Białoruś przed wyborami prezydenckimi

Demonstracja przeciwników Łukaszenki, źródło Belsat.eu

Demonstracja przeciwników Łukaszenki, źródło Belsat.eu

Białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka, który w sierpniowych wyborach zamierza ubiegać się o szóstą kadencję, podpisał dekret o dymisji rządu Siarhieja Rumasa – podała państwowa telewizja.

 

Wymianę gabinetu w związku ze zbliżającymi się wyborami białoruski przywódca zapowiedział już  25 maja. Tłumaczył wtedy, że chodzi o to, by ludzie wiedzieli kto będzie rządzić, jeśli obecny prezydent ponownie wygra wybory.

Tymczasem w całym kraju trwa zbiórka podpisów na listach poparcia dla kandydatów na prezydenta Białorusi, która przerodziła się w legalny protest przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki nazywany już “kapciową rewolucją”.

Jest decyzja, ale dymisji jeszcze nie ma

Według agencji BiełTA powołującej się na służby prasowe prezydenta, dokument wejdzie w życie dopiero po oficjalnej publikacji. „Trzeba przygotować nowy skład rządu, zdecydować o formie – jak będzie formowany nowy rząd, czy (obecny skład) sam podaje się do dymisji, czy prezydent go dymisjonuje” – wyjaśniał w środę (3 czerwca) białoruski prezydent.

Do ogłoszenia nowego składu gabinetu swoje obowiązki mają pełnić członkowie rządu Rumasa, który sprawował tę funkcję od sierpnia 2018 r.

Białoruś ma nowy rząd

Prezydent Alaksandr Łukaszenka wymienił w sobotę (18 sierpnia) premiera oraz kilku kluczowych ministrów. Tłumaczył to tym, że gabinet „lekceważył jego polecenia”. Choć nowy szef rządu ma opinię liberała nie tylko w kwestii gospodarki, obserwatorzy nie spodziewają się zmian w białoruskiej polityce.
 
Rządzący niepodzielnie …

Wymiana nie obejmie całego składu rządu z powodu koronawirusa

Łukaszenka zastrzegł jednak wczoraj, że nie zamierza wymieniać całego składu rządu. „To byłoby bardzo złe. Dlatego, że obecnie świat wszedł w fazę niebywałego kryzysu gospodarczego, który w każdym państwie pociągnął za sobą poważne zmiany w społeczeństwach. Konsekwencje tego kryzysu będą bardzo poważne” – ocenił. “Przed wyborami zostanie ustalony praktycznie ostateczny skład rządu” – zapowiedział prezydent, cytowany przez agencję BiełTA.

Wybory bez względu na pandemię

Już wcześniej Łukaszenka zapowiedział także, że wybory odbędą się dziewiątego sierpnia, bez względu na sytuację epidemiologiczną. Główne ruchy opozycyjne na Białorusi zamierzały pierwotnie wybrać wspólnego kandydata na prezydenta, ale w proteście przeciw organizowaniu wyborów w czasie pandemii koronawirusa zrezygnowały z tej inicjatywy.

Koronawirus na Białorusi: Łukaszenka nadal igra z ogniem

Prezydent Białorusi zachęca obywateli do normalnego trybu życia

Kampania wyborcza na Białorusi “kapciową rewolucją”

Zbiórka podpisów na listach poparcia kandydatów na prezydenta Białorusi, która cieszy się olbrzymią popularnością, w wielu miastach przerodziła się w spontaniczne protesty przeciwko rządom Łukaszenki. Jedną z legalnych dzięki temu manifestacji przeciwników reżimu Łukaszenki zorganizowano pod koniec maja w Mińsku.

Część obecnych na wspólnym wiecu kandydatów na prezydenta miała ze sobą kapcie i muchozol – symbole ich protestu. Niektórzy nieśli też biało-czerwono-białe, nieuznawane przez władze, flagi narodowe Białorusi (ich eksponowanie grozi zatrzymaniem i wysoką grzywną).

“Precz z karaluchem!” i “Mury” po białorusku

W kolejkach do złożenia podpisu na liście żony popularnego blogera (prowadzi kanał na YouTube “Strana dla żyzni”, czyli “Kraj do życia”, który ma 165 tys. subskrybentów) Siarhieja Cichanouskiego, Swiatłany czekały tysiące Białorusinów.

On sam zgłosił chęć udziału w wyborach prezydenckich z aresztu, ale ponieważ nie mógł zgłosić kandydatury w terminie, swój komitet wyborczy zarejestrowała jego żona. Jego zatrzymanie wywołało protesty fanów w kilku miastach, a milicja w ciągu trzech dni zatrzymała ok. 100 z nich.

Cichanouski, który zdążył – jak się okazało tylko na chwilę – wyjść z aresztu wezwał swoich zwolenników do bojkotowania głosowania, ale wzięcia udziału w wyborach w charakterze obserwatorów. “Na Białorusi mieszka 9 milionów osób. Jest jeden człowiek, który trzyma nas w strachu. Zmieńmy to! Stop karaluch” – powiedział Cichanouski. Zgromadzeni skandowali: “Precz z karaluchem”. Śpiewali też białoruską wersję „Murów” Jacka Kaczmarskiego, którą zresztą jako pierwszy zaśpiewał sam niedoszły kandydat.

Białoruś: Opozycja znów protestowała przeciw zacieśnianiu integracji z Rosją

Białoruscy opozycjoniści przeprowadzili w Mińsku piątą już w tym miesiącu akcję protestacyjną przeciw pogłębianiu integracji ich kraju z Rosją. Prezydenci obu państw rozmawiali na ten temat w grudniu dwukrotnie.

 

We wczorajszej (29 grudnia) opozycyjnej manifestacji wzięło udział ok. 200 osób. Jej …

Cichanouski więźniem politycznym

Jednak już po kilku dniach (29 maja) Cichanouski został zatrzymany w Grodnie, gdzie kierował legalną zbiórką podpisów pod kandydaturą żony. Najprawdopodobniej w wyniku milicyjnej prowokacji zatrzymano około 15 uczestników tego legalnego zgromadzenia, w tym Cichanouskiego. Następnego dnia białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wszczęło sprawę karną przeciwko blogerowi, który jest podejrzany o użycie siły w stosunku do milicji.

Tymczasem Centrum ochrony praw człowieka “Wiasna” uznało Siarhieja Cichanouskiego za więźnia politycznego i zażądało od władz Białorusi natychmiastowego uwolnienia zatrzymanych i przerwania represji wobec przeciwników politycznych.  W ocenie obrońców praw człowieka do zatrzymania doszło bowiem w trakcie pikiety odbywającej się zgodnie z prawem, po nielegalnej interwencji milicji.

Zwrócili przy tym uwagę, że Cichanouskiego już drugi raz zatrzymano za udział w spotkaniu ze swoimi zwolennikami (po raz pierwszy na początku maja). “Pozwala nam to oświadczyć, że śledztwo kryminalne przeciwni Siarhiejowi Cichanouskiego jest motywowane politycznie. A sam Cichanouski jest więźniem politycznym” – stwierdzili obrońcy praw człowieka z “Wiasny”.

Łukaszenka: Białoruś jest zainteresowana rozwijaniem relacji z UE

Prezydent Białorusi oświadczył, że jego kraj chce zacieśnić relacje z Unią Europejską, ale najpierw oczekuje podpisania porozumienia o ułatwieniach wizowych. „Nie powinno się nam stawiać żadnych warunków wstępnych” – stwierdził Aleksander Łukaszenka.

 

Rada Unii Europejskiej już 14 października zdecydowała, że UE …

Statkiewicz: Władze rozumieją tylko siłę

“Białorusini mają teraz wystarczająco dużo powodów do protestu. Zrozumieli, że idąc do urny nie zmienią sytuacji. Wola wyborców jest teraz powszechnie fałszowana, więc jedynym sposobem jej wyrażenia są masowe protesty. Władze rozumieją tylko siłę” – oświadczył  przy okazji tego protestu Mikoła Statkiewicz – lider opozycyjnej partii “Narodnaja Hramada”, którego – jak wielu innych – nie dopuszczono do startu w wyborach.

Zbiórka podpisów jeszcze przez dwa tygodnie

Zbiórka podpisów za kandydaturami ma się zakończyć 19 czerwca. O miejsce na listach wyborczych walczy 15 potencjalnych kandydatów. Są wśród nich – jak podaje telewizja Biełsat – były bankier białoruskiej części Gazpromu, biznesmen IT, córka pierwszego na Białorusi dolarowego milionera, były pracownik komunalny, blogerzy i były milicjant.

Niekonwencjonalny sondaż wygrywa “placek ziemniaczany”

W niekonwencjonalnym sondażu prezydenckim rozpisanym na kontach niezależnego portalu TUT.by w serwisach społecznościowych, m.in. na Twitterze, którym objęto kandydatów do prezydenckiego urzędu na Białorusi, wygrał “placek ziemniaczny” pokonując nie tylko “traktor” – uzyskujący jedynie trzy procent poparcia – ale też “kapcia” i “wysokie technologie”.

“Traktor” to urzędujący prezydent, który wcześniej szefował kołchozowi, “placek” to finansista (były szef rosyjsko-białoruskiego Biełhazprombanku, który zrezygnował ze stanowiska, żeby wystartować w wyborach) Wiktar Babaryka, “kapeć” – bloger Siarhiej Cichanouski, a “hi-tech” – były wiceszef białoruskiego MSZ i ambasador Białorusi w USA, w ostatnich latach dyrektor Parku Wysokich Technologii Waler Capkała.

We wszystkich portalach społecznościowych bezdyskusyjnie wygrał “placek ziemniaczany” otrzymując między 39 a 46 proc. głosów biorących udział w tym sondażu – przekazały media powołując się na „Naszą Niwę”. Natomiast “traktor” wszędzie zajmował ostatnie miejsce, nie przekraczając 3,5 proc.  poparcia. Po 20-30 proc. uzyskali natomiast “klapek” i “hi-tech”.

Portal „Naszej Niwy” i inne niezależne media informowały ostatnio, że nie wolno im prowadzić na swoich portalach sondaży, dotyczących popularności kandydatów w wyborach. Do prowadzenia badań socjologicznych uprawnia bowiem na Białorusi jedynie państwowa licencja, a za nielegalne badania grozi odpowiedzialność administracyjna. Eksperci z Narodowej Akademii Nauk Białorusi uznali, że sondaże w mediach można zrównać z badaniami i stąd taki kamuflaż.