Białoruś wciąż protestuje

Protest na Białorusi, źródło belsat.eu

Protest na Białorusi, źródło belsat.eu

Ponad 300 osób zatrzymano w czasie wczorajszych Marszów Wolności – przekazała wieczorem telewizja Belsat powołując się na dane mińskiej policji. Natomiast centrum praw człowieka Wiasna informowało o zatrzymaniu 287 protestujących, zastrzegając, że lista nazwisk jest wciąż uaktualniana.

 

Liderka opozycji Swiatłana Cichanouska przyznała dzień wcześniej (5 grudnia), że protest stał się częścią życia Białorusinów, ale podkreśliła, że dzięki temu nauczyli się bronić swoich praw i dumy z przynależności do białoruskiego narodu. Również w ocenie dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich Adama Eberhardta na Białorusi następuje “przełom psychologiczny, który skutkuje rozbudzeniem świadomości narodowej Białorusinów”.

 

120. dzień białoruskich protestów antyrządowych

Niedziela (6 grudnia) była już 120. dniem antyrządowych protestów na Białorusi, które rozpoczęły się dziewiątego sierpnia wieczorem tuż po zamknięciu lokali wyborczych. Wtedy bowiem w reakcji na wyniki exit poll, które wykazały „miażdżące zwycięstwo” ubiegającego się o piątą kadencję Alaksandra Łukaszenki, na ulice wielu miast wyszły tysiące osób przekonanych o sfałszowaniu wyborów prezydenckich.

Białoruś: Minęło 100 dni od wyborów. Nadzieją na zmiany młode pokolenie?

„Po miesiącach protestów, czuję, że wygramy”, twierdzi Lavon Marozau, 32-letni były wykładowca akademicki.

Według Wiasny najwięcej osób zatrzymano w Mińsku, ale zatrzymania miały też miejsce m.in. w Brześciu i Grodnie, a także w Smolewiczach i miejscowości Chacieżyna pod Mińskiem. Uczestnicy demonstracji, które w niedzielę odbywały się w Zasławiu, Siemkowie, Bobrujsku, Dzierżyńsku, Borowlanach, Nowogródku, Brześciu i Grodnie, wciąż domagają się rezygnacji prezydenta Łukaszenki i rozpisania nowych wyborów.

Według świadków już od rana w białoruskiej stolicy widoczny był ściągnięty tam sprzęt do rozbijania demonstracji. Przez pewien czas zamkniętych było kilka stacji metra i utrudniony dostęp do serwisu Telegram. Maszerujący w kolumnach pod hasłem „Marsz Wolności” skandowali hasła „Niech żyje Białoruś” i „Powstrzymajcie przemoc”, ustawiali się także w łańcuchach solidarności. Biało-czerwono-biało flagi używane przez środowiska opozycyjne widoczne były w wielu oknach i na balkonach – relacjonowali w mediach społecznościowych obserwatorzy.

Wśród zatrzymanych 73-letnia Bahińska – symbol białoruskich protestów

Wśród zatrzymanych wczoraj w Mińsku osób znalazła się 73-letnia Nina Bahińska, która uczestniczyła niemal we wszystkich organizowanych dotychczas protestach. Według portalu Tut.by kilkakrotnie zatrzymywaną wcześniej aktywistkę-emerytkę wypuszczono już na wolność. Białoruska sekcja Radia Swoboda podała, że wśród zatrzymanych jest także 79-letnia Łarysa Souś, która przeżyła Holokaust, a wczoraj wyszła na ulice z biało-czerwono-białym parasolem.

Niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy przekazało ponadto, że w Grodnie zostało zatrzymanych na przesłuchanie dwoje dziennikarzy agencji BiełaPAN, którzy po kilku godzinach zostali wypuszczeni. Telewizja Belsat zwróciła natomiast uwagę, że od początku protestów na Białorusi dziennikarzy zatrzymano prawie 400 razy i dodała, że w areszcie śledczym przetrzymywane są dwie dziennikarki tej stacji –  Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, którym grozi do trzech lat więzienia za “organizację zamieszek”.

Białoruś: Kolejna niedziela protestów

Marsz przeciwko faszyzmowi – to hasło, pod którym Białorusini protestowali wczoraj 15. już z kolei niedzielę przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki i sfałszowaniu wyborów prezydenckich. Milicja znów brutalnie usiłowała rozpędzić demonstrantów i znów doszło do zatrzymań. 

Dziennikarz Andrzej Poczobut przekazał natomiast na Twitterze, że w mińskiej dzielnicy Wschód – którą, jak napisał, OMON pacyfikował wczoraj  aż pięciokrotnie i pięciokrotnie rozpędzał kolumny protestujących – wieczorem ludzie i tak znów się zebrali. Pikiety kilkunasto- i kilkudziesięcioosobowe zorganizowano wieczorem również w innych punktach miasta.

Mińska milicja: Niektórzy mogą spędzić Nowy Rok nie w kręgu rodzinnym

Milicja przekazała, że wobec zatrzymanych wszczęto postępowania administracyjne z artykułu dotyczącego złamania porządku organizacji albo przeprowadzania masowych zgromadzeń. Zwróciła też uwagę, że niektórzy z zatrzymanych już wcześniej byli pociągani do odpowiedzialności za udział w tego rodzaju wydarzeniach, a – jak podaje gazetaprawna.pl powołując się na agencję Interfax-Zapad – „niektóre osoby stawiały czynny opór wobec zgodnych z prawem działań organów ścigania”.

Milicja podkreśliła także, że za udział w nielegalnej akcji i niedostosowanie się do poleceń funkcjonariusza grozi po 15 dni aresztu – łącznie 30. „W ten sposób niektóre osoby łamiące prawo mogą spędzić Nowy Rok nie w kręgu rodzinnym, a na milicji” – uprzedziła. Stwierdziła ponadto, że w różnych dzielnicach stolicy zebrały się w niedzielę “niewielkie grupy obywateli z niezarejestrowaną symboliką i plakatami z różnymi wezwaniami”. Oświadczono też, że w dalszym ciągu prowadzone są działania na rzecz ustalenia osób, które wcześniej brały udział w akcjach i nie były zatrzymane – w zeszłym tygodnia ustalono 80 takich osób.

W poprzednią niedzielę według danych tamtejszego MSW zatrzymano i umieszczono w areszcie 313 osób. Jednak wg centrum Wiasna przed tygodniem  zatrzymano 424 osoby.

Białoruś: Tysiące osób na pogrzebie kolejnej ofiary milicyjnej brutalności

Unia Europejska – m.in. w związku ze śmiercią Bandarenki – chce nałożyć kolejne sankcje na białoruskie instytucje i firmy oraz ich szefów.

Liderka opozycji: Protest stał się częścią naszego życia

„Białoruś protestuje od pięciu miesięcy. W tym czasie protest stał się częścią naszego życia, tak samo nieodłączną, jak praca czy czas spędzony z rodziną. I tak będzie do naszego zwycięstwa. A co ważniejsze, także po nim” – napisała dzień wcześniej w komunikatorze Telegram Swiatłana Cichanouska. Liderka opozycji i główna rywalka Alaksandra Łukaszenki w sierpniowych wyborach prezydenckich podkreśliła, że głównym osiągnięciem Białorusinów jest to, że nauczyli się bronić swoich praw.

Cichanouska: Nauczyliśmy się być dumni z tego, że jesteśmy Białorusinami

W ocenie cytowanej w TVN24 Cichanouskiej głównym osiągnięciem wielomiesięcznych protestów na Białorusi nie są sankcje ani “światowe nieuznawanie prawowitości klanu Łukaszenki”, ani programy pomocowe czy reformy. “Nasze główne osiągnięcie zabierzemy ze sobą w przyszłość, ono pozostanie z nami pod rządami każdego prezydenta i każdego rządu: nauczyliśmy się bronić naszych praw. Nauczyliśmy się nie zgadzać głośno i wyraźnie” – podkreśliła.

“Nauczyliśmy się o siebie dbać. Nauczyliśmy się żądać od państwa wykonania swojej pracy. Nauczyliśmy się być dumni z tego, że jesteśmy Białorusinami” – napisała Cichanouska zapowiadając, że poprze każdego, kto weźmie udział w niedzielnej akcji protestu.

W czwartek (3 grudnia) liderka opozycji oświadczyła, że jest gotowa kierować białoruskim państwem między odsunięciem od władzy Łukaszenki a nowymi wyborami. Większość Białorusinów jest przekonana, że to właśnie ona wygrała wybory prezydenckie 9 sierpnia, ale ich wyniki zostały sfałszowane.

Białoruś: Prawie tysiąc osób zatrzymanych w czasie wczorajszych protestów  

Co najmniej 950 osób zatrzymano wczoraj w czasie kolejnych protestów na Białorusi – podało centrum praw człowieka Wiasna. Do ich tłumienia władze zmobilizowały w niedzielę specjalny sprzęt i dodatkowe siły.

Cichanouska na zaprzysiężeniu Bidena?

Natomiast wczoraj w artykule dla The Washington Post wyraziła nadzieję, że podczas tygodnia inauguracyjnego Cichanouska pojedzie do Waszyngtonu, żeby “osobiście podziękować obecnej administracji za jej pracę na rzecz ludności Białorusi”, a jednocześnie “nawiązać silne relacje z nową administracją w celu ułatwienia przemian demokratycznych na Białorusi”.

“Potrzebujemy więcej pomocy ze strony Stanów Zjednoczonych, nawet w tym złożonym okresie przejściowym. Apeluję do Kongresu Stanów Zjednoczonych o szybkie przyjęcie Białoruskiej ustawy o demokracji, prawach człowieka i suwerenności z 2020 r. (ustawa ma zwiększyć liczbę osób, kwalifikujących się do objęcia amerykańskimi sankcjami za współudział w represjach, a także wesprzeć niezależne media i technologie umożliwiające obejście cenzury).” – cytuje artykuł Cichanouskiej Belsat. Liderka białoruskiej opozycji podkreśliła przy tym, że jej kraj potrzebuje silniejszego  wsparcia ze strony społeczności międzynarodowej.

Białoruś: Najpopularniejszy niezależny portal internetowy pozbawiony statusu środka masowego przekazu

Oznacza to, że jego dziennikarze nie mogą akredytować się na konferencje prasowe, ani relacjonować opozycyjnych protestów.

Eberhardt: Narodowotwórczy komponent protestów na Białorusi

Również w ocenie dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich Adama Eberhardta protesty na Białorusi “mają wyraźny komponent narodowotwórczy”. “Obserwujemy przełom psychologiczny, który skutkuje rozbudzeniem świadomości narodowej Białorusinów. Na ulicach białoruskich miast powstaje mit nowej, lepszej Białorusi” – przyznaje w rozmowie z Gazeta.pl. Podkreśla także, że “bez wątpienia to najgłębszy i bezprecedensowy w historii niepodległej Białorusi kryzys polityczny”, którego nie osłabił ani czas i brak perspektyw na szybki przełom, ani zmęczenie ludzi i pogarszająca się pogoda.

Eberhadt zwrócił przy tym uwagę, że nawet brutalność milicji i specnazu tym razem zadziałała odwrotnie. “Doszło do pogłębienia poziomu złości społecznej i rozlania się jej na znaczną część kraju” – podkreślił zwracając uwagę, że obok młodzieży w Mińsku protestują emeryci i kobiety, odbywają się spontaniczne osiedlowe sąsiedzkie akcje protestacyjne. Ponadto – podkreśla dyrektor OSW –  po raz pierwszy w historii Białorusi podejmowane są próby strajku w wielkich zakładach przemysłowych i protestów w małych miastach, gdzie ryzyko głoszenia poglądów politycznych jest niewspółmiernie wyższe niż w stolicy.

Białoruś: Nawet 500 tysięcy przeciwników Łukaszenki na ulicach Mińska 

Nawet pół miliona osób mogło zebrać się wczoraj w Mińsku w proteście przeciwko dalszym rządom Alaksandra Łukaszenki. Zwolennicy przemian na Białorusi zajęli nie tylko plac, przy którym znajdują się budynki administracji rządowej, ale również przylegające do niego ulice. 

Dyrektor OSW: Nieodwracalne konsekwencje społecznego buntu

“Skala buntu społecznego sugeruje jego nieodwracalne konsekwencje” – uważa Adam Eberhardt dodając, że chodzi o konsekwencje w dwóch wymiarach: obywatelskim i narodowym. W wymiarze obywatelskim niesie bowiem trwałą delegitymizację społeczną Łukaszenki, który – nawet jeśli utrzyma się jeszcze jakiś czas przy władzy – to będzie musiał rządzić w realiach państwa stanu wyjątkowego.

Dyrektor OSW podkreśla jednak przede wszystkim wyraźny komponent narodowotwórczy dotychczasowych protestów na Białorusi. “Obserwujemy przełom psychologiczny, który skutkuje rozbudzeniem świadomości narodowej Białorusinów. Na ulicach białoruskich miast powstaje mit nowej, lepszej Białorusi. Rodzi się idea narodowa, która może w przyszłości mieć niebagatelne konsekwencje dla funkcjonowania białoruskiego państwa, w tym zachowania jego niepodległości” – oświadczył Eberhardt  w rozmowie z Gazeta.pl.