Sankcje wobec Białorusi: Czy Unia Europejska zareagowała właściwie?

Białoruś-sankcje-Unia-Europejska-Łukaszenka-Rosja-Putin-Polska-Litwa-Cichanouska

Czy nowe sankcje oslabią reżim Łukaszenki? / foto via unsplash [Andrew Keymaster @arnidan]

Od momentu niedzielnego (23 maja) zmuszenia samolotu Ryanair lecącego z Aten do Wilna do lądowania w Mińsku w celu aresztowania popularnego opozycyjnego blogera Ramana Pratasiewicza podniosły się głosy mówiące o braku zdecydowanej reakcji Unii. Jednakże dzień później Rada Europejska porozumiała się w sprawie przyjęcia nowych sankcji przeciwko Białorusi. Czy to dużo i czy można zrobić więcej?

 

 

W odpowiedzi na niedzielne wydarzenia w Europie zaapelowano o zdecydowane działania Unii Europejskiej w stosunku do białoruskich władz. Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis ocenił, że nie wystarczy samo „werbalne potępienie przez UE”, a premier Holandii Mark Rutte stwierdził, że „Unia musi wystosować w kierunku Białorusi jasny i zdecydowany sygnał”. O dotkliwych sankcjach mówili także np. premier Mateusz Morawiecki czy prezydent Litwy Gitanas Nausėda.

Przywódcy państw i rządów krajów Unii Europejskiej podczas unijnego szczytu Rady Europejskiej osiągnęli w poniedziałek (24 maja) porozumienie co do przyjęcia sankcji przeciwko Białorusi. Polegać mają one na zakazaniu przelotów przez przestrzeń powietrzną krajów UE samolotom białoruskich linii lotniczych oraz uniemożliwieniu im dostępu do portów lotniczych w krajach Wspólnoty. Przewidziano też sankcje gospodarcze.

Już wcześniej zapowiedziane zostało zamrożenie wartego 3 mld euro pakietu ekonomiczno-inwestycyjnego, który miał trafić na Białoruś. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła, że rozmowy o przekazaniu pieniędzy będą możliwe dopiero wtedy, kiedy „kraj wejdzie na ścieżkę demokracji”.

Plan, będący pomysłem premierów z państw Grupy Wyszehradzkiej, został zaaprobowany na październikowym szczycie Rady Europejskiej. Obejmuje ułatwienia wizowe, stworzenie funduszu stabilizacyjnego dla kraju czy otwarcie jednolitego rynku UE na przedsiębiorców z Białorusi. Dwa tygodnie temu (11 maja) robocza wersja dokumentu trafiła na biurko Swietłany Cichanouskiej, liderki białoruskiej opozycji, przebywającej obecnie w Wilnie.

Ponadto ma zostać powiększona liczba nazwisk objętych sankcjami. W najbliższych dniach przedstawiciele 27 państw Rady UE mają zdecydować kto nowy, przy poszanowaniu unijnych reguł, trafi na listę. Obecnie 88 osób powiązanych z reżimem Alaksandra Łukaszenki jest objętych zakazem wjazdu na terytorium Wspólnoty, a ich majątek znajdujący się w krajach Unii zamrożono.

Po zakończeniu poniedziałkowych obrad von der Leyen oświadczyła, że znacząco ma być wydłużona również „czarna lista” przedsiębiorstw i instytucji, które finansują reżim Łukaszenki. Oznacza to, że aktywa kolejnych białoruskich firm w Unii także zostaną zamrożone.

Unia wezwała przewoźników lotniczych z krajów Wspólnoty do omijania Białorusi i zaapelowała do Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) o podjęcie śledztwa w sprawie niedzielnych wydarzeń.

Szczyt Rady Europejskiej: UE nałoży kolejne sankcje na Białoruś

Restrykcje obejmować będą m.in. zakaz przelotów przez przestrzeń powietrzną UE dla białoruskich linii lotniczych.

Czy Unia zareagowała odpowiednio ws. Białorusi?

Dziennikarze portalu Politico sugerują, że szybkie i zdecydowane działania UE mogą wynikać z tego, że wszelkie opóźnienia rzuciłyby kolejne niepożądane światło na walkę Wspólnoty o stworzenie spójnej i ujednoliconej polityki zagranicznej.

Brak wspólnego unijnego głosu spowodował m.in. to, że w zeszłym tygodniu wobec sprzeciwu Węgier nie udało się wypracować ministrom spraw zagranicznych UE jednolitego stanowiska w sprawie konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Doradca Swietłany Cichanouskiej, Franak Viacorka obawia się jednak, że Unia szybko odwróci wzrok od Białorusi. „Dziś zajmują się Białorusią. Jutro będą zajmować się Białorusią, ale pojutrze będą już inne tematy i Białoruś zniknie z agendy”, powiedział w rozmowie z amerykańskim CNBC.

Redaktor Deutsche Welle, Miodrag Soric uważa, że nadszedł czas na bardziej zdecydowane działania wobec białoruskiego reżimu. Jest zdania, że próby dialogu z Łukaszenką można z góry odrzucić, gdyż „z dyktatorami się nie dyskutuje”. Dziennikarz krytycznie ocenia przyjmowanie sankcji, takich jak zakaz podróżowania na terytorium Unii dla kilkudziesięciu przedstawicieli rządu. Soric twierdzi, że „poszkodowani” nie odczują takowych ograniczeń, gdyż wybierając miejsce na wakacje, zamiast na Majorkę pojadą na Krym.

Ekspert ds. Białorusi Kamil Kłysiński z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) w rozmowie z EURACTIV.pl przekonuje jednak, że taki rodzaj sankcji ma również inne znaczenie. „Tu chodzi po prostu o pewien gest, że ta osoba nie jest pożądana na terenie Unii ze względu na czyny, jakich się dopuściła, czyny przeciwko społeczeństwu obywatelskiemu na Białorusi, przeciwko zasadom demokracji”, ocenia ekspert.

Dodaje, że dla niektórych osób powiązanych z białoruskimi władzami takie sankcje mogą być bolesne. „Jeżdżą oni na zakupy do Białegostoku, czy Warszawy. Wiadomo z różnych źródeł, że część oficjeli ma kupione mieszkania w Wilnie. Możliwe że posiadają oni domki letniskowe na terytorium Litwy. Dla nich brak możliwości przekroczenia granicy białorusko-unijnej jest dotkliwy”.

Kłysiński diagnozuje, że działania Unii są adekwatne i wykonywane w odpowiednim tempie. „To jest kwestia trudna i złożona, więc nie można wykonywać nieprzemyślanych działań na gorąco. Podjęto pierwsze decyzje, pojawiły się rekomendacje szanujące suwerenność państw członkowskich, ale też jest konkretny krok, czyli zakazanie przelotów przestrzeni powietrznej UE dla samolotów białoruskich linii lotniczych i uniemożliwienie im dostępu do portów lotniczych w krajach Wspólnoty. To jest pierwsze uderzenie. Zapowiedziano też podjęcie bardziej intensywnych prac nad pakietem sankcji wobec Białorusi – ekonomicznych i wizowych. Jak na zaledwie kilka dni ten dorobek nie jest zły”, ocenił ekspert.

Białoruś wyrzuca wszystkich łotewskich dyplomatów, Łotwa wszystkich białoruskich

To echa uprowadzenia do Mińska samolotu lecącego z Grecji na Litwę z białoruskim opozycjonistą na pokładzie.

Apel o powstrzymanie współpracy z państwowymi przedsiębiorstwami

Rozmówca EURACTIV.pl mówiąc o sankcjach ekonomicznych wobec Białorusi, zaznaczył, że nie uderzają one całościowo w krajową gospodarkę, a w konkretne podmioty. „Precedens został stworzony w grudniu zeszłego roku, kiedy to siedem białoruskich przedsiębiorstw objęto pakietem sankcji. Myślę, że teraz jest dobry moment, żeby dodać tam kolejne. Szczególnie miałoby sens umieścić na liście sankcyjnej firmy zajmujące się eksportem białoruskich produktów naftowych”, stwierdził Kłysiński.

Białoruś jest ważnym pośrednikiem dostaw ropy naftowej z Rosji oraz producentem produktów ropopochodnych. Koncern PKN Orlen pojawił się w poniedziałkowej (24 maja) wypowiedzi polsko-białoruskiej aktywistki Jany Shostak pod ambasadą w Warszawie, która oskarżyła m.in. polską firmę o współpracę z białoruskimi państwowymi przedsiębiorstwami.

W wywiadzie dla Gazety Wyborczej aktywistka zaapelowała do Orlenu, aby nie podpisywał kontraktu z Naftanem, czyli z rafinerią ropy naftowej wchodzącą w skład koncernu Biełnieftiechim. Jest ona w 100 proc. kontrolowana przez państwo białoruskie.

Łotwa: Linie lotnicze Air Baltic po wczorajszym uprowadzeniu samolotu Ryanair omijają Białoruś

Łotewskie linie lotnicze zmieniły trasy przelotu swoich samolotów, aby ominąć przestrzeń powietrzną Białorusi. To skutek wczorajszego (23 maja) uprowadzenia do Mińska samolotu z Aten do Wilna, aby aresztować białoruskiego opozycjonistę. Omijanie Białorusi rozważają też m.in. PLL LOT.

 

Samoloty linii Air Baltic …

Kompleksowa pomoc dla Białorusi

Ekspert OSW ocenia, że Unia Europejska zrobiła już bardzo dużo dla opozycji. „Udzieliła schronienia emigrantom politycznym, pomaga im finansowo, bo przecież muszą się z czegoś utrzymywać w Warszawie, Wilnie czy w innych miastach. Unia obłożyła Białoruś sankcjami, które będą oddziaływać. Liczę jednak bardziej na ich długofalowy niż krótkofalowy skutek. Sankcje potrzebują czasu, aby zadziałać i realnie oddziaływać na reżim białoruski. Bruksela proponuje też różnego rodzaju programy wsparcia, bardziej krótkoterminowe dla społeczeństwa obywatelskiego i bardziej długoterminowe dla całego kraju. Istnieje szeroki strategiczny pakiet pomocy dla Białorusi po Łukaszence. Warto już myśleć i mówić o tym co po Łukaszence, bo z nim dialog jest raczej niemożliwy” – podsumowuje Kłysiński.

Jednak, jak twierdzą białoruscy opozycjoniści powiązani z wileńskim biurem Swietłany Cichanouskiej są politycy w krajach Europy Zachodniej, którzy chcą „uciszyć sprawę” i nie podejmować żadnych gwałtownych ruchów wobec Mińska, zwłaszcza, że jesienne protesty już dawno stłumiono.

Dwa tygodnie temu (11 maja) w wypowiedzi dla Rzeczypospolitej Franak Viacorka stwierdził, że „reżim jest wykończony, Białorusini są zmęczeni, nie wiadomo kto pierwszy się podda. Brakuje skonsolidowanej, odważnej i aktywnej polityki takich państw jak Niemcy, Francja i Wielka Brytania. Powinny one brać przykład z Polski czy Litwy, gdzie temat Białorusi jest na porządku dziennym i gdzie rozumieją, że dyktatura Łukaszenki jest problemem dla całej Europy”.