Białoruś: Swiatłana Cichanouska schroniła się na Litwie

Swiatłana Cichanouska, źródło: VKontakte/Страна Для Жизни

Swiatłana Cichanouska, źródło: VKontakte/Страна Для Жизни

W trakcie wczorajszych wieczornych i nocnych protestów współpracownicy wyborczej rywalki Aleksandra Łukaszenki informowali, że stracili z nią kontakt. Swiatłana Cichanouska po kilku godzinach przekazała, że jest bezpieczna. Rano okazało się, że znajduje się na Litwie.

 

Swiatłana Cichanouska wczoraj (10 sierpnia) udała się do Centralnej Komisji Wyborczej w Mińsku, aby złożyć oficjalny protest wyborczy. Jeszcze w wieczór wyborczy oświadczyła, że nie uznaje wyników wyborów, w których oficjalnie po raz szósty zwyciężył Aleksander Łukaszenka.

Rywalce rządzącego od 26 lat po dyktatorsku prezydenta towarzyszył w siedzibie CKW prawnik Maksim Znak. Oboje spędzili tam 3 godziny. Jak informowała rzeczniczka sztabu Cichanouskiej Hanna Krasulina, potem opozycyjna kandydatka w wyborach prezydenckich „podjęła pewną decyzję i udała się w nieznanym kierunku”.

Członkowie sztabu Cichanouskiej przez kilka kolejnych godzin usiłowali się z nią skontaktować i alarmowali w mediach społecznościowych, że nie wiedzą gdzie przebywa. Pojawiły się więc przypuszczenia, że została zatrzymana przez milicję lub KGB, tak jak wcześniej kilkoro jest współpracowników.

Tak było m.in. z Maryją Kalesnikawą (która obok Cichanouskiej i Weraniki Cepkały stanowiła tzw. trio opozycjonistek), którą aresztowano jeszcze w dniu wyborów. Zatrzymano również  wcześniej szefową sztabu Cichanouskiej Maryję Moroz. Według jej relacji, milicjanci mieli ją pomylić właśnie z Kalesnikawą.

Cichanouska odnalazła się na Litwie

Ostatecznie w późnych godzinach wieczornych poinformowano, że współpracownicy ponownie nawiązali kontakt z Cichanouską i że jest bezpieczna. Nie podano jednak gdzie dokładnie przebywa.

Dziś (11 sierpnia) rano okazało się, że Cichanouska wyjechała zagranicę. „Swiatłana Cichanouska jest bezpieczna. Znajduje się na Litwie” – napisał bowiem na Twitterze litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius.

Ponieważ z powodu pandemii koronawirusa granica litewsko-białoruska jako zewnętrzna granica Unii Europejskiej jest zamknięta, a obywatele Białorusi mogą ją przekraczać tylko w nadzwyczajnych przypadkach, wiele wskazuje na to, że wyjazd Cichanouskiej odbywał się we współpracy z władzami Litwy.

Już wcześniej opozycjonistka informowała, że zagranicę (ale bez podawania konkretnego kraju) wywiozła swoje dzieci. Jej mąż – znany i popularny bloger Siarhiej Cichanouski – przebywa natomiast od kilku tygodni w areszcie, ponieważ został zatrzymany pod zarzutem „zaatakowania milicjanta”,

Według wciąż zliczanych wyników wyborów prezydenckich na Białorusi zwyciężył Aleksander Łukaszenka, na którego miało zagłosować 80,1 proc. wyborców, zaś na Swiatłanę Cichanouską 10,9 proc. Kilka procent głosów miało zaś być głosami „przeciw wszystkim”.

KGB: Miał być zamach na Cichanouską

Tymczasem białoruskie KGB (Komitet Bezpieczeństwa Państwa) poinformowało, że „udaremniło zamach na Cichanouską”. Szef tej służby specjalnej Walery Wakulczyk stwierdził, że obawy o życie opozycjonistki nadeszły z jej własnego sztabu.

Dodał, że „wydział Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ds. walki z ekstremizmem już wcześnie przechwycił wiadomość, w której napisano, że na Białorusi potrzeba >>sakralnej ofiary<<„. Jak wyjaśnił, zatrzymano już człowieka. który tę wiadomość wysłał.

Według Wakulczyka, zamach na Cichanouską miał być prowokacją, której celem byłoby  jeszcze większe podgrzanie emocji politycznych na Białorusi i zaostrzenie protestów ulicznych.

„Dlatego wysłaliśmy 120 osób, żeby ochraniały sztab Cichanouskiej. Gdyby jej lub jeszcze komuś innemu, nie daj Bóg, odcięto głowę, to musielibyśmy to z siebie zmywać latami” – przekonywał dyrektor KGB.

Ale niezależne białoruskie media przypominają, że mówienie o rzekomym zagrożeniu wobec jakiegoś opozycyjnego działacze, po to, aby potem „przetransportować go do silnie chronionego bezpiecznego miejsca” to zwykle przykrywka dla uwięzienia bądź internowania danej osoby.

Możliwe też, że ma to sprawić wrażenie, że wyjazd Cichanouskiej z kraju nie był podyktowany obawą przed aresztowaniem, ale jakimś rzekomym zamachowcem.

Kolejna noc protestów na Białorusi

Na Białorusi przez kolejny wieczór i kolejną noc dochodziło do powyborczych protestów ulicznych. Odbywały się one w wielu miastach na Białorusi, ale największe były w Mińsku.

Służby milicyjne znów nie dopuściły jednak, aby spontaniczne manifestacje, jakie wybuchały w różnych miejscach białoruskiej stolicy połączyły się w jeden wielki protest lub, aby zajęto jakiś centralny plac miasta, aby stworzyć tam stałe namiotowe miasteczko na wzór kijowskich majdanów.

Do najpoważniejszych starć doszło w rejonie stacji metra Puszkińska. Milicja używała przeciw protestującym gazu łzawiącego i granatów hukowych, a także strzelano do ludzi gumowymi kulami. Postrzelona została także jedna z fotoreporterek, choć miała wyraźne oznaczenia, że jest z prasy. Z nagrań wynika, że milicjanci celowo strzelali w stronę grupy dziennikarzy.

Obok stacji metra Puszkińska doszło także do śmierci jednego z manifestantów. Według oficjalnych milicyjnych komunikatów „mężczyzna zginał, gdy w jego rękach eksplodował ładunek wybuchowy, który usiłował podpalić”.

Demonstranci twierdzą jednak, że tuż pod jego nogami eksplodowała petarda wystrzelona przez milicjantów. Oni sami budowali zaś barykady oraz odpalali w kierunku OMON-u (zbrojnych oddziałów milicyjnych do rozpędzania demonstracji) fajerwerki.

Do manifestacji doszło także na Prospekcie Maszerowa, gdzie nie tylko odbył się wiec zwolenników opozycji, ale także kierowcy utworzyli wielką kolumnę i trąbili głośno wyrażając swój sprzeciw wobec obecnych białoruskich władz. Doszło tam do wielu zatrzymań, a ludzi wywlekano nawet prost z aut.

Na amatorskich zdjęciach i nagraniach widać, że na ulicach Mińska byli wczoraj nie tylko umundurowani na niebiesko bądź czarno milicjanci, ale również noszący zielone mundury żołnierze z tzw. wojsk wewnętrznych. Na jednym z filmów widać też żołnierza w umundurowaniu jednostki specjalnej Alfa, który siłą wyciąga z samochodu kobietę.