Białoruś: Protesty po śmiertelnym pobiciu 31-latka. Najprawdopodobniej pobili go milicjanci

Plac Przemian w Mińsku na Białorusi, źródło: Wikipedia (CC BY 2.0)

Plac Przemian w Mińsku na Białorusi, źródło: Wikipedia (CC BY 2.0)

Tłumy ludzi zebrały się wczoraj (12 listopada) w Mińsku, aby uczcić pamięć mężczyzny, który zmarł wieczorem w szpitalu, po tym jak został tam przewieziony ze śladami ciężkiego pobicia z milicyjnego komisariatu.

 

31-letni Raman Bandarienka został w środę (11 listopada) przed południem zatrzymany przez nieumundurowanych ludzi na tzw. Placu Przemian. Tym mianem protestujący od sierpnia przeciw władzy Aleksandra Łukaszenki mieszkańcy ochrzcili osiedlowe podwórko przy ulicy Czerwiakowa w Mińsku, gdzie odbywają się manifestacje czy koncerty niezależnych artystów.

Białoruś: Ponad 700 zatrzymanych podczas wczorajszych protestów

Podczas wczorajszych protestów w Mińsku zatrzymanych zostało ponad 700 osób. Znaleźli się wśród nich: medalista olimpijski, wielokrotny mistrz Białorusi w kick-boxingu, a także była miss tego kraju i kilkoro dziennikarzy. Tymczasem w efekcie m.in. tych protestów gospodarce kraju grozi krach.

Bandarienka nie chciał pozwolić na zerwanie flagi

Miejsce to znane jest z umieszczania tam opozycyjnych graffiti czy wieszania nawiązujących do historycznych barw białoruskich biało-czerwono-białe flagi. To tam powstał słynny mural z „didżejami przemian”, czyli Kiryłem Hałanauem i Uładzisławem Sakołouskim, a więc młodymi ludźmi, którzy tuż przed wyborami prezydenckimi puścili na zorganizowanej przez władze imprezie piosenkę „Chcę przemian” zespołu Kino, która była hymen opozycji, za co trafili do aresztu.

Funkcjonariusze białoruskich służb często zrywają wywieszone na Placu Przemian flagi lub zamalowują opozycyjnej murale. W środowy poranek Bandarienka usiłował tam powstrzymać właśnie zrywanie biało-czerwono-białych flag przez osoby nie noszące żadnych mundurów. Został przez mężczyzn zatrzymany i wywieziony w nieznane miejsce.

Wczoraj wieczorem 31-latek trafił do jednego z mińskich szpital. Przewieziono go z milicyjnego komisariatu ze śladami ciężkiego pobicia. Lekarze stwierdzili m.in. uraz głowy wraz ze wstrząśnieniem mózgu oraz inne poważne urazy. Bandarienkę natychmiast operowano, ale nie udało się go uratować.

Białoruś: Nowe sankcje weszły w życie. Aleksander Łukaszenka z zakazem wjazdu do UE

Weszły w życie rozszerzone unijne sankcje wobec tych członków białoruskich władz, którzy są odpowiedzialni za brutalne tłumienie pokojowych opozycyjnych protestów oraz za wyborcze fałszerstwa. Na nowej liście znalazł się już także Aleksander Łukaszenka.

 

Unijna lista sankcyjna została rozszerzona o kolejnych 15 …

Manifestacja na Placu Przemian

W miejscu, w którym doszło w środę do zatrzymania 31-latka, na wieść o jego śmierci, zebrały się wczoraj tłumy. Palono świecie i składano kwiaty, a także skandowano, że o Bandarience „ludzie nigdy nie zapomną i nigdy jego śmierci nie wybaczą”. Krzyczano pod adresem Łukaszenki, aby odszedł ze stanowiska prezydenta.

Białoruska milicja przekonuje, że jej funkcjonariusze nie stoją za pobiciem zmarłego mężczyzny. Według oficjalnej wersji znaleziono go nieprzytomnego na ulicy, a milicjanci jedynie wezwali karetkę.

Ale wszyscy okoliczności mieszkańcy, którzy byli świadkami zatrzymania Bandarienki, opowiadają, że nie było żadnej karetki, a całkowicie przytomny 31-latek został wciągnięty do milicyjnej furgonetki.

Jeden z najbardziej uznanych białoruskich obrońców praw człowieka, dyrektor Centrum „Wiasna” Aleś Bialacki oświadczył, że jest przekonany o tym, że za śmierć Bandarienki odpowiadają funkcjonariusze MSW. „Jest coraz więcej dowodów na to. Potrzeba jednak niezależnego śledztwa, które to wyjaśni. Trzeba ustalić nie tylko sprawców, ale także tych, którzy wydawali im rozkazy” – powiedział.

Białoruska opozycja otrzymała tegoroczną Nagrodę Sacharowa

Kandydatury do Nagrody Sacharowa mogą zgłaszać frakcje w PE lub grupa co najmniej 40 posłów z różnych frakcji.

Cichanouska domaga się międzynarodowego śledztwa

Tymczasem wyborcza kontrkandydatka Łukaszenki Swiatłana Cichanouska wezwała nawet do międzynarodowego śledztwa ws. śmierci Bandarienki. Zwróciła się też w nagraniu wideo do matki zmarłego 31-latka.

„Nie jestem sobie w stanie wyobrazić co pani teraz czuje. Proszę przyjąć moje najgłębsze wyrazy współczucia. Pani syn stał się niewinną ofiarą zbrodniczego systemu. Dla nas wszystkich będzie on już zawsze narodowym bohaterem” – powiedziała.

Zapewniła też, że opozycja dalej będzie protestować i domagać się ustąpienia Łukaszenki oraz rozpisania nowych wyborów. „Nie będziemy negocjować z ludźmi, którzy są gotowi nas zabijać” – oświadczyła Cichanouska, która w obawie przed represjami uciekła na Litwę, gdzie wcześniej wywiozła też swoje dzieci.

Dziś (13 listopada) białoruska opozycja zamierza uczcić pamięć Ramana Bandarienki. W kościele katedralnym w Mińsku odbędzie się dziś nabożeństwo w intencji zmarłego. Podobna msza zostanie odprawiona w katedrze w Grodnie.

Dokładnie w południe czasu mińskiego (w Polsce była wówczas 10:00) uczczono też zmarłego 31-latka minutą ciszy, a w kilku miejscach na Białorusi ludzie ustawili się wzdłuż miejskich ulic w tzw. żywe łańcuchy pamięci.

Do tej pory, według danych organizacji broniących praw człowieka, na Białorusi od 9 sierpnia, czyli od dnia wyborów prezydenckich, zginęło już 7 uczestników opozycyjnych protestów lub działaczy opozycji. Część z nich podczas manifestacji, a część po zatrzymaniu ich przez milicję lub KGB.