Białoruś zawiesi już oficjalnie umowę z UE o readmisji?

Zasieki na granicy Polski z Białorusią, źródło KPRM

Zasieki na granicy Polski z Białorusią, źródło KPRM

Białoruski przywódca Aleksander Łukaszenka skierował do parlamentu projekt ustawy o zawieszeniu działania umowy o readmisji z krajami Unii Europejskiej. Jeśli ustawa zostanie przyjęta, Białoruś przestanie przyjmować do siebie z powrotem osoby, które niezgodnie z prawem przeszły przez granicę UE.

 

O tym, że Mińsk może wypowiedzieć zawartą z UE umowę o readmisji Aleksander Łukaszenka mówił już w czerwcu. Wówczas to w reakcji na nałożenie przez państwa unijne na Białoruś sankcji gospodarczych za fałszowanie wyborów, brutalne tłumienie opozycyjnych protestów czy łamanie praw człowieka, białoruskie władze zawiesiły udział w programie Partnerstwa Wschodniego oraz wezwały do siebie na konsultacje swojego przedstawiciela przy instytucjach europejskich.

Ale zawieszenie umowy o readmisji dotąd pozostawało tylko oficjalnie groźbą, choć białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przestało się faktycznie. do zapisów umowy stosować. Teraz jednak Mińsk zdecydował się już rozpocząć formalną drogę do zamrożenia porozumienia z UE.

„Dokument został przygotowany przez rząd w ramach odpowiedzi na nieprzyjazne działania UE i jej państwa członkowskie w stosunku do Białorusi. Umowa określa mechanizm przekazywania, przyjmowania i powrotu osób, które złamały przepisy, dotyczące wjazdu, pobytu i mieszkania. W najbliższym czasie stosowne zobowiązania naszego kraju zostaną >>zamrożone<<” – napisano w komunikacie MSZ w Mińsku i dodano w nim, że umowa zawiera klauzulę o możliwości zawieszenia jej przez każdą ze stron.

Rada UE: Państwa członkowskie powinny chronić zewnętrzną granicę Unii

Chodzi o to, żeby nie dopuścić do powtórzenia błędów z poprzedniego kryzysu migracyjnego.

UE oficjalnie protestuje i składa démarche

Białoruska dyplomacja nie ukrywa, że zawieszenie umowy o readmisji to „kara” wobec UE za nałożone w maju unijne sankcje gospodarcze. Umowa zresztą nie ma długiej historii po podpisano ją w styczniu 2020 r., a weszła w życie dopiero w lipcu tego samego roku. Jej zawarcie to jednak warunek wdrożenia ułatwień wizowych wobec wjeżdżających do UE obywateli Białorusi.

Tymczasem do maja Litwa alarmuje o kilkudziesięciokrotnym wzroście liczby nieregularnych przekroczeń jej granicy z Białorusią, głównie przez obywateli państw bliskowschodnich i środkowoazjatyckich, w tym Iraku, Jemenu czy Afganistanu.

Litewscy i białoruscy dziennikarze śledczy ustalili, że to część wymierzone w UE operacji służb specjalnych Białorusi o kryptonimie „Śluza”, która poprzez sprowadzanie – głównie z Iraku i Turcji – osób, które chciałyby się przedostać do UE i uzyskać tam azyl, ma wywrzeć nacisk na Brukselę ws. zniesienia sankcji gospodarczych.

Wczoraj (8 września) przedstawicielstwo UE na Białorusi przekazało białoruskiemu MSZ oficjalny protest w tej sprawie, tzw. démarche. Napisano w nim, że „obserwowane 50-krotne zwiększenie liczby nieregularnych przekroczeń granicy z terytorium Białorusi do UE nie jest wynikiem niemożności realizowania zobowiązań władz Białorusi w ramach walki z nielegalną migracją i handlem ludźmi”.

Sejm zatwierdził stan wyjątkowy wzdłuż granicy z Białorusią

Rząd argumentował wprowadzenie stanu wyjątkowego presją migracyjną ze strony reżimu Aleksandra Łukaszenki i białorusko-rosyjskimi ćwiczeniami wojskowymi. Opozycja oskarżała zaś rząd o chęć ukrycia niekompetencji i wytykała nieobecność w Sejmie prezydenta.

 

Wniosek o uchylenie prezydenckiego rozporządzenia złożył w piątek (3 września) klub …

Białoruś odrzuca unijny protest

„Nie ma obiektywnych przyczyn dla tak gwałtownego wzrostu nielegalnych przekroczeń granicy” – oceniła w dokumencie UE. Białoruska dyplomacja démarche jednak odrzuciła, a jej rzecznik Anatol Hłaz stwierdził, że Bruksela „nie ma wydania tego dokumentu podstaw prawnych”.

„W dyplomacji dla każdego protestu powinny być wyraźne i przekonujące prawne podstawy, a nie emocje, fantazje i przypuszczenia. W tym przypadku podstaw nie ma i być nie może. Próby twierdzenia, że Białoruś w jakiś sposób ma związek ze wzrostem liczby przekroczeń granicy są co najmniej niekompetentne i nieprofesjonalne. My nie mamy nic wspólnego z prawdziwymi przyczynami wzrostu przepływów migracyjnych z regionów dotkniętych problemami” – przekonywał.

Europejska Służba Działań Zewnętrznych jest jednak innego zdania i wskazuje m.in. na to, że gdy na prośbę dyplomacji UE Irak zawiesił czasowo loty z Bagdadu, Irbilu i Basry do Mińska, nieregularny ruch przez granicę z Białorusią zmalał. Wówczas to wzrosła liczba rejsów jakie białoruskie linie lotnicze Belavia wykonują m.in. do Turcji i Iranu.