Rosja wystawiła za Swiatłaną Cichanouską list gończy. To na wniosek Białorusi?

Swiatłana Cichanouska [@Twitter Linas Linkevicius]

Swiatłana Cichanouska [@Twitter Linas Linkevicius]

Według doniesień rosyjskiej rządowej agencji informacyjnej TASS liderka białoruskiej opozycji i niedawna kandydatka na urząd prezydenta Białorusi jest poszukiwana w Rosji listem gończym. Swiatłana Cichanouska krótko po sierpniowych wyborach schroniła się przed represjami na Litwie.

 

Agencja TASS powołała się w swojej depeszy na źródła w rosyjskim Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Jej dziennikarzom udało się ustalić, że Swiatłana Cichanouska jest na terenie Rosji poszukiwana w związku z naruszeniem przepisów ujętych w kodeksie karnym. Nie wiadomo jednak, o który artykuł miałoby chodzić.

W bazie wystawionych przez rosyjskie władze listów gończych nie sprecyzowano bowiem w związku z czym dokładnie poszukiwana jest Cichanouska. Źródło agencji TASS przekazało natomiast, że list gończy w Rosji wystawiono na wniosek Białorusi i to służby tego kraju zdecydowały jaki artykuł tamtejszego prawa jest podstawą do ścigania opozycjonistki.

Strona rosyjska wpisała Cichanouską do swojej bazy osób poszukiwanych, ponieważ władze Mińsku nadały swojemu listowi gończemu charakter międzynarodowy. Nie wiadomo czy Białoruś podobne wnioski jak ten przekazany do Rosji przesłała do jeszcze innych krajów.

UE nakłada sankcje na Białoruś, ale nie na Łukaszenkę. Jest zgoda na wspólne działania wobec Turcji – I dzień szczytu Rady Europejskiej

Podczas posiedzenia Rady Europejskiej polski premier Mateusz Morawiecki przedstawił też propozycję „Planu Marshalla dla Białorusi”.

Cichanouska przebywa na Litwie

Sama Swiatłana Cichanouska przebywa na uchodźstwie na Litwie. Udała się tam krótko po wyborach prezydenckich na Białorusi, które odbyły się 9 sierpnia. Wcześniej wywiozła tam dla bezpieczeństwa swoje dzieci.

Jej mąż zaś – popularny, krytyczny wobec Aleksandra Łukaszenki bloger Siarhiej Cichanouski – przebywa od ponad 4 miesięcy w areszcie, oskarżony o zaatakowanie milicjanta, choć wszyscy świadkowie zajścia przekonują, że była to prowokacja.

Zdaniem ekspertów białoruskie władze wciąż przetrzymują za kratami męża Cichanouskiej, ponieważ stanowi to bardzo skuteczny środek wywierania na nią presji. Do wyjazdu z Białorusi KGB skłoniło opozycjonistkę właśnie groźbami wobec członków jej najbliższej rodziny.

Według podporządkowanej władzom białoruskiej Centralnej Komisji Wyborczej 9 sierpnia zwyciężył po raz kolejny rządzący po dyktatorsku krajem od 1994 r. Aleksander Łukaszenka, na którego głos miało oddać ponad 80 proc. wyborców. Na Swiatłanę Cichanouską zagłosować miało zaś ok. 10 proc. elektoratu.

Ale dotąd ujawnione protokoły z obwodowych komisji wyborczych pokazują, że to główna kandydatka opozycji cieszyła się największym poparciem. Dlatego od niemal dwóch miesięcy setki tysięcy Białorusinów wychodzą regularnie na ulice, aby wyrazić swój sprzeciw.

Protesty te, choć są niezwykle pokojowe, brutalnie tłumi milicja, służby specjalne i wojska wewnętrzne, a do aresztów i więzień trafiło już kilkadziesiąt tysięcy osób. Doszło też do kilku tajemniczych zgonów osób zaangażowanych w protesty lub strajki w zakładach pracy.

Gest solidarności z Polską i Litwą. Łotwa i Estonia również wzywają ambasadorów z Białorusi

W poniedziałek Białoruś opuścili ambasadorzy Polski i Litwy, a we wtorek ambasador Niemiec.

Sztab Cichanouskiej: Nic nie wiemy o liście gończym

Tymczasem sztab Swiatłany Cichanouskiej oświadczył, że nie ma żadnych informacji o wystawieniu za liderką białoruskiej opozycji listu gończego. „Nic nam nie wiadomo. Swiatłana nie dostała żadnych informacji. I w ogóle to nie ma większego znaczenia” – napisano w oświadczeniu przekazanym białoruskiej agencji prasowej Interfax-Zapad, która jest spółką córką rosyjskiej agencji Interfax.

Rosyjski oddział agencji poinformował też, że prawdopodobnie list gończy za Cichanouską znalazł się w rosyjskim systemie automatycznie. Białoruś i Rosją są bowiem w ramach tzw. Państwa Związkowego sprzymierzone m.in. w kwestiach obronności i bezpieczeństwa wewnętrznego. A to zakłada m.in. wspólne ściganie przestępców.

Według źródeł agencji Interfax przeciw Cichanouskiej nie toczy się na terenie Rosji żadne śledztwo, ani nie jest prowadzona żadna procedura karna, cywilna czy administracyjna, ale zgodnie ze stanem dzisiejszym, gdyby opozycjonista zjawiła się w Rosji, zostałaby zapewne zatrzymana na granicy. Choć nie oznaczałoby to automatycznie jej przekazania stronie białoruskiej.

Ambasadorowie Polski, Litwy i Niemiec opuścili Białoruś

W poniedziałek ambasady w Mińsku opuścili Artur Michalski i Andrius Pulokas, a dzień później Manfred Hutterer.

Wcześniej ścigany inny kontrkandydat Łukaszenki

To nie pierwszy przypadek, gdy w Rosji na wniosek Białorusi zaczyna obowiązywać list gończy za opozycyjnym białoruskim politykiem. Kilka tygodni temu okazało się, że taki dokument wystawiono za Walerem Capkałą, a więc dawnym członkiem reżimowych władz (był m.in. wiceministrem oraz szefem państwowego Parku Wysokich Technologii), który również zamierzał rzucić wyborczą rękawicę Łukaszence.

Capkały jednak nawet nie dopuszczono do udziału w wyborach prezydenckich. CKW zakwestionowała niemal 150 tys. zebranych przez jego grupę inicjatywną podpisów poparcia, a zaakceptowano jedynie 75 tys. Tymczasem do rejestracji kandydatury potrzeba na Białorusi co najmniej 100 tys. podpisów.

Walery Capkała wraz z dziećmi wyjechał do Rosji jeszcze przed sierpniowymi wyborami. W kraju pozostała zaś jego żona Weranika Capkała, która stała się jedną z twarzy kampanii Cichanouskiej.

Krótko po wyborach działaczka jednak dołączyła do męża w Rosji, a potem całą rodziną udali się na Ukrainę. Stamtąd oboje w połowie sierpnia przy pomocy polskich władz przenieśli się do Polski.