożywienia relacji z europejskimi sojusznikami.

Heiko Maas, czyli jeden z polityków, który miał dość napięte relacje z Pompeo, podczas wizyty swojego nowego amerykańskiego odpowiednika nie krył entuzjazmu z powodu tak radykalnej zmiany osoby odpowiadającej za amerykańską dyplomację. Obaj dyplomaci przez niecałe dwa dni w Niemczech wzięli udział w aż czterech wspólnych wydarzeniach.

„Pod koniec naszej pierwszej rozmowy z Tonym po objęciu przez niego urzędu sekretarza stanu, nie mogłem się powstrzymać, żeby nie powiedzieć mu <<Tony, cały czas muszę się przyzwyczajać do tego, że rozmawiam z amerykańskim sekretarzem stanu i we wszystkim się zgadzamy – do tej pory było zupełnie inaczej>>”, wyznał Maas podczas wizyty Blinkena.

„Stany Zjednoczone powracają na międzynarodową scenę i jest to coś, za czym bardzo tęskniliśmy”, oznajmił. Wybór Joego Bidena na prezydenta USA uznał za „znaczący punkt zwrotny w międzynarodowej polityce, największy od dłuższego czasu”.

W podobnym tonie wypowiadał się dzień później francuski minister spraw zagranicznych Jean-Yves Le Drian, przyjmując Blinkena w Paryżu. „To wspaniała wiadomość, że Ameryka powróciła. Jest to powrót do naszych wspólnych wartości i do relacji wielostronnych, które razem zbudowaliśmy. (…) W tych obszarach Francja i Europa musiały przez cztery długie lata radzić sobie same”, stwierdził.